Po raz pierwszy pojechałem na Misteria Paschalia do Krakowa w 2006 roku. Festiwal jeszcze raczkował, choć już wtedy czuć było, że rodzi się w polskim życiu koncertowym nowa jakość. Jednak rozmach, jaki towarzyszył kolejnym edycjom, przerósł moje najśmielsze oczekiwania.
Idea krakowskiego festiwalu (w tym roku potrwa do 5 kwietnia) to świetny pomysł. Muzyka epoki renesansu i baroku - tematycznie powiązana z Triduum Paschalnym i Świętami Wielkanocnymi - pojawia się w stylowych, historycznie poinformowanych interpretacjach. Najlepszych, jakie można do danego repertuaru (gatunku) wybrać. Bez oglądania się na narodowość, kombatanckie zasługi, artystyczne koneksje. Eksperymenty są mile widziane, choć gdy któryś z gości zawiedzie, powrót na festiwal ma utrudniony. Nigdy dotąd na polskim festiwalu muzyki dawnej nie mieliśmy nagromadzenia tak spektakularnych koncertów w tak znakomitej obsadzie.
Misteria Paschalia obala mity. A to, że długie włoskie barokowe oratoria to repertuar trudny i hermetyczny. Że wysmakowana francuska
muzyka XVIII stulecia jest rozrywką dla elit. Że poza sztandarowymi kompozycjami Bacha, Händla czy Vivaldiego barok to program niewart uwagi. Zachód dzięki takim festiwalom odkrył muzykę dawną jakieś 50 lat temu. Festiwale w Beaune, Ambronay, Utrechcie, Halle, Lipsku co roku udowadniają, że muzyka dawna to najbardziej kreatywnie rozwijająca się gałąź muzyki poważnej, że repertuar "nowy" - często odkrywany po setkach lat niegrania, odkurzany przez zespoły, które podchodzą do wykonywania go bez XIX-wiecznego balastu - może być pasjonujący. I atrakcyjny dla współczesnego odbiorcy.
W tym roku każdy koncert polecam z czystym sumieniem. Jeśli coś się przegapi, strata może być niepowetowana. Punktem kulminacyjnym będzie piątkowe wykonanie Pasji Janowej Bacha przygotowane przez Marca Minkowskiego (w pojedynczej obsadzie wokalnej). Wcześniej posłuchamy muzyki powiązanej z Wielkim Tygodniem - opracowań sekwencji Stabat Mater (Cappella de' Turchini), oratorium Antonia Caldary "Maddalena ai piedi di Cristo" (Accademia Bizantina, Stefano Montanari), "Membra Jesu Nostri" Dietricha Buxtehudego (La Venexiana, po raz pierwszy na festiwalu). A od soboty prawdziwe fajerwerki - Philippe Jaroussky i L'Arpeggiata (w kaplicy św. Kingi w kopalni soli w Wieliczce), Oratorium Händla "La Resurrezione" (Il Gardino Armonico), wreszcie pirotechniczne arie Vivaldiego w wykonaniu Viviki Genaux, Europa Galante i Fabio Biondiego.
I znowu czeka nas mnóstwo emocji, spotkań i bezpośrednich kontaktów z wybitnymi artystami, którzy do Krakowa przyjeżdżają z coraz większą ochotą. "Już zrozumiałem, że Paryż nie jest pępkiem świata" - mówił "Gazecie" najwybitniejszy dziś kontratenor Philippe Jaroussky. A Savall, który zaprzyjaźnił się z Krakowem już przed laty i dziś pokazuje tu swe gigantyczne widowiska muzyczne (w tym roku podróż śladami misjonarza św. Franciszka Ksawerego), ponownie udowodni, że muzyka dawna nie istnieje. Że "istnieje tylko muzyka żywa, czyli ta, która jest grana obecnie". I będzie miał rację.
Szczegóły na: www.misteriapaschalia.pl