http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Has, czyli po prostu mistrz

Paweł T. Felis
2010-06-18, ostatnia aktualizacja 2010-06-18 11:58

Jeden z najwybitniejszych, jeśli nie najwybitniejszy reżyser w historii polskiego kina wciąż czeka na wydanie wszystkich swoich filmów na DVD i paradoksalnie dopiero w tym roku doczekał się w Polsce pierwszej pełnej monografii - "Dramat czasu i wyobraźni" Marcina Marona

Wojciech Jerzy Has
Fot. PIOTR WOJCIK / AGENCJA GAZETA
Wojciech Jerzy Has
ZOBACZ TAKŻE
Dla wielu reżyserów był i jest prawdziwym mistrzem - do fascynacji Hasem przyznawali się chętnie reżyserzy ze świata - Luis Bunuel, Martin Scorsese, Guy Maddin, David Lynch. Ale i z Polski - od Andrzeja Jakimowskiego po Annę Jadowską.

W jego pierwszym, z pozoru jeszcze bardzo klasycznym, krótkometrażowym filmie "Harmonia" (1947) powracają motywy obecne w jego kinie stale: okno, przez które młody chłopak wychodzi z domu i podpatruje magiczny świat swojego ulubionego instrumentu, sklep-rupieciarnia, w którym obok tytułowej harmonii leżą kapelusze i samowary, wypchane zwierzęta i stare mundury, wreszcie wątek "rzeczywistości alternatywnej", fantazji, którą wyczarowuje w głowie bohater, kiedy zaczyna grać. Żaden inny polski reżyser nie uciekał tak konsekwentnie od realizmu: w jego filmach świat kreowany jest na wzór snu, rzeczywistości skrajnie intensywnej i zarazem kruchej, zanurzonej w marzeniu, w przeszłości i podświadomych lękach. To świat, który bohaterowie raczej obserwują, niż przeżywają, jakby mieli w sobie nieuleczalny, melancholijny dystans.

W najważniejszych filmach - "Sanatorium pod Klepsydrą", "Rękopis znaleziony w Saragossie", "Pętla", "Pożegnania" - widać, jak wiele łączyło Hasa z Brunonem Schulzem: motyw archetypicznej Księgi, słabość do kiczu i tandety, wreszcie skłonność do wrzucania bohaterów w labiryntową przestrzeń, po której poruszają się po omacku, wracając zawsze na koniec do punktu wyjścia.

Wrocławska retrospektywa to jednak przede wszystkim szansa na odkrycie Hasa, którego nie znamy - niemal zupełnie zapomniane "Złoto" (1961) ogląda się dziś nie jak schematyczny produkcyjniak, ale oniryczną opowieść o "budowaniu nowego ładu" ubraną w kostium surrealistycznego absurdu, "Osobisty pamiętnik grzesznika przez niego samego spisany (1986) i "Niezwykła podróż Baltazara Kobera" (1988) okazują się po latach finezyjnym podsumowaniem Hasowskiego kina obsesyjnie drepczącego zawsze wokół śmierci.

Retrospektywie towarzyszyć będzie m.in. poświęcona reżyserowi multimedialna wystawa w galerii BWA, ale też specjalnie wydany album z niepublikowanymi dotąd, prywatnymi zdjęciami Hasa.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją