W czasach, kiedy życie pisarzy staje się własnością mediów, autobiografie bywają formą odpowiedzi na istniejące już, najczęściej nieautoryzowane biografie. Co oczywiście nie ucina oskarżeń malkontentów, którzy twierdzą, że autobiografia jest tekstem z definicji skłamanym. Ten i ów zdziwiłby się zatem sięgając po pierwszy tom autobiografii Doris Lessing "Pod skórą", w której niedawna laureatka nagrody Nobla jest dla siebie co najmniej surowa, a w każdym razie odmalowuje swój portret bez żadnej taryfy ulgowej.
Własne lęki i niesprawiedliwości opisuje równie bezpośrednio, jak słabości bohaterów wszystkich swoich powieści. Zresztą "Pod skórą" w niczym nie ustępuje najlepszym książkom Lessing. Tak samo plastycznie i zmysłowo oddane są tu: charakter postaci, paradoks zdarzeń, bogactwo przyrody (z którą obchodzi się szczególnie czule, kiedy opisuje ukochany afrykański busz, za którym całe życie tęskniła). Równie skrupulatnie rozpracowuje mechanizmy społeczne i polityczne; tym uważniej że sama padła ofiarą czaru komunizmu. Ponadto rzecz ta ma dodatkowy atut: dowiadujemy się z niej nie tylko tego, skąd się wzięła Lessing, ale również tego, skąd się wywodzą jej literackie postaci, dekoracje i miejsca zdarzeń jej książek, a nawet całe fabuły. Wielbicielom swoich powieści autorka wręcz podpowiada skojarzenia, przywołując w odpowiednich miejscach konkretne tytuły.
Jak łatwo wpaść w pułapkę nudnej wyliczanki dat, nazwisk i wydarzeń - wiedzą wszyscy pisarze i dziennikarze, którzy siłowali się z jakąkolwiek formą biografii. Lessing nie grzęźnie w tych mieliznach ani na moment. "Pod skórą" w pełnej krasie ukazuje jej temperament fabularny - wokół głównego pnia, którym jest życie pisarki, gromadzą się dziesiątki pączkujących opowieści, które czasem figlarnie się ze sobą zazębiają, innym razem rozpraszają się w mroku epoki. Bo ta opowieść mogłaby być również czytana jako historia obu światowych wojen - ukazana poprzez losy poszczególnych bohaterów, z perspektywy wrzuconej w bieg historii jednostki.
Ciekawe, że w wielu miejscach książki Lessing pisze o fabrykowaniu, czy budowaniu wspomnień na podstawie zdjęć, listów, cudzych opowieści. W tym sensie to także książka o sztuczkach pamięci ("niedbałej" i "leniwej") i postrzeganiu czasu. "To, czy powiedzieć prawdę, czy nie, i ile, stanowi mniejszy problem niż zmieniająca się perspektywa, ponieważ na różnych etapach inaczej patrzysz na swoje życie" - pisze Lessing.
Ponieważ tom obejmuje pierwszą część życia pisarki, jest to w dużej mierze opowieść o dzieciństwie: historia kształtowania się zmysłów, postrzegania świata przez dziecko, przypowieść o zmieniającej się wrażliwości, wreszcie o stopniowym i bolesnym odrastaniu od matki. Jaka Lessing wyłania się z tej książki? Ciekawskie, spragnione miłości dziecko, "trudna", uparta dziewczynka, która nocami zaczytuje się w klasykach, a za dnia - w buszu poluje z pistoletem na ptactwo. Świadoma swojego ciała, namiętna, zbuntowana kochanka, żarliwa rewolucjonistka, zakochana w swoich dzieciach matka. I niemal od początku: pisarka in spe, którą wyróżniają zmysł obserwacji, niepokój, głód świata i błyskotliwa inteligencja.
"Miła pamięć, miła kłamliwa pamięć, wybierająca punkty kulminacyjne każdego zdarzenia" - pisze Lessing. "Wspominasz tą częścią siebie, jaką jesteś w chwili przypominania sobie". I dobrze. W końcu prawda w literaturze nie jest prawdą faktów. A "Pod skórą" to literatura z najwyższej półki: w niebywały sposób oddaje pełnię życia, w jego szczodrości i okrucieństwie, z całą jego brutalną fizjologią i duchowością, smrodem, skończonym pięknem.
Pod skórą
Doris Lessing
przeł. Anna Gren
Świat Książki, Warszawa
Źródło: Gazeta Wyborcza