http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Złapany we własną pułapkę

Paweł T. Felis
2010-03-12, ostatnia aktualizacja 2010-03-12 18:40

Od wczoraj w kinach "Nostalgia anioła" - ambitnie pomyślana, perwersyjnie intrygująca porażka, za którą stoi Peter Jackson: jeden z największych wizjonerów współczesnego kina

Peter Jackson na planie ''King Konga''
Fot. UIP
Peter Jackson na planie ''King Konga''
ZOBACZ TAKŻE
"Na imię mam Susie. Miałam czternaście lat, gdy 6 grudnia 1973 roku zostałam zamordowana" - wyznaje w pierwszych minutach filmu bohaterka. Niczym Lester z "American Beauty" patrzy na swoje życie z dystansu, z perspektywy wyrozumiałego ducha - nawet róże w ogrodzie są podobne do tych z filmu Mendesa: w "Nostalgii anioła" trzeba je jednak pokolorować, jakby ich naturalny wygląd był za mało piękny.

Jackson, który w swoich pierwszych, campowych obrazach - jak "Zły smak" (1987) czy "Martwica mózgu" (1992) - upajał się strzelającymi w powietrze kawałkami ludzkiego mięsa i sikającą krwią, tym razem postanowił zrobić film w każdym calu piękny. Piękne są przede wszystkim zaświaty, ten specyficzny "błękit między niebem a ziemią", gdzie trafia zamordowana Susie: a to unosi się w powietrzu, a to spada w niekończący się ocean, jeździ na saniach w przebraniu księżniczki i tańczy na gigantycznych, fruwających, trawiastych kulach. Piękne jest też niespełnienie nastolatki, która nie zdążyła przeżyć pierwszego, najważniejszego pocałunku z niebotycznie przystojnym kolegą i nie miała okazji, by spełnić życzenie przerysowanej, będącej zawsze na rauszu ciotki (Susan Sarandon): "Po prostu się baw".

"To takie przerażająco romantyczne!" - wzdychała Kate Winslet w kosztujących pięć milionów dolarów "Niebiańskich istotach" sprzed szesnastu lat. "Nostalgia anioła", z budżetem trzynaście razy większym, jest jedynie przerażająco kiczowata - jakby wizjonerstwo Jacksona utonęło tym razem w komputerowej tandecie.

Susie słyszy co chwila w zaświatach pretensjonalne mądrości: "Pozwól sobie odejść", "Nie oglądaj się za siebie, tylko idź do przodu". Po co jednak przez ten bajecznie kolorowy czyściec wędruje? Książkę Alice Sebold, na podstawie której powstał scenariusz, odczytywano za oceanem w kontekście 11 września - jako powieść o "przepracowaniu żałoby", uwalnianiu się od tragicznej przeszłości. Ale intrygujący koncept w filmie Jacksona zmienia się w trywialną fabułkę o śmierci ukochanego (choć niesfornego chwilami) dziecka. Ojciec (zupełnie bezradny Mark Wahlberg) próbuje dorwać zabójcę, matka (boleśnie nijaka Rachel Weisz) nie chce nawet zaglądać do pokoju córki. Mechanicznie kłócą się, rozstają, a gdy pogodzą, prawda o mordercy okaże się zupełnie niepotrzebna.

Ślad finezji Jacksona kryje się jednak właśnie w postaci mordercy - podstarzałego dziecka, które potrafi żyć tylko w świecie, który sobie wymyśli. Świetny, ale też błyskotliwie ucharakteryzowany Stanley Tucci (nominowany za tę rolę do Oscara) przypomina dwie bohaterki wspomnianych "Niebiańskich istot". W tym błyskotliwym obrazie, który otworzył Jacksonowi drogę do Hollywood (film pokazuje właśnie telewizja Ale Kino!), dwie uzależnione od siebie nastolatki uciekały w alternatywny świat fantazji, w którym mieszały się baśnie o księżniczkach i horrory, stare zamki i ożywione rzeźby. Tych, którzy fantazji stali na drodze, trzeba było zlikwidować - jak matkę jednej z dziewczyn zatłuczoną przez bohaterki cegłą.

Niewinnie wyglądający morderca z "Nostalgii " też ma swój świat alternatywny - godzinami konstruuje miniaturowe domy dla lalek, w ukrytej piwnicy na polu kukurydzianym trzyma pluszowe zabawki i zapalone świecie, planszowe gry, figurki aniołów i butelki coli. "Dorosłym wstęp wzbroniony" - instruuje kolejne zapraszane tu dziewczęta, które oczywiście z piwnicy już nie wychodzą. Ale zakrwawioną umywalkę, ubłocone ubrania i niedawno używaną brzytwę widzimy tu tylko przez chwilę - jakby cały "brud" morderstwa był złem koniecznym i wstydliwym.

Ciekawe, że właśnie odbiór "Nostalgii " sprowokował Jacksona do ostrej krytyki "zepsutej, współczesnej widowni", która uznała film za zbyt mało brutalny (ponoć reżyser zmuszony został do dodania jednej z ostatnich scen, w której wreszcie ktoś na oczach widzów umiera). W końcu to właśnie Jackson do tegoż zepsucia przyczynił się mocno, tworząc na przełomie lat 80. i 90. prototypy współczesnych filmów gore.

Tamte obrazy - wbrew tytułowi jednego z filmów - nie tyle promowały jednak "zły smak", ile były raczej kapitalną grą z estetyką mainstreamowego kina. Prawdziwym dowodem "złego smaku" jest za to - zrealizowana po doświadczeniach "Władcy pierścieni" i "King Konga" - "Nostalgia anioła". Fatalna wróżba przed zapowiadanym przez Jacksona na 2012 rok "Hobbitem".

"Nostalgia anioła", reż. Peter Jackson, USA-Wielka Brytania-Nowa Zelandia 2009, dystr. UIP

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów