http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Samotność liczb pierwszych, Giordano, Paolo

Juliusz Kurkiewicz
2010-03-16, ostatnia aktualizacja 2010-03-26 14:30

Dzięki tej powieści Paolo Giordano został najmłodszym laureatem najważniejszej nagrody literackiej we Włoszech. Dlaczego przeczytało ją już prawie dwa miliony ludzi?


"Samotność liczb pierwszych", Paolo Giordano, przeł. Alina Pawłowska-Zampino, W.A.B., Warszawa

Czy jest coś bardziej odległego niż fizyka i powieść, matematyka i miłość, nauka i mistyka? Myśl o dwubiegunowej naturze rzeczywistości stanowiła od początku rdzeń filozofii. Pitagoras i Platon byli zarówno prawodawcami nauki, jak i uczestnikami misteryjnych wtajemniczeń. Ten ostatni opowiedział (w "Uczcie") mit o miłości jako dążeniu do zjednoczenia z drugą połówką naszej własnej istoty. Właśnie w tych rejonach szukał inspiracji Paolo Giordano, choć opowiedział ten mit po swojemu, wychłodził go, wyprał z pożądania i namiętności.

27-letni pisarz, z wykształcenia fizyk, otrzymał w 2008 r. Premio Strega, najbardziej prestiżową włoską nagrodę literacką. Był najmłodszym laureatem w jej historii. "Samotność liczb pierwszych" została przetłumaczona na kilkanaście języków i sprzedana w prawie dwóch milionach egzemplarzy. To co najmniej zastanawiające, bo powieść Giordano to wyjątkowo ponura, pozbawiona cienia nadziei książka gehenna.

Co więc jest źródłem tego sukcesu? Po części to, że to powieść pokoleniowa, w której odnajdują się z pewnością wszyscy młodzi i niezrozumiani (w recenzjach pojawiły się porównania do "Cierpień młodego Wertera"). Po części to, że Giordano udało się przekonująco pokazać współczesne mieszczańskie piekło - świat racjonalny, dostatni, wyzbyty hipokryzji, wyzwolony z represyjnej wiktoriańskiej moralności, który jednak nie spełnia złożonej przez siebie obietnicy szczęścia. W cieplarnianych warunkach rozrasta się grzyb przemocy i nienawiści.

Tytułowe "liczby pierwsze" dzielą się tylko przez 1 i przez siebie. Giordano chodzi o szczególną ich odmianę, tzw. liczby pierwsze bliźniacze, które prawie ze sobą sąsiadują, a między nimi stoi zawsze liczba parzysta niepozwalająca im się zetknąć. 11 i 13, 17 i 19, 41 i 43. "Kto ma cierpliwość, by kontynuować liczenie, odkrywa, że liczby bliźniacze im większe, tym są rzadsze. Natrafia na liczby pierwsze coraz bardziej odosobnione, zagubione w przestrzeni wypełnionej samymi tylko cyframi, w której panuje cisza i rytmiczny porządek. Pojawia się wtedy niepokojące podejrzenie, że napotkane dotąd pary były przypadkowe, a prawdziwym przeznaczeniem liczb pierwszych jest samotność".

Liczbami pierwszymi bliźniaczymi są w powieści Alice i Mattia. Dorastają równolegle w zamożnym mieszczańskim Turynie, nic o sobie nie wiedząc, choć, jak słusznie spodziewa się czytelnik, ich spotkanie jest nieuchronne.

Alice, od dzieciństwa hodowana do sukcesu przez ojca tyrana, wcześnie ulega wypadkowi w szkółce narciarskiej, w wyniku którego zostaje kaleką, a swój bunt przeciw ojcu kanalizuje w wyniszczającej jej organizm anoreksji. Mattia wzrasta w cieniu sprowokowanej przez siebie rodzinnej tragedii. Jego opóźniona w rozwoju siostra bliźniaczka zaginęła, gdy chcąc uwolnić się od jej krępującego towarzystwa, zostawił ją w parku. Mattia zamyka się w sobie, zostaje matematycznym geniuszem, a jednocześnie nigdy nie przestaje karać samego siebie, psychicznie, ale też fizycznie - okaleczając własne dłonie.

Książka Giordano to przewrotny melodramat rozgrywający się w świecie postreligijnym i posthistorycznym. Polityka, instytucje społeczne, szkoła, Kościół są w niej praktycznie nieobecne, wszystko rozgrywa się w świecie prywatnym, rodzinnym. Ale nie w "kościele międzyludzkim" - relacje z bliźnimi nie tworzą tu żadnej wartości, nie stwarzają bohaterów, raczej ich tłamszą i unicestwiają. Bohaterowie Giordano nie są dla siebie nawzajem realnymi osobami, ale fantomami. Usiłują narzucić innym swoją wolę, oczekują spełniania własnych oczekiwań, marzeń, fantazji, a gdy tak się nie dzieje, budzi się w nich złość i agresja, a w końcu żądza zniszczenia. Alice nienawidzi swego ojca, samozniszczenie jest dla niej formą wymierzenia mu kary. Mattia dla swej matki jest obcym, podejrzanym potworem, niepokojącym swą odmiennością (rodzice z ulgą przyjmują jego wyjazd z domu). Kilka innych, epizodycznych postaci jest równie nieszczęśliwych, jak zakochany w Mattii przyjaciel homoseksualista czy cudzoziemska służąca - przeżywająca swój dramat obca, która dla rodziny Alice jest tylko pożytecznym cieniem.

Fabuła książki Giordano - z nagromadzeniem tragedii i zbiegów okoliczności - może wydawać się tandetna, jak z kiepskiego serialu. Taka jest zresztą struktura tej powieści - zbudowana z epizodów następujących po sobie na przestrzeni lat, w trakcie których bohaterowie stykają się ze sobą i rozstają. Giordano przewrotnie gwałci oczekiwania czytelnika - czeka on, że ten łańcuch zostanie przerwany, a erotyczne spełnienie zbawi nie tylko bohaterów, ale też być może rozświetli ponury świat, w którym żyją, jednak to spełnienie nie następuje.

Bohaterowie Giordano są zaskakująco bierni, ale niedziałanie nadaje im paradoksalny rys moralnej szlachetności w świecie, w którym każde działanie jest egoistyczne. Doznawanie fizycznego bólu jest dla nich formą doznawania istnienia, zastępując w tej roli namiętność, seks, przyjaźń. To nagromadzenie okropności raziłoby, gdyby nie świetny, zaskakująco dojrzały styl pisarza, w którym znać szkołę Houellebecqa - bliski mowy potocznej, suchy, sprawozdawczy. "Matce Alice przerwano terapię. Mąż skinieniem głowy dał zgodę na to, żeby pozwolić jej wreszcie zapaść w bezbolesny sen, przy kojącej osłonie morfiny. Alice czekała już tylko na koniec i nie czuła się winna z tego powodu".

Postaci Giordano każą myśleć o innych wielkich kochankach literatury stworzonych przez pisarzy, których naukowy temperament splatał się z mistycyzmem - o bohaterach "Powinowactw z wyboru", których miłość Goethe tłumaczył quasi-naukową, chemiczną teorią, czy o Ulrichu i Agacie u Musila, innej wariacji na temat platońskiego mitu. Zawdzięczają własne istnienie przyciąganiu, które nierozdzielnie wiąże ich ze sobą, ale też ostatecznie nie pozwala im się do siebie zbliżyć. Giordano opisał dziwną miłość, która właściwie na dobre się nie zaczęła i właśnie dlatego nigdy się nie skończy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Żegnaj, Kościele

Czy występujący z Kościoła może żądać, by wykreślono go z księgi chrztu? Czy nadal jest katolikiem?