Zawsze będę miał u Tima dług wdzięczności, bo to on wydobył mnie z nicości, dał szansę i pokazał, że nie muszę być niczyim produktem. No i jako pierwszy dał mi zarobić na tyle, że nie musiałem się już martwić o czynsz Zawsze podziwiałem go jako reżysera - jest jednym z nielicznych artystów w dzisiejszym kinie. Szaleniec, ale genialny. Zawsze podąża za swoją wizją, ma wręcz organiczną niezdolność do kompromisów, wszystkich na planie zaraża swoją pasją. Ale jest niebezpieczny: zawsze boję się, że postawi przede mną zadanie, którego nie będę w stanie wykonać. Tak było tym razem - w "Alicji w krainie czarów" kazał mi tańczyć. Nigdy więcej!
Pierwszy raz przeczytałem "Alicję w krainie czarów", kiedy miałem pięć lat - to była chyba jakaś skrócona wersja książki Carrolla Lewisa. Potem oglądałem oczywiście kreskówkę Disneya i parę innych filmów, ale film Tima jest na szczęście inny - to nie adaptacja, tylko nowa historia wykorzystująca postaci i wątki, które wszyscy znamy.
Moje dzieci oglądały już "Alicję ", ale ja nie. Z zasady nie oglądam swoich filmów - nie mogę znieść siebie na ekranie. Ale tym razem może zrobię wyjątek, bo naprawdę ciekaw jestem efektu - chciałbym w końcu zobaczyć, w czym brałem udział, bo praca na planie była mocno surrealistyczna: przypominało to zabawę pod hasłem "udajemy, że kręcimy film". Wyobraź sobie, że tu stoi drzewo, wyobraź sobie, że rozmawiasz z Alicją, wyobraź sobie, że nad tobą jest kot
Kiedy przeczytałem scenariusz, od razu zacząłem rysować sobie w głowie postać Kapelusznika. Potem poszedłem do Tima i zobaczyłem postać, którą on narysował - to był niemal dokładnie taki Kapelusznik, jakiego sobie wyobraziłem. Razem z Timem ustaliliśmy, że Kapelusznik musi mieć w sobie kilka osobowości - stąd na przykład pomysł, by mówił z różnymi akcentami. To szaleniec, ale szaleniec szczególny. Jeśli jesteś wariatem i o tym nie wiesz, jesteś całkowicie wolny. Dramat zaczyna się, kiedy jesteś wariatem i masz tego świadomość. To właśnie przypadek Kapelusznika, który jest dotknięty szaleństwem i przerażony samym sobą. Na szczęście bywa też zabawny, chociaż na planie najwięcej śmiechu wywoływał mój kostium i charakteryzacja Czy jest do mnie podobny? Może w tym, że też lubię kapelusze. Tylko że ja nie potrafię ich sam robić.
Źródło: Gazeta Wyborcza