W chmurach
(Up in the Air)
reż. Jason Reitman
USA 2009
Jej bohater - Ryan Bingham (George Clooney) - jest specjalistą od zwalniania ludzi z pracy. Firma, która go zatrudnia, największą hossę przeżywa w kryzysie, bo wtedy inne firmy zwalniają najwięcej. A ponieważ nie umieją tego robić i boją się tej przykrej czynności, wzywają fachowców.
Bingham, facet po czterdziestce, lata po całych Stanach i zwalnia. Robi to na jeden kontakt - zwalnianego nigdy już potem nie spotyka. Jest cyniczny - sprzedaje swym ofiarom idiotyczną formułkę o tym, że każdy z wielkich ludzi tego świata był kiedyś w takiej sytuacji jak oni teraz, ale właśnie dlatego, że sobie z nią poradził, doszedł później do wielkości. Bingham potrafi być też jednak współczujący i zaoferować coś więcej niż tylko broszurę, która instruuje, jak znaleźć nową posadę.
W swojej roli czuje się świetnie, ale do czasu. Bo oto do jego firmy trafia 23-letnia Natalie (Anna Kendrick). Ta proponuje innowację - zwalniać będzie się przez internet, widząc rozmówcę wyłącznie na ekranie komputera. W ten sposób zaoszczędzi się na podróżach zwalniających. Bingham jest oburzony. Zwierzchnik, uznając jego zastrzeżenia, każe mu zabrać Natalie w jedną turę po Stanach, żeby przekonała się, jak wygląda zwalnianie na żywo. To ma być dla niej podróż inicjacyjna, ale tak naprawdę okaże się podróżą inicjacyjną dla niego.
"W chmurach" zdobywa sympatię widzów dzięki wdziękowi Binghama. Jednak atrakcyjność jego życia można uznać za pozorną. Ryan z nikim nie wiąże się na stałe - rodziny unika (a jedna z jego sióstr akurat wychodzi za mąż), nie ożenił się, dzieci mieć nie chce. Fruwa bez ustanku - jest w podróży 322 dni w roku, lecz nienawidzi pozostałych 43 dni, które spędza w domu. U siebie Bingham czuje się tylko w samolocie. Jedyną wspólnotą, którą akceptuje, jest wspólnota podróży. Poza zwalnianiem prowadzi prelekcje dla takich jak on fachowców: zawsze opowiada podczas nich o pakowaniu plecaka - co trzeba brać dosłownie i w przenośni - że wygodniej wędrować z lekkim plecakiem; im mniej obciążeń, tym lepiej.
Co zastępuje Binghamowi brak jakichkolwiek więzi? Przeróżne rytuały: jest zawsze po mistrzowsku spakowany, uciążliwości podróży - związane choćby z rygorami bezpieczeństwa - omija z gracją tancerza, i udział we wszelkiego rodzaju programach: a to naliczania mil przelecianych w powietrzu, a to zdobywania kart dających prawo wstępu do lotniskowych klubów czy zdobywania przywilejów przy wynajmowaniu samochodów.
Będąc w trasie, Bingham poznaje Alex (Vera Farmiga; cała trójka głównych aktorów została nominowana do Oscarów), atrakcyjną kobietę po trzydziestce. Ta mówi mu bez ogródek: "Jestem taka jak ty, tylko z pochwą". Najpierw licytują się, kto ma więcej kart z ekstrauprawnieniami, a później umawiają na hotelowe schadzki w różnych zakątkach Ameryki.
Kiedy Ryan zacznie mieć kłopoty? Oczywiście wtedy, gdy przestanie wierzyć w zasady, które głosi.
W czym jeszcze dostrzegam wartość filmu Jasona Reitmana (wcześniej "Juno"), wywiedzionego z powieści Waltera Kirna, dopiero co wydanej po polsku przez Świat Książki? W tym, że jest aktualny, pokazując w mikroskali konsekwencje światowego kryzysu. I w tym, że nie jest obłudny. Tyle się gada o prawach człowieka, a i tak wiadomo, że gdy cię zwalniają, to mają cię za nic, a właściwie za zbędny balast. "W chmurach" dobrze to nastawienie oddaje.
Jest to także film dowcipnie serwujący "mądrości", które podane na serio - poza tym, że byłyby pretensjonalne - bolałyby znacznie bardziej. Za dowód niech posłuży tu rozmowa trójki bohaterów ucząca młodą Natalie, jak w miarę upływu lat zmieniają się oczekiwania w stosunku do życia. Reitmanowi udaje się przy okazji zakpić z pułapki nowoczesności - tzn. z tego, że dziś komunikujemy się głównie przez internet albo za pomocą SMS-a, a są to metody ułatwiające kłamstwa, ucieczkę z sytuacji dla nas niewygodnych. Będąc z kimś twarzą w twarz, udawać jest znacznie trudniej.
No i nie ma tu happy endu charakterystycznego dla większości współczesnych komedii. Ale czy człowiek taki jak Bingham, który unieszczęśliwia innych, sam powinien być szczęśliwy? I na tym muszę zakończyć, bo gdybym dalej chciał roztrząsać ten film, zdradziłbym zbyt wiele z jego fabuły, za co niechybnie zostałbym oskalpowany.