http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polacy, do grania!

Rozmawiała Anna S. Dębowska
2010-04-03, ostatnia aktualizacja 2010-04-02 18:18

Pomnik Chopina w Warszawie
Pomnik Chopina w Warszawie
Fot. Lukasz Zandecki / AG

- Otwieramy najnowocześniejsze muzeum biograficzne w Europie, bo bierne słuchanie nigdy nie będzie dawało satysfakcji, jeśli nie dotknie się tego, czym jest wykonywanie muzyki - mówi Andrzej Sułek, dyrektor Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina

Od wtorku będzie można zwiedzać Muzeum Chopina w warszawskim Pałacu Ostrogskich. Trwa Rok Chopinowski, 200. rocznicę urodzin kompozytora obchodziliśmy hucznie - od 22 lutego do 1 marca (to dwie domniemane daty urodzin) Warszawa zamieniła się już w pianistyczną stolicę świata, koncertowali tu najlepsi, od Blechacza i Anderszewskiego po Nelsona Goernera i Dang Thai Sona. Księgarnie zapełniły się tytułami o Chopinie dla dzieci, specjalistów i muzycznych laików. Jest tylko jedno ale...



Anna S. Dębowska: Dlaczego Chopin to dla Polaków tylko, jak wynika z badań, pomnik z Łazienek, ewentualnie marka luksusowej wódki?

Andrzej Sułek: Bo to dla przeciętnego Polaka postać zmitologizowana i zbanalizowana zarazem. Przez całe powojenne dekady bezwstydnie żerowano na jego wizerunku, rabunkowo eksploatując jego muzykę. Z punktu widzenia propagandy komunistycznej był wygodnym obiektem narodowej dumy, symbolem patriotyzmu niewymagającym cenzurowania ani przykrawania do ideologii. Można było bez obaw grać jego muzykę na oficjalnych uroczystościach i wozić dziatwę szkolną do Żelazowej Woli, nie inwestując przy tym niemal złotówki.

Z drugiej strony Chopin doskonale mieścił się w naszych narodowych stereotypach samooceny i pod pewnymi względami dawał się wpasować w zestaw polskich kompleksów. Wciąż powszechnie pokutuje jego stereotyp samotnego cierpiętnika, człowieka życiowo przegranego i niezaradnego. Wielki duchem, słaby ciałem - oto nasz Chopin, wcielenie mejsanistycznej wizji Polski.

Da się zmienić ten stereotyp?

- Ta rocznica to moment, który pozwala mówić o najjaśniejszym okresie w życiu Fryderyka - jego młodości. Dwadzieścia słonecznych lat - pół jego życia spędzone tu, w Warszawie.

I wreszcie pokazujemy Chopina w sposób nowoczesny. Koncerty mają jakość i rozmach. W Warszawie otwieramy fascynujące muzeum biograficzne, bez cienia przesady można powiedzieć, że najnowocześniejsze w Europie.

Stworzyliśmy w nim spersonalizowaną ścieżkę zwiedzania, rzecz rzadką w polskim muzealnictwie, gdzie kolejność oglądania jest z góry wyznaczona. U nas nie. Inaczej pójdzie nią człowiek do tego przygotowany, a inaczej ktoś, dla kogo będzie to pierwszy kontakt z taką muzyką, jeszcze inaczej dziecko.

Nie stawiamy zwiedzającego po stronie biernych obserwatorów, za czerwoną liną, pod okiem strażnika. Za to wciągamy go w świat Chopina. Spotyka postacie, słyszy muzykę, która ma dramaturgiczny sens. To jest muzeum, które uruchamia emocje i wyobraźnię - tak jak muzyka. A do tego daje kontakt z tym co materialnie, ale emocjonalnie najcenniejsze: oryginałami rękopisów, przedmiotami, które należały do Chopina.

Dlaczego dla szerokiej publiczności będzie otwarte dopiero teraz?

- Postanowiliśmy, że przez pierwszy miesiąc będziemy zapraszać grupy docelowe. Były specjalne dni dla dzieci, młodzieży licealnej i akademickiej, dla nauczycieli, muzykologów i muzealników. Oczekiwaliśmy informacji zwrotnej - jak muzeum sprawdza się w kontakcie z publicznością.

Muzeum będzie najtrwalszą pamiątką po Roku Chopinowskim. Co jeszcze zostanie?

- Inwestycja w rozwój muzyczny Polaków. Nie możemy liczyć na szkołę powszechną, bo wiadomo, jak dalekie miejsce zajmuje tam muzyka. Jak dotrzeć z nowoczesnym przekazem o muzyce? Przygotowujemy książki w formie papierowej i multimedialnej, rozbudowujemy serwis edukacyjny na naszej stronie (www.nifc.pl), gdzie gromadzimy dokumentację chopinowską w wersji elektronicznej. Narodowe Centrum Kultury przygotowuje multimedialny pakiet dla szkół ze scenariuszami zajęć. W październiku odbędzie się Międzynarodowy Konkursu Wiedzy o Chopinie wzorowany na ogólnopolskim dyktandzie.

A co z projektem Ministerstwa Kultury, aby do szkół trafiła fonoteka chopinowska na wzór gotowej już Filmoteki Szkolnej?

- W tej chwili Instytut zamknął pierwszy etap serii "Real Chopin", obejmującej komplet utworów Chopina. W związku z tym zaczynamy też materializować ideę, którą nazwałem "Radio Chopin", czyli budowania internetowej platformy dostępu do muzyki Chopina poprzez multimedialny portal i jego mutacje na komórki, iPhone'a itp. Chciałbym najpierw uruchomić chopinowską fonotekę online, i sprawdzić, jak to zadziała. Zastanawiam się, czy warto inwestować w materialny nośnik - płytę CD.

Polska ma unikalny system szkolnictwa muzycznego zawodowego, ale to dotyczy muzycznej elity, a co z resztą? Jak np. zachęcić Polaków do wspólnego muzykowania amatorskiego, tak popularnego w Niemczech czy we Francji?

- Dostęp do szkół muzycznych jest ograniczony, terytorialnie i ekonomicznie. Dla dzieci ze środowisk wiejskich czy rodzin niezamożnych bariera zakupu instrumentu, podjęcia trudu dojazdów jest nie do pokonania. Chyba że wzrośnie stopień świadomości rodziców i poczucie, że warto inwestować w muzyczne wykształcenie dziecka.

Do tego same szkoły budują najczęściej atmosferę rywalizacji o źle pojmowany sukces. Nauczyciele zapominają, że największą wartością, jaką dziecko wnosi do szkoły muzycznej, jest jego zainteresowanie muzyką, zapał do grania. Tymczasem dzieci nierokujące nadziei na "sukces estradowy" najczęściej po latach kosztownej nauki opuszczają szkoły wręcz z nienawiścią do muzyki.

Elity naszego kraju są głuche - niewrażliwe i pozbawione potrzeb muzycznych. Tymczasem muzyka jako sztuka performatywna wymaga uczestnictwa. Bierne słuchanie nigdy nie będzie dawało satysfakcji, jeśli nie dotknie się tego, czym jest wykonywanie muzyki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':