http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bracia i siostry Za Żelazną Bramą

Dorota Jarecka
2010-05-18, ostatnia aktualizacja 2010-05-17 17:38

Osiedle za Żelazną Bramą - hol bloku przy ul. Granicznej 4
Osiedle za Żelazną Bramą - hol bloku przy ul. Granicznej 4
Fot. Wojciech Surdziel / AG

Portier dostaje od jednej z pań z góry pierogi w Wigilię. Młode Wietnamki mówią, że, owszem, kiedyś się zdarzało dostać kamieniem po drodze ze szkoły, ale Polacy są w zasadzie mili

Najbardziej brutalny fragment filmu. Młody hiphopowiec spotkany przez autorkę filmu na ławce w pobliżu warszawskich bloków Za Żelazną Bramą zwierza się jej z dwóch najbardziej palących problemów: po pierwsze: że mieszka z matką, a po drugie: że miasto jest w ogóle męczące i lepszy byłby dom na przedmieściach. Kiedy pojawia się starszy mężczyzna, który karci go za wulgarny język, zostaje ordynarnie zwymyślany. W steku wyzwisk pada określenie, które prawdopodobnie w ustach tego chłopaka ma zabójczy potencjał, ale którego nie rozumiem i może nie chcę rozumieć - "imigrant z II wojny światowej".

Dziwnie to brzmi na terenie, który w czasie wojny był gettem. Kiedy młody podchodzi do starego, by mu pokazać - już nie słowem, lecz czynem - kto tu rządzi, kamera zostaje wyłączona - wyciemnienie. Film Heidrun Holzfeind jak nóż przecina wielowarstwową tkankę. To portret osiedla, ale też przekrój przez współczesną Warszawę. Ciekawy właśnie dlatego, że to średnia - ani slumsy, ani apartamenty. W sobotę w czasie Nocy Muzeów w Centrum Sztuki Współczesnej oglądam wcześniejszy film Heidrun - o bloku w Corviale na przedmieściach Rzymu nazywanym "Il Serpentone" - wąż. Tam sytuacja społeczna jest bardziej klarowna - w gigantycznym, mierzącym kilometr długości bloku, mieszkają głównie bezrobotni, żyjący na zasiłkach, biedni, blokerska młodzież. Żelazna Brama to co innego - te bloki w samym środku miasta nie są anonimowym marginesem, są w specyficzny sposób powiązane z jego historią.

Skąd ten świetny materiał? Holzfeind, artystka z urodzona w Austrii a mieszkająca w Nowym Jorku, była w Warszawie w ramach programu "a-i-r laboratory" prowadzonym przez CSW dla zagranicznych artystów. Przez kilka miesięcy mieszkała w Warszawie i wędrowała z kamerą po osiedlu Za Żelazną Bramą.

O ambiwalencji tej modernistycznej architektury nie trzeba nikomu przypominać. Bloki rozstawione po obszarze przedwojennego, gęsto zabudowanego centrum, raz na zawsze zaburzyły jego charakter. Miasto spoczywa zabetonowane pod ziemią. Jednak wychodząc od tego samej bolesnej konstatacji, że do przeszłości wrócić się nie da, można sprobować spojrzeć na to w sposób afirmatywny. Tak jak mówi ortodoksyjny Żyd mieszkający z rodziną Za Żelazną Bramą: czy można sobie wyobrazić lepsze miejsce do mieszkania w centrum miasta? Zieleń, cisza, śpiewają ptaki, a do tego wszędzie blisko, zwłaszcza do synagogi.

Bloki z lat 60. XX wieku, umieszczone od siebie w przyzwoitej odległości, dużo przedszkoli, sklepów, szkół i placów zabaw to realizacja marzenia o mieszkaniu w zieleni. Dziś psują to wyrastające pomiędzy nimi biurowce i apartamentowce, które zabierają ludziom przestrzeń i światło.

Holzfeind zrobiła film w dobrym momencie - kiedy zmienia się nasz stosunek do dziedzictwa PRL-u, także w architekturze. To jednak nie było takie złe, myślę, chodząc po jednej z warszawskich dzielnic apartamentowców, zabetonowanej na równo, gdzie jedynym kontaktem z naturą jest żwirek wyspany w klombach. Do dzielnicy luksusu prowadzi dziurawa droga, cała w błocie. Wiadomo - w Polsce to, co wspólne, się nie liczy, byleby było dobrze w domu. Jakże z innego założenia wychodzili architekci Żelaznej Bramy. Tylko że tu z kolei musieli projektować ze szkodą dla domu. Mieszkania są za małe, ludzie żyją w komunistycznej normie - 11 metrów na mieszkańca. Można się udusić.

Ten świat to nie tylko architektura, to także ludzie. Holzfeind udało się wydobyć delikatne więzi społeczne - ktoś tu o kogoś dba, portier dostaje od jednej z pań z góry pierogi w Wigilię, młode Wietnamki mówią, że owszem, kiedyś się zdarzało dostać kamieniem po drodze ze szkoły, ale Polacy są w zasadzie mili, ktoś pomrukuje na obcych, młodzi dorobkiewicze urządzili swoją klitkę w stylu połyskującej laminatami nowoczesności ze sklepu Bo Concept. Starszy pan w domu ma kolekcję starych obrazów i broni i był w AK. Inny pamięta tę dzielnicę jako dziecko - był w getcie. Wulgarny hiphopowiec nie wie, że to samo marzenie - zamieszkać w willi z ogródkiem - mają jego bracia i siostry z Corviale, a zespół Żelazna Brama złożony z ludzi wychowanych na osiedlu rapuje w refrenie "Szalom dla wszystkich braci, szalom" .

Prócz tego, że widziałam kawałek dobrego dokumentu, mam następującą refleksję - nie jest prawdą opinia narodowych płaczek, że nas, Polaków, łączy tylko żałoba. Popatrzcie na ten film - pokazuje liczne ciekawe subtelne, choć nie zawsze pozytywne więzi społeczne. No i przeczy obiegowemu poglądowi, że blokowisko oznacza zawsze atomizację. Zresztą myślę, że teraz kolej na apartamentowce. Niech kolejny stypendysta CSW wybierze się do grodzonego osiedla, jakiejś Mariny czy Eko Parku - i pokaże nam, jak wygląda od środka. Skupieni na krytyce przeszłości nie zauważamy, co dzisiaj wyrasta wokół nas.

Heidrun Holzfeind "Za Żelazną Bramą", CSW Warszawa, kuratorka Ika Sienkiewicz-Nowacka, do 13 czerwca

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':