http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nocnik Napoleona, czyli opowieści przechodnie

Dariusz Nowacki
2010-05-04, ostatnia aktualizacja 2010-05-03 16:06

Nienaganny styl, rozmach i szlachetna ironia. Joanna Bator, autorka "Piaskowej Góry", jednej z najlepszych polskich powieści zeszłego roku, napisała kolejną świetną rzecz.

Joanna Bator
Joanna Bator
ZOBACZ TAKŻE
Bo "Chmurdalia" jest kontynuacją "Piaskowej Góry" w tym znaczeniu, że poznajemy dalsze losy Dominiki Chmury, jej matki oraz kilku innych postaci. Tak jak poprzednio Bator posługuje się kompozycją zbliżoną do szkatułkowej, co oznacza, że każda postać wprowadzona na scenę przychodzi z własną opowieścią o swoim losie i rodowodzie; niekiedy jest to genealogia sięgająca kilku pokoleń wstecz.

Różnica między tymi powieściami polega na tym, iż z najnowszej wyparowała historia społeczna, przepadła swojskość. Widoczny to ubytek. Wszak poprzednią powieść Bator odczytywano jako jedną z najlepszych literackich relacji o PRL-owskim eksperymencie społecznym, o przemianach obyczajowych i mentalnych, jakie zaszły od końca wojny do końca realnego socjalizmu. Tym razem - nie licząc wzmianek o tym, jak radzą sobie górnicze rodziny z Wałbrzycha po likwidacji tamtejszych kopalń - krajowa rzeczywistość prawie nie istnieje. Może przestała być interesująca?

Choć brzmi to jak pretensja, zarzutem być nie może. Bator zmieniła po prostu optykę, co ma też swoje uzasadnienie fabularne. Akcja zawiązuje się na dobre w chwili, kiedy Dominika leczona po wypadku samochodowym w monachijskiej klinice postanawia nie wracać z matką do kraju. Mamy rok 1990, a Dominika ma 18 lat. Zanim ponownie pojawi się na osiedlu zwanym Piaskową Górą, minie siedem lat. To czas jej wędrówek po świecie, dochodzenia z sobą do ładu, poszukiwania sensu. Upłynie kilka kolejnych lat, zanim ostatecznie pojmie, kim jest i czego chce. Będzie wtedy w wieku Chrystusowym.

Bator powołała do życia imponującą galerię bohaterów, kilkadziesiąt postaci z wielu środowisk, krajów i czasów. Czy jest coś, co łączy te postaci? Niektóre z nich dziwaczny przedmiot - ponoć autentyczny nocnik Napoleona. Przechodzi on z rąk do rąk jak owe opowieści o losach. Ów symboliczny przedmiot został świetnie dobrany: odsyła do historii politycznej, z którą nie ma żartów, i zarazem jest komiczny, bezcenny jako osobista (acz przechodnia) pamiątka i umiarkowanie wartościowy jako obiekt antykwaryczny.

Pewnie dziwnie to zabrzmi, lecz świat wykreowany przez Bator ma taki sam status jak nocnik Napoleona - jest ważny tylko wtedy, kiedy można snuć - prawdziwe lub zmyślone - anegdoty na temat jego kolejnych właścicieli. Grunt to - zacytujmy - "zachować opowieści przy życiu", a można to zrobić tylko w jeden sposób: przekazując je tym, co do których mamy pewność, że opowiedzą zasłyszane historie spotkanym osobom. Jeśli opowieść nie jest przechodnia, umiera.

"Piaskowa Góra" mówiła sporo o zderzeniu odmienności z niepiękną polską i plebejską "normalnością". Los odmieńców - Żydów, homoseksualistów, wałbrzyskich ekscentryków - był poprzednio straszny. W "Chmurdalii" dochodzi do pojednania praktycznie wszystkich ze wszystkimi, w tym do porozumienia być może najważniejszego - Dominiki i Jadwigi, czyli matki i córki.

Tytuł powieści wziął się ze sklejenia dwóch słów z wiersza Leśmiana "Szczęście"; chodzi o wers, zresztą motto: "Coś srebrnego dzieje się w chmur dali". W owym wierszu mowa jest o tych, którzy "długo na siebie czekali".

Ale to, czego doczekały się Dominika i jej matka, przeszło najśmielsze oczekiwania. W finale powieści kilkoro jej bohaterów, w tym matka i córka, spotykają się na greckiej wyspie Karpathos, która ma wiele wspólnego z inną literacką wyspą - Utopią. Nie tylko ocalał tam archaiczny język Homera, ale i matriarchat. Żadne uprzedzenia (etniczne, seksualne, a nawet kulinarne) nie mają do tego miejsca dostępu, nikt nie pyta, kto czyje dzieci wychowuje, nie ma konfliktu pokoleń, najmniejszych animozji.

Czyżby stara hipisowska śpiewka - pokój i miłość - jako odpowiedź na problemy tego świata? Joanna Bator to pisarka ironiczna, więc i tego nie można wykluczyć.



Chmurdalia

Joanna Bator

W.A.B., Warszawa

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':