http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zimerman w Londynie, czyli Chopin na nielegalu

Jacek Hawryluk, Polskie Radio, Londyn
2010-02-24, ostatnia aktualizacja 2010-02-23 16:47

Nie udało się go namówić, by przyjechał do Warszawy i zagrał w Roku Chopinowskim, trzeba więc śledzić jego koncerty za granicą.

Krystian Zimerman
Fot. Marcin Stępien / AG
Krystian Zimerman
ZOBACZ TAKŻE
Krystian Zimerman, jeden z największych polskich pianistów ostatnich dekad, odbywa właśnie europejską trasę koncertową, grając wyłącznie muzykę Fryderyka Chopina. Punktem centralnym recitali są dwie sonaty - b-moll op. 35 i h-moll op. 58, które pianista ma wpisane w kontrakt płytowy z Deutsche Grammophon od 1976 r. Tyle że jak sam mówi, próbował je nagrywać około 20 razy, po czym wszystkie rejestracje kasował.

W poniedziałkowy wieczór Royal Festival Hall (prawie trzy tysiące miejsc) wypełniona była po brzegi - bilety wykupione od kilku tygodni. Zimerman rozpoczął od Nokturnu Fis-dur op. 15 nr 2, potem zagrał Sonatę b-moll op. 35, pierwszą cześć koncertu zamknęło Scherzo b-moll op. 31. W drugiej usłyszeliśmy Sonatę h-moll op. 58 oraz Barkarolę Fis-dur op. 60.

Zimerman wyszedł wyraźnie rozluźniony, pięknie grając nokturn. Prawdziwym majstersztykiem okazała się Sonata b-moll, której budowę, kulminacje, napięcia między częściami pokazał perfekcyjnie. Świetna była część pierwsza (Grave. Doppio movimento), pięknie zabrzmiał marsz żałobny w dobrym, miarowym tempie. Zimermana nie rozproszyły nawet oklaski po pierwszej części utworu. Sonata h-moll była bardziej nerwowa, choć jej proporcje znowu idealne. Odnosiłem wrażenie, że mimo perfekcji Zimerman cały czas "mierzył się" z utworem, próbował, zmieniał, zaskakiwał samego siebie. Barkarola zaczęła się znakomicie, nagle jednak zatraciła pulsujący rytm i spokój, stając się wręcz traumatycznym przeżyciem. Owacje na stojąco, i gdy wydawało się, że jest już po koncercie, pianista zagrał jeszcze Walca cis-moll z op. 64.

Zimerman to pianista konceptualny, w pełni kontroluje dźwięk, znakomicie stopniuje dynamikę, od szeptanego pianissima po skrajne forte.

Nerwowość, która wkradła się do jego gry w drugiej części recitalu, miała swoje uzasadnienie. Jak się później okazało, ktoś nielegalnie nagrywał występ. Jakim sposobem Zimerman wyczuł obecność mikrofonu w blisko trzytysięcznej sali? Faktem jest, że dziwnie zwracał się do publiczności, jakby dokładnie wiedząc, gdzie ukryto sprzęt. Po koncercie ochrona zatrzymała nagrywającego młodzieńca, wezwano policję. Artysta nie krył wzburzenia. Gdy zapytano go, czy jest szansa, by przyjechał do Polski, zdecydowanie zaprzeczył, "ponieważ u nas również nie ma zabezpieczeń antypirackich" (wcześniej twierdził, że przeszkodą jest zły stan dróg, a on podróżuje z fortepianem).

Tak więc na występy Zimermana w Polsce w najbliższym czasie nie możemy liczyć. Zwłaszcza że muzyk zapowiedział, że w 2011 roku wycofuje się z koncertowania. Co będzie robił? O to nie musimy się martwić. Kilka dni temu w "Timesie" pianista chętnie opowiadał o swych pasjach - projektowaniu ubrań (na spotkanie z dziennikarzem przyszedł w zaprojektowanej przez siebie marynarce) i nurkowaniu pod lodem. Ale do grania wróci na pewno, bo na 2015 rok ma zaplanowane koncerty w... Ameryce. A przecież po słynnym incydencie w Los Angeles sprzed roku (oznajmił wtedy publiczności jego recitalu w Disney Concert Hall, że "nie będzie więcej grać w kraju, którego armia chce kontrolować cały świat") jego noga za oceanem miała już nie stanąć. Ale w Stanach mają autostrady...

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 18 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':