Byłam już studentką - wspomina Małgorzata Musierowicz w 109. numerze » Zeszytów Literackich «- kiedy usłyszałam znajome do bólu akordy Poloneza As-dur... Namiętny głos żeński wyśpiewywał słowa, które natychmiast wryły mi się w pamięć i nie chcą jej opuścić aż do dziś: » Romantycznie... to przeżywać tak, jak przeżywa ryba, ptak, drzewo, wiatr.... Romantycznie... znaczy kochasz ty i ja, znaczy wielki Szopen
gra. Kocham świat, Fryderyku, tak jak ty «. (...) Myślałam wtedy, że to już jest najgorsze dno. Ale nie. Ogłoszono oto Rok Chopinowski i wielkie billboardy rodem z futurystycznych koszmarów pojawiły się przy autostradach... Kolorowe czasopisma dają upust swym nekrofilskim skłonnościom, analizują wszelkie przypadłości cielesne Chopina. Powiadają też, że przydałaby się ekshumacja jego zwłok w celu potwierdzenia podejrzeń o mukowiscydozę...”.
Jednak Rok Chopinowski robi swoje. Co prawda nie naciskam guziczków na kamiennych ławkach na Krakowskim Przedmieściu, żeby mi zagrały Chopina, ale zacząłem słuchać go na nowo po dłuższej przerwie - bo Chopina trzeba dawkować. Czytam Chopinowski numer "Zeszytów" - bogatą antologię chopinianów. Wśród głosów, dawnych i nowych, szukam tych, które próbują określić, czego właściwie słucham. Co się składa na słynną "intymność" muzyki Chopina (w której jest i wielkość, i słabość tej muzyki - jak uważa jej wybitny wykonawca Piotr Anderszewski).
Uczucia? Ale jakie? Do czego odsyłają? - pyta Ewa Bieńkowska. Do Polski? "W młodości polskość Chopina odczuwałam jako oczywistość, atmosfera historyczna nad tym pracowała. Nie zmieniłam zdania, ale wyczuliłam się na europejski, pradawno-nowoczesny charakter tej muzyki". A intymność? To, co mówi Bieńkowska, spotyka się gdzieś ze spostrzeżeniami Piotra Wierzbickiego - w tej muzyce obok intymności jest dystans i "dziwna wyniosłość". Głęboka uwaga Bieńkowskiej: "Być blisko człowieka to również być od niego daleko". Ale nikt z piszących o Chopinie nie wydaje się tak mu bliski jak Iwaszkiewicz - w publikowanych tu mało znanych, bardzo pięknych tekstach, widzący "za kratami jego dziwacznych sonat, za kolumnami jego ballad oblicze młodego człowieka (zawsze był młody!)".
Wcale nie jest mi za dużo Chopina. Ten rok to okazja do jego odzyskania. Jak się słucha Chopina na wolności? Do tego, co jest jego polskością, można dotrzeć od innej strony. Amerykański muzykolog Karol Berger w eseju "Ballada g-moll op. 23 Chopina i rewolucja intelektualistów" odtwarza złożony kontekst słuchania Chopina w Paryżu w roku rewolucji 1848. W tej "balladzie pielgrzymiej" usłyszano uniwersalną opowieść o wygnaniu, sieroctwie i nadziei narodowego zmartwychwstania. Dla młodych paryskich intelektualistów Polska była czymś takim, jak "Żydzi" dla studentów paryskiego Maja '68, którzy śpiewali: "Wszyscy jesteśmy Żydami niemieckimi". W czasie Wiosny Ludów "wszyscy byli Polakami". U Chopina odnajdowali własne poczucie cywilizacyjnej bezdomności, które nosiło wtedy imię Polska.
"Po wysłuchaniu muzyki Chopina chciałbym opłakiwać grzechy, których nie popełniłem, rozdzierać szaty z powodu tragedii, które nie były moimi tragediami - pisze Oskar Wilde, w każdym towarzystwie najinteligentniejszy. - Muzyka zawsze wywołuje taki efekt. Stwarza przeszłość, której nie znaliśmy, napełnia nas bólem, który leżał ukryty. Mogę sobie wyobrazić człowieka prowadzącego najbanalniejsze życie, który wysłuchawszy przypadkowo muzyki, odkrywa nagle, że dusza jego - choć sam o tym nie wiedział - przeżyła straszliwe wstrząsy, poznała najgłębsze uniesienia...".
Zeszyty Literackie nr 109, 1/2010