77 dzieł sztuki z historią, Piotr Bazylko, Krzysztof Masiewicz
Stowarzyszenie 40 000 Malarzy, fundacja Bęc Zmiana, Warszawa Ta niewielka żółta książeczka to sztuka współczesna w wersji light, jednak nie dla początkujących, tylko dla zaawansowanych. Założenie jest takie, że czytelnik zna takie nazwiska jak Wilhelm Sasnal, Oskar Dawicki, Hubert Czerepok, Anna Molska, a z bardziej historycznych: Edward Krasiński, Henryk Stażewski, Andrzej Wróblewski. Każda z krótkich 77 historii dotyczy jednej pracy współczesnego artysty. A opowiadają je nam kuratorzy, krytycy, kolekcjonerzy, a czasem sami artyści.
W prawie każdej historii jest jakiś osobisty rys, a przez to, że nikt tutaj się nie wysila, by kogoś pouczać czy oświecać, czyta się to przyjemnie i bez trudu. Są to zabawne lub zastanawiające historyjki, jakie się opowiada przy winie na wernisażu, anegdotki i plotki.
Niektóre znałam. Np. opowieść Andrzeja Starmacha o tym, jak Tadeusz Brzozowski tak prowokował i drażnił Tadeusza Kantora, aż wreszcie doprowadził do tego, że Kantor w wybuchu emocji, spytany o tytuł swej niewielkiej akwareli, krzyknął: "Gówno trąbi na zakręcie". Albo dramatyczną historię kradzieży z poznańskiej galerii Pies pracy fotograficznej Pawła Kwieka należącej do Łukasza Gorczycy.
Inne są dla mnie zaskoczeniem i mają urok narracji, może marginalnej i nie pierwszoplanowej, która jednak sporo mówi o świecie, w którym działamy. Jak historia Moniki Branickiej "UFO nad Berlinem" o tym, jak Hubert Czerepok pokazał w galerii Żak-Branicka w Berlinie wystawę o legendzie Haunebu, rzekomych pojazdów latających w kształcie spodka produkowanych w czasie II wojny przez
Niemcy. Branicka wspomina, jak ze zdumieniem obserwowała rosnącą ekscytację tym artystycznym projektem w bardzo różnych kręgach, także podejrzanych o neonazistowskie sympatie. I jak w końcu Czerepok ze swoją wystawą został zaproszony do muzeum rakiet w Peenemünde.
Można też w książce przeczytać o tym, jak kolekcjoner Piotr Bazylko odkrył po drugiej stronie zakupionego przez siebie gwaszu Andrzeja Wróblewskiego nieznany szkic tego samego autora ukazujący go w trumnie, w aureoli, z sierpem w jednej ręce i gwiazdą w drugiej. O tym, jak Oskarowi Dawickiemu roztopił się na wystawie bałwan, i jak trudno jest czasem znaleźć trochę śniegu we włoskich Alpach. O tym, co robi Wilhelm Sasnal z nieudanymi obrazami, oraz jak obraz Wojciecha Łazarczyka z kolekcji Szymona Siudy został umyty przez panią sprzątającą dom. A także wiele innych historii o pracach, które śmierdziały, ginęły, były obcinane, gubione lub zamalowywane.
Czasem są to historie, których nie da się komuś sprzedać jako zabawnej anegdoty, bo dotyczą życia wewnętrznego - np. relacja Piotra Janasa o tym, jak malował obraz. Albo fantazja Macieja Sieńczyka (kompletnie kafkowska) o nieszczęsnym karmicielu ptaków.
Książka powstała z inicjatywy kolekcjonerów Krzysztofa Masiewicza i Piotra Bazylki, którzy od dawna piszą o sztuce i zachęcają do tego innych, prowadząc np. blog o sztuce współczesnej "ArtBaazar". Wcześniej wydali "Przewodnik kolekcjonera sztuki najnowszej". Do nowej książki zaprosili jako autorów innych polskich kolekcjonerów. To nowe zjawisko - kolekcjoner, który wychodzi z prywatnej niszy, zaczyna brać udział w dyskusji o sztuce.
To, że książka jest na tyle mała, że można ją schować do torebki lub do kieszeni i podczytywać w tramwaju, też ma swoje znaczenie. Książki małego formatu, ale o ambitnej treści, wprowadziła niedawno Krytyka Polityczna w serii przewodników po różnych ideach, także po sztuce. Wydano już w tym cyklu monografie Wilhelma Sasnala i Joanny Rajkowskiej. Pomysł kompaktowej książki o sztuce podjęło Wydawnictwo 40 000 Malarzy założone przez krytyka Jakuba Banasiaka. "77 dzieł sztuki z historią" to już piąta pozycja wydawnictwa po m.in. antologii tekstów Adama Mazura o fotografii, rozmowach Banasiaka z artystami ("Zmęczeni rzeczywistością") i antologii tekstów z pisma "Raster". Pomysł nie jest zupełnie nowy, jakiś czas temu na przykład drastycznie zmniejszyły się katalogi niektórych wystaw. Na świecie wzór dla takich kieszonkowych wydań znaleźć można w tym, co od lat robi niemiecki Reclam, wydając klasykę światowej literatury w małym formacie w charakterystycznej żółtej obwolucie. W Polsce kieszonkowe książki o sztuce zaproponował w latach 20. Gebethner i Wolff w serii "Monografie artystyczne", a po wojnie podjęły pomysł m.in. Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe w świetnej serii "Style - Kierunki - Tendencje", z charakterystyczną główką Nefretete na okładce.
Książki małego formatu czyta się dobrze i wszędzie, i są przeciwwagą dla równie mocno zaznaczającego się dziś trendu wydawania katalogów wystaw tak ciężkich, że trzeba po nie przyjechać do muzeum ciężarówką.