http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Największe przeboje Anny Jantar

Robert Sankowski
2010-03-12, ostatnia aktualizacja 2010-03-14 10:52

Na YouTube jej piosenki mają miliony odsłon. W internecie wciąż przybywa nowych, entuzjastycznych wpisów na jej temat. W niedzielę minie 30 lat od śmierci Anny Jantar. W poniedziałek do kupienia z "Gazetą" jej największe przeboje

Anna Jantar w zielonogórskim amfiteatrze
Anna Jantar w zielonogórskim amfiteatrze
ZOBACZ TAKŻE
Mogła być aktorką. W 1969 r. po liceum w rodzinnym Poznaniu zdawała do warszawskiej szkoły teatralnej. Egzaminy przeszła, ale nie dostała się z braku miejsc. Na serio zajęła się śpiewaniem. Latem 1969 trafiła do grupy Waganci. Tu poznała Jarosława Kukulskiego, przyszłego męża i muzycznego partnera. To Kukulski napisał dla niej pierwszy przebój - firmowany jeszcze przez Wagantów utwór "Co ja w tobie widziałam". To Kukulski komponował jej największe hity: "Najtrudniejszy pierwszy krok", "Tyle słońca w całym mieście" czy "Moje jedyne marzenie".

"Taka opinia mi nie przeszkadza" - mówiła, gdy pytano ją, jak reaguje, gdy nazywają ją "specjalistką od łatwych przebojów". "Publiczność lubi przeboje. Bardzo lubię repertuar ambitniejszy, ale gdybym zaczęła go śpiewać, straciłabym większość moich słuchaczy. A nie śpiewam przecież dla siebie, lecz dla tych rzesz publiczności, które przychodzą na koncerty i kupują moje płyty".

Była niezwykle popularna. W połowie lat 70. każdy jej album natychmiast zostawał Złotą Płytą, każdy opolski festiwal oznaczał nową przebojową piosenkę. W 1975 podbiła też Sopot - jej "Staruszek świat" dostał nagrodę publiczności. To wyróżnienie było rekompensatą za rozczarowanie - w tym samym roku miała być bowiem pierwszą w historii reprezentantką Polski w konkursie Eurowizji. Wiadomo było nawet, co zaśpiewa - "Mój, tylko mój" skomponowany przez Kukulskiego. Ale Polski - jako kraju z bloku socjalistycznego - nie przyjęto do organizującej konkurs Europejskiej Unii Nadawców. Jantar została w kraju, a imprezę wygrali Holendrzy z Teach-In z piosenką "Ding-A-Dong".

Ale i bez Eurowizji świetnie dawała sobie radę za granicą. Nie tylko w tzw. demoludach, które były naturalnym kierunkiem ekspansji każdego mniej lub bardziej popularnego artysty w którymkolwiek z krajów socjalistycznych. Występowała na festiwalach w Finlandii i Irlandii, w Niemczech zachodnich nagrywała płyty z niemieckojęzycznymi wersjami swoich przebojów.

Pod koniec dekady przechodziła kryzys twórczy. W wywiadach otwarcie mówiła, że nie jest zadowolona ze swoich nowych piosenek, że musi znaleźć na siebie nowy pomysł. I znalazła. Z kontraktów w Ameryce - w klubach polonijnych i nie tylko - przywoziła płyty i nowe, podpatrzone trendy. Zainteresowała się muzyką disco, zachwyciła dokonaniami nadających jej ton producentów. Próbowała też flirtować z ostrzejszym, rockowym graniem, nawiązała współpracę z grupami Perfect i Budka Suflera.

14 marca 1980 r. wracała z kolejnej trasy po amerykańskich klubach. Podchodzący do lądowania Ił-62 uległ awarii i rozbił się tuż przed pasem warszawskiego lotniska Okęcie. Nikt z 77 pasażerów i 10 członków załogi nie przeżył.

Zostawiła po sobie cztery albumy. Zaskakująco mało jak na tak gigantyczną popularność i liczbę wylansowanych z nich przebojów.

Wśród nich także ten ostatni, kończący czwarty album "Nic nie może wiecznie trwać". Atakujący tanecznym rytmem, zaskakujący chłodem elektroniki i mrocznym tekstem utwór Romualda Lipki i Andrzeja Mogielnickiego. Miał być zapowiedzią nowego rozdziału w biografii Jantar. Okazał się jej artystycznym epitafium.

Robert Sankowski

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    115 głosów

Banki dławią kredyty

Chcesz pożyczyć na mieszkanie albo na inwestycję w swoją małą firmę? Przygotuj się na kłopoty

Rykoszety Rutkowskiego

Rutkowski próbuje odbudować swoją firmę. Pomaga sobie, nie komuś - mówi historyk sztuki, który przez Rutkowskiego spędził blisko rok za kratkami, choć był zupełnie niewinny

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W czwartek z ''Gazetą'':

  • Przygody Pana Michała, odc. 4-6
  • Dłużej do emerytury - kto będzie się musiał przekwalifikować?
  • Wykup mieszkań spółdzielczych i zakładowych - informator
  • Duży Format