„Kapuściński był wspaniałym opowiadaczem historii, a nie kłamcą” - napisał na swoim blogu Ascherson po poniedziałkowej publikacji w „Guardianie”, która informowała o biografii Ryszarda Kapuścińskiego pióra Artura Domosławskiego, wybijając na pierwszy plan zarzuty o mieszanie w reportażach faktów z fikcją (co w anglosaskiej tradycji dziennikarskiej jest grzechem). „W podróż zabierał zawsze dwa notatniki. Jeden przydawał mu się w pracy dla agencji prasowej, drugi w pracy pisarza, nadając refleksyjny, kreatywny, czasem liryczny sens jego doświadczeniom. Jeśli miesza się te dwa notatniki, to nie rozumie się Kapuścińskiego. Przygody i spotkania opisane w jego książkach sytuują się na innym poziomie prawdziwości. Podobnie jak jego przyjaciel Gabriel Garcia Marquez, Kapuściński mówił o »reportażu literackim «. Powinno się wierzyć w to, co jest napisane, ale nie w każdy szczegół”.
Ascherson dodaje jednak: "Myślę, że każdy znany dziennikarz, który to robi, ma obowiązek uprzedzić czytelnika, że to nie relacjonowanie faktów, ale subiektywna wizja prawdy oświecona przez wyobraźnię. Kapuściński nie uczynił tego rozróżnienia, i wielka szkoda".
Źródło: Gazeta Wyborcza