http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Architekci naprawiają świat

Ania Cymer
2010-04-23, ostatnia aktualizacja 2010-04-22 17:59

Budynki nie tylko dają schronienie i zdobią miasta - mogą też ratować życie i pomagać potrzebującym. Słynni architekci coraz częściej angażują się w projekty charytatywne

"Dobra architektura może przynieść ukojenie chorym" - stwierdziła Maggie Keswick Jencks, kiedy w 1993 roku zdiagnozowano u niej zaawansowanego raka piersi. I przez ostatnie 18 miesięcy swojego życia zamiast pogrążać się w rozpaczy, zajęła się stworzeniem sieci centrów pomocy i wsparcia dla chorych na raka Maggie's Center. Na jej poglądy miało wpływ to, że była żoną Charlesa Jencksa, jednego z najbardziej znanych na świecie krytyków architektury. Toteż pomogło zainteresować ideą budowy wielu znanych architektów; patronat nad przedsięwzięciem objął m.in. Frank Gehry. Ośrodki Maggie's Centers to nie szpitale, to miejsca, gdzie osoba chora na raka oraz jej bliscy mogą zwrócić się po wsparcie, poradę, rozmowę, pomoc psychologiczną. Do tej pory z datków prywatnych osób i firm zbudowano sześć ośrodków, kilka działa w tymczasowych siedzibach, kolejne cztery są w trakcie budowy, w tym drugi zagraniczny - w Barcelonie (pierwszy działa w Hongkongu). Pragnieniem Maggie Jencks było, żeby każdy z ośrodków zaprojektował inny wybitny architekt. I tak pierwszy Maggie's Center otwarty w 1996 roku w Edynburgu to dzieło Richarda Murphy'ego; w 2003 roku sir Bob Geldof otworzył Maggie's Center projektu Franka Gehryego w szkockim Dundee; wizję ośrodka w Highland stworzyła pracownia Page and Park, a ogród wokół niego zaprojektował sam Charles Jencks. W 2006 roku otwarto centrum w szkockim Kirkcaldy - to pierwszy zrealizowany w Wielkiej Brytanii projekt Zahy Hadid; londyńską siedzibę ośrodka dwa lata temu stworzył Richard Rogers. Kolejne siedziby zaprojektowali m.in. międzynarodowa pracownia Foreign Office Architects i Japończyk Kisho Kurokawa (szkic Maggie's Center w Swansea to jego ostatnie dzieło, architekt zmarł w 2007 roku).

Wszystkie filie Maggie's Center to niewielkie budynki otoczone zielenią, zaprojektowane tak, by stwarzać intymną atmosferę i sprzyjać uspokojeniu. Gehry zaproponował parterowy budynek o zygzakowatym dachu z obłą wieżyczką. Zaha Hadid zainspirowała się kształtem gwiazdy, tworząc budynek o nieregularnej, dynamicznej formie, która według architektki pomaga odnaleźć siłę do walki z chorobą. Richard Rogers zbudował pełen światła, prosty gmach o licznych przeszkleniach. Maggie's Center stawiane w Nottingham według projektu pracowni CZWG Architects będzie miało kształt zatopionego wśród drzew zielonego jaja, a siedziba w Cotswolds (proj. sir Richard MacCormac) odwoła się do tradycji ceglanego budownictwa brytyjskiego.

Przedsięwzięcie swojej zmarłej żony Charles Jencks nazywa "architekturą nadziei", bo mimo że każde z ogniw łańcucha Maggie jest inne, wszystkie mają wspólny cel: dawać otuchę i poczucie bezpieczeństwa.

Domek na dachu mrówkowca

Podobny cel mają też liczne projekty budownictwa społecznego przeznaczone dla najuboższych i bezdomnych. Odwołując się do korzeni modernizmu (który narodził się przecież z potrzeby budowania na skalę masową, czyli szybko i tanio), Fundacja Bauhaus-Dessau zarządzająca spuścizną jednej z najważniejszych szkół architektury XX wieku od 2001 roku sponsoruje konkurs, którego celem jest promocja budownictwa mieszkaniowego dla najmniej zarabiających. Szef fundacji Omar Akbar apeluje o powrót do przedwojennego etosu pracy architekta, kiedy to koncentrowano się przede wszystkim na zaspokajaniu potrzeb społecznych, nie na karierze czy własnych ambicjach. W ubiegłych latach w konkursie International Bauhaus Award wyróżniono m.in. wizję zabudowy dachów wieżowców w borykającym się z brakiem miejsca Hongkongu oraz pomysł zamieniania nieczynnych zimą basenów w tymczasowe schronienie dla bezdomnych.

Na słynnej amerykańskiej uczelni Massachusetts Institute of Technology (MIT) od kilku lat studenci przygotowują projekty jednoosobowych domków dla bezdomnych, łatwych w budowie, skonstruowanych z materiałów pochodzących z recyklingu.

Pod koniec ubiegłego roku krakowska pracownia Mobius pokonała 285 pracowni z 26 krajów, zdobywając I nagrodę w konkursie Prefab 20*20: Visions for 400 SF Homes na najlepszy projekt najtańszego prefabrykowanego budownictwa mieszkaniowego. Jury organizowanego przez fundację Architecture For Humanity konkursu urzekł projekt ECOMOBI, zakładający budowę miniosiedli z mieszkalnych kontenerów i niewielkich prefabrykowanych pawilonów na dachach bloków - mrówkowców. Każdy z takich mieszkalnych modułów miałby 37 m2 i podstawowe wyposażenie; moduły można by było ze sobą łączyć, np. na potrzeby licznej rodziny. Stawianie ich na dachach już istniejących domów obniżyłoby cenę - nie trzeba by było przecież płacić za grunt pod budowę.

Masz prawo do mieszkania

Założona w 1999 roku w USA organizacja non profit Architecture For Humanity (AFH) - to jedna z wielu instytucji, niosąca pomoc potrzebującym m.in. poprzez wsparcie przy budowaniu domów. Założyli ją architekci Stohr i Cameron Sinclair po tym, kiedy zobaczyli wojenne zniszczenia w Kosowie. Dziś AFH skupia ponad 40 tysięcy architektów i budowniczych gotowych pomóc i doradzić każdemu, kto nie ma schronienia lub stracił je w tragicznych okolicznościach. Prowadzą akcje edukacyjne, warsztaty, udzielają porad (m.in. na stronie www.openarchitecturenetwork.org ). Cztery lata temu AFH wydała katalog podarowanych jej przez architektów za darmo, gotowych do wykorzystania projekty domów; w tej chwili przygotowywany jest drugi tom - do AFH wciąż napływają kolejne szkice.

Działania tej, a także innych podobnych organizacji sprawdzają się na miejscach różnych tragedii, gdy dachu nad głową zostają pozbawione tysiące ludzi jednocześnie. Po ostatnim trzęsieniu ziemi na Haiti (gdy w kilka minut domy straciło dwa miliony ludzi) do AFH zgłaszało się ok. 600 architektów i inżynierów dziennie (!), gotowych w każdej chwili lecieć na wyspę, pomóc w szacowaniu strat, zabezpieczeniu ruin i odbudowie.

Podobne do AFH cele ma Article 25. Brytyjska organizacja non profit swoją nazwę zaczerpnęła z Deklaracji Praw Człowieka, która w artykule 25 mówi o tym, że "każdy człowiek ma prawo do stopy życiowej zapewniającej zdrowie i dobrobyt jego i jego rodziny, włączając w to (...) mieszkanie (...)". Organizacja wsławiła się budową domów po trzęsieniu ziemi w Pakistanie w 2005 roku, kiedy to nowoczesną technologię (lekką konstrukcję odporną na wstrząsy) udało się połączyć z lokalnymi tradycjami budowlanymi.

Tak jak AFH służy przede wszystkim fachowym doradztwem i kontaktuje potrzebujących ze specjalistami, tak Article 25 w konkretne miejsca "dowozi" gotowe projekty, a nawet materiały budowlane na domy, szkoły czy szpitale. W Etiopii buduje obiekty sportowe, w Sierra Leone szkoły dla najmłodszych, w Afganistanie konsultuje i kontroluje odbudowę starego miasta w Kabulu, na Haiti we współpracy ze znanym biurem inżynieryjnym Buro Happold opracowuje optymalną dla tamtego regionu konstrukcję wytrzymałego domu.

W zgodzie z tradycją

Charytatywne organizacje architektoniczne do promocji swoich działań i pozyskiwania funduszy wciągają gwiazdy kina i muzyki lub współpracują z założonymi przez sławy organizacjami; AFH na Haiti pracuje m.in. z fundacjami piosenkarki Shakiry i aktora Bena Stillera. Jednak najbardziej znanym gwiazdorem zaangażowanym w charytatywne budowanie jest Brad Pitt.

Od lat interesujący się architekturą, zaprzyjaźniony z Frankiem Gehry (odbył nawet staż w jego pracowni), kiedy huragan Katrina w 2005 roku zniszczył Nowy Orlean, Brad Pitt założył fundację Make It Right i zainicjował projektowanie domów dla poszkodowanych mieszkańców miasta. Do dziś zbudowano 54 ekologiczne, zasilane energią słoneczną budynki, powstaje kolejnych 150 - akcję można więc uznać za skuteczną. Liczne są jednak głosy krytyki o braku szacunku do lokalnego, charakterystycznego sposobu budowania: architekci nie wzięli go pod uwagę, projektując domy dość dowolnie, parterowe i wielopiętrowe, o dachach płaskich i spadzistych, mieszając style i materiały. Robin Cross, dyrektor Article 25, podkreśla, że budowanie na terenach zniszczonych klęskami nie jest łatwe: trzeba połączyć szybkość pracy z innowacyjnością, jednak nie wolno zapomnieć o zastanych formach i metodach budowania, aby nie powiększać strat niszczeniem lokalnej tożsamości i tradycji. Nad projektami w Nowym Orleanie z Bradem Pittem pracowały znane pracownie Morphosis, Pugh + Scarpa Architects, MVRDV oraz sławni architekci, m.in. Frank Gehry, Thom Mayne czy Japończyk Shigeru Ban. Ten ostatni był w tym roku typowany do prestiżowej nagrody Pritzkera właśnie za zasługi w projektowaniu domów dla najbardziej potrzebujących. Ban już pod koniec lat 80. pracował nad domami budowanymi szybko i tanio w miejscach klęsk żywiołowych z... tektury. Wykonane z kartonu tuby stały się znakiem rozpoznawczym Japończyka, który twierdzi, że to materiał tani, wytrzymały i buduje się z niego bardzo szybko. Z tekturowych rur Ban zbudował już w zniszczonym po trzęsieniu ziemi Kobe katolicki kościół (1995 r.); cztery lata później powstało osiedle dla uchodźców w Ruandzie, w 2008 - szkoła w chińskim mieście Chengdu.

Amerykański magazyn architektoniczny "eVolo" co roku organizuje konkurs na najlepszy nowoczesny drapacz chmur. W 2010 roku stanął do niego m.in. projekt Hugona Kowalskiego z poznańskiej pracowni H3AR. Zaproponował on budowę w Darfurze kilku wież, inspirowanych formą baobabu, które pomieściłyby świetlice, szpital, szkołę, magazyny z żywnością, ale przede wszystkim pompy tłoczące wodę spod ziemi. Brak wody pitnej jest zarzewiem większości konfliktów w Sudanie - wydobycie ich z podziemnego jeziora i bezpieczne przechowywanie w funkcjonalnych budynkach poprawiłoby jakość życia w całym regionie.

Według danych ONZ dziś co siódmy mieszkaniec kuli ziemskiej mieszka w slumsach; za 40 lat ma w nich mieszkać 3,5 miliarda ludzi. Ocieplenie klimatu - jeżeli stanie się faktem - sprowadzi nowe klęski żywiołowe. Architekci nie mogą już tego nie zauważać.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':