Ofiary uczczone, Fryderyki przyznane: Behemoth z nagrodą u Salezjanów

Robert Sankowski
19.04.2010 , aktualizacja: 19.04.2010 23:21
A A A Drukuj
Fryderyki

Fryderyki (Fryderyki, fot. TOMASZ WAWER / AG)

Na uroczystym koncercie w bazylice oo. Salezjanów na warszawskiej Pradze zamiast gali rozdania Fryderyków odbył się uroczysty koncert ku pamięci ofiar katastrofy w Smoleńsku. Dominował nastrój refleksji i zadumy, ale znalazła się też chwila na wyczytanie w specjalnym komunikacie tegorocznych zdobywców nagród Akademii Fonograficznej
- Skoro całe środowisko chce być w tej chwili razem, taki koncert będzie najbardziej szlachetnym sposobem na złożenie hołdu ofiarom katastrofy - mówił przed transmitowaną na żywo przez TVP1 imprezą Stanisław Trzciński ze współorganizującej od kilku lat Fryderyki agencji STX Jamboree. I rzeczywiście ten koncert był przede wszystkim okazją do zademonstrowania wspólnoty różnych muzycznych światów. Na scenę na przemian wychodzili artyści reprezentujący muzykę klasyczną i tę bardziej rozrywkową. Występowali między innymi Janusz Olejniczak, Kayah, Anna Maria Jopek. Ale nie tylko muzyka zagrała tego wieczoru u oo. Salezjanów. Ważne było również słowo. Maryla Rodowicz w osobistym wspomnieniu o sympatii prezydenckiej pary dla jej piosenek, Krzysztof Kolberger recytujący poezję czy Kayah apelująca, aby "historii nie zamieniać w histerię" - to wszystko różne odcienie nastrojów, które dominowały w poniedziałek w bazylice. Ich kulminacją był finał - wspólne wykonanie legendarnej piosenki z repertuaru Czesława Niemena "dziwny jest ten świat", w którym obok siebie zaśpiewali między innymi Maryla Rodowicz, Ewa Bem i Stanisław Sojka.

Choć zgodnie z zapowiedziami organizatorów koncert nie miał nic wspólnego z typową dla Fryderyków galą, znalazła się również chwila na szybkie odczytanie tegorocznych zdobywców nagród Akademii Fonograficznej. Co symboliczne, także i wyniki głosowania Akademii okazały się nie dzielić zgromadzonych w bazylice artystów. Choć wśród nominowanych byli zdecydowani faworyci - grupa Hey i jego wokalistka Katarzyna Nosowska mieli szanse na statuetki w aż dziesięciu kategoriach, a debiutujący zespół BiFF czy Tomasz Lipnicki i jego kapela Lipali w siedmiu - nagrody (przynajmniej w kategoriach dotyczących muzyki rozrywkowej) bardzo demokratycznie powędrowały do bardzo różnych wykonawców. Hey i Nosowska ostatecznie zadowolili się sześcioma wyróżnieniami, w tym tak prestiżowymi jak piosenka, autor, album i grupa roku. BiFF okazał się twórcą najlepszego wideoklipu oraz najciekawszą nową twarzą na polskiej scenie. Lipnicki został wokalistą roku, a wokalistką - Gaba Kulka. W kategorii heavy metal zwyciężył Behemoth, w hip hopie O.S.T.R., w alternatywie Tymon & The Transistors, w popie Mika Urbaniak. Folkowym albumem roku jest płyta Kapeli Ze Wsi Warszawa, albumem z piosenką poetycką - najnowszy longplay Anity Lipnickiej. Wyróżnienia doczekał się także święcący ostatnio imponujący come back weteran - Seweryn Krajewski uznany został kompozytorem roku. Dwie inne legendy polskiej muzyki - Ewa Demarczyk i Wojciech Karolak - otrzymały specjalne Złote Fryderyki za całokształt twórczości.