Wystarczy 24 lipca zrobić swój własny krótki film, np. o miejscu, w którym się mieszka, o sobie i najbliższych, o tym, co widać za oknem. - To nie musi być dokument, ale kilka ujęć pokazujących to, co w tym dniu jest dla kogoś najważniejsze - mówi "Gazecie" reżyser Kevin Macdonald. Film zrealizować można w dowolny sposób i na dowolnym nośniku. A potem przesłać go do serwisu YouTube.
7 lipca ruszył specjalny kanał
youtube.com/lifeinaday, na którym będzie można oglądać zrobione przez użytkowników filmy. Ale to nie wszystko - z dwudziestu najlepszych powstanie pełnometrażowy film "Life in a Day". Jak pisze w serwisie Ridley Scott ("Łowca androidów", "Thelma i Louise", "Gladiator", "Helikopter w ogniu"), "pierwszy na świecie film długometrażowy stworzony wspólnymi siłami internautów". "Life in a Day" będzie miał swoją premierę na festiwalu filmowym Sundance w styczniu 2011 roku, na który zaproszonych zostanie również dwudziestu internetowych współautorów.
- Liczymy, że w projekcie weźmie udział ok. 10 tys. użytkowników, a filmy dostępne na poświęconym "Life in a Day" kanale oglądać będzie kilka milionów osób - mówi "Gazecie" Anna Bateson, szefowa marketingu YouTube. I przyznaje, że zasadniczym celem - oprócz samego filmu - jest umocnienie wspólnoty użytkowników YouTube: - My dajemy platformę, a nasi użytkownicy tworzą globalną, aktywnie działającą społeczność.
Przez pięć lat YouTube znacząco się zresztą zmienił. Na początku traktowany był głównie jako forum, gdzie amatorzy mogą umieszczać zrealizowane przez siebie filmy. W serwisie szybko pojawiło się też mnóstwo archiwalnych klipów, filmów i programów telewizyjnych, a w ślad za nimi problem praw autorskich. Stąd coraz precyzyjniejsze narzędzia do blokowania nielegalnych treści (każdy właściciel praw może sprawdzić, czy nie zostały zamieszczone jego materiały, i je wycofać), ale też coraz częstsze umowy z wytwórniami filmowymi i muzycznymi (m.in. MGM, Universal Music, EMI) oraz dużymi stacjami telewizyjnymi (m.in. BBC, HBO i CNN) na wykorzystywanie ich treści. Polskie telewizje są na razie daleko w tyle, ale wkrótce ma się to zmienić - YouTube negocjuje właśnie z nimi umowy (pierwsza została podpisana w kwietniu tego roku z Agorą).
- Chcemy zwiększać świadomość, bo większość ludzi wciąż ma mgliste pojęcie o tym, co naprawdę jest w naszym serwie i jakie możliwości oferujemy - podkreśla Bateson. Bo YouTube to dziś nie tylko stare klipy, ale też oficjalne premiery filmów w wysokiej rozdzielczości (jak "Home" Luca Bessona), nadawane na żywo koncerty i mnóstwo sprofilowanych kanałów przypominających działanie telewizji. Użytkownicy mogą układać pytania do prezydenta
USA Baracka Obamy i korzystać ze specjalnych narzędzi do montowania filmów
wideo, ale też uczestniczyć w coraz częstszych akcjach-konkursach.
W ramach organizowanego razem z Muzeum Guggenheima YouTube Play można tworzyć własne filmy wideo, z których najlepsza dwudziestka 21 października zostanie pokazana w Muzeach Guggenheima w Berlinie, Bilbao, Wenecji i Nowym Jorku. Jednym z laureatów projektu "Orkiestra symfoniczna YouTube" był Polak, 18-letni Paweł Czarny z Mielca, który razem z innymi muzykami - wybranymi podobnie jak on spośród użytkowników serwisu - zagrał rok temu w Carnegie Hall.
Każdy z ponad 10 mln użytkowników YouTube w Polsce ma też teraz szansę pracować dla Ridleya Scotta. Czy efektem "Life in a Day" będzie nowe, wybitne kino, czy tylko promocja popularnego serwisu, okaże się za pół roku.