Właśnie podróż jest w tym tomie jednym z uporczywie powracających motywów - nie tylko jako prosta zmiana przestrzeni, ruch, ale przede wszystkim jako symbol płynności, nieuchwytności życia. W swojej najnowszej książce Venclova stara się ową nieuchwytność nieco oswoić.
"Z dzienników podróży" odbiega od książek, które zostały dotychczas opublikowane w serii podróżniczej "ZL". Poprzednie zawierały bowiem eseje będące efektem tyleż podróżowania, co studiowania historii i kultury danego kraju - nad ich stronami unosił się raczej biblioteczny kurz niż przydrożny pył. Natomiast książka Venclovy to obejmujące kilkanaście lat i kilka kontynentów fragmenty dziennika, dostosowany do wymogów serii wybór zapisków, w których autor nie stara się ukryć bezradności wobec odmiennej kultury. Inny świat zarazem pociąga i wprawia w osłupienie, spowity "elegancko nieprzejrzystą mgłą" niepojętych symboli, znaków, języków domaga się zrozumienia. Świeżość oglądu polega właśnie na odtworzeniu nieprzejrzystości mowy obcej kultury - towarzyszy ona zawsze pierwszemu spojrzeniu, dziewiczemu dotknięciu inności. To dlatego opisywane w książce miasta, miejsca, dzieła sztuki są często "jakby", "niby", "niczym", "w rodzaju". Podróżując, zawsze widzimy coś innego, niż nam się wydaje. Przedziwna scena, zachwycająca budowla, które zapamiętaliśmy i które staramy się opisać, a poprzez to zrozumieć, mogą więcej mówić o nas niż o kulturze, w której zostały stworzone - kiedy Venclova notuje spostrzeżenia na temat japońskich zapasów sumo, mimowolnie przypominają się wzruszające, poświęcone pizzy fragmenty eseju "Siena" Herberta.
Wbrew tradycji serii książka Venclovy nie dotyczy wprost kultury śródziemnomorskiej, zwłaszcza zaś włoskiej, dotyczy za to podroży po krainach kojarzonych z egzotyką: Japonii, Korei, Chinach, Tybecie, Indiach, Nepalu oraz Afryce i południowej Ameryce. Venclova nie uważa się za kogoś, kto "pogrąża się z upodobaniem w obcych, zwłaszcza wschodnich, kulturach". Jeśli podróżowanie to rodzaj przybliżenia tego, co odmienne - w jakimś sensie nawet rodzaj oswojenia - to jego narzędziem interpretacyjnym w tym wypadku jest analogia. Z tego punktu widzenia trudno wyobrazić sobie książkę bardziej europejską. Im większa obcość, tym więcej odniesień do własnego horyzontu kulturowego. Kultura europejska zapewnia autorowi poczucie bezpieczeństwa, obcość i zagubienie są neutralizowane przez ustawiczne przypominanie sobie "starych zaklęć" Europy, nawet wówczas gdy sytuacja wymusza przywołanie paraleli negatywnej (np. wywiedzionej z doświadczeń sowieckich).
Podróżowanie jest dla Venclovy formą pamięci o kulturze europejskiej: litewskiej, rosyjskiej, polskiej. O literaturze, sztuce i krajobrazie. Trwanie w przestrzeni tej pamięci jest motorem samoidentyfikacji. Tom "Z dzienników podroży" to "pamięć o Europie" i zarazem "pamięć Europy".
Tomas Venclova spotka się z czytelnikami w poniedziałek 29 marca o godz. 19 w warszawskiej siedzibie "Gazety", ul. Czerska 8/10 (wejście od ul. Czerniakowskiej). Wieczór autorski poprowadzi
Adam Michnik. Zapraszamy
''Z dzienników podróży'', Tomas Venclova, Zeszyty Literackie, Warszawa