Jako pierwsza kobieta w historii dostała Oscara za reżyserię, tyle że filmu męskiego - w "The Hurt Locker. W pułapce wojny" opowiada wszak o saperach na wojnie w Iraku. Z jednej strony Bigelow mówi z pokorą: To jest prawdziwa historia o odwadze i bohaterstwie. Ci faceci mają praktycznie najniebezpieczniejszą pracę na świecie. Z drugiej dodaje jednak złośliwie: Małym parszywym sekretem wojny jest to, że mężczyźni ją lubią. Staram się odkryć dlaczego. O sytuacji kobiet w branży filmowej Bigelow mówi: Jeśli jest jakiś opór przeciwko kobietom robiącym filmy, to zdecydowałam się ignorować tę przeszkodę z dwóch powodów: po pierwsze, nie mogę zmienić mojej płci, po drugie, odmawiam zaprzestania robienia filmów.
Bigelow pochodzi z Kalifornii. Studiowała film na Columbia University, uczęszczała też do California Institute of the Arts. Jest zdolną malarką. Mówi, że uznała kino za wypowiedź artystyczną, oglądając, w latach 70. krwawą "Dziką bandę" Sama Peckinpaha.
Jej pierwszym filmem był szkolny "The Set Up" (1978), o uwodzicielskim uroku przemocy, w którym dwóch facetów bije się w ciemnej alei, a na ścieżce dźwiękowej dwóch profesorów analizuje filozofię tego, co oni robią. Potem był "The Loveless" (1982) z nieznanym wówczas Willemem Dafoe, o gangu motocyklowym, i "Blue Steel" (1989) z Jamie Lee Curtis w roli nowojorskiej policjantki ścigającej seryjnego mordercę. Przełom w karierze Bigelow stanowiło "Na fali" (1991, zysk 83 mln dol.) o początkującym agencie FBI (Keanu Reeves) przenikającym do gangu rabującego banki, którego członkowie w wolnych chwilach są surferami. Agent zaprzyjaźnia się z przywódcę gangu o zmysłowej ksywce "Bodhi" (Patrick Swayze).
Martin Scorsese mówi o Bigelow: Jestem jej fanem od wielu lat. Jest dobra. Jest naprawdę dobra.
Źródło: Gazeta Wyborcza