W Moskwie zmarł w poniedziałek 83-letni reżyser Władimir Motyl, autor kultowych, ulubionych w Rosji filmów takich, jak "Żenia, Żenieczka i Katiusza" czy "Białe słońce pustyni". Jednemu z najlepszych twórców kina radzieckiego w ZSRR żyło się nie słodko. Miał zaledwie trzy lata, kiedy jego ojciec Jakow, Żyd pochodzący z Polski trafił osądzony za szpiegostwo na rzecz polskiego wywiadu do łagru na Sołowkach, gdzie wkrotce zginął. Matka Motyla tylko cudem uniknęła zsyłki.
Pracując jako reżyser w teatrze w Swierdłowsku (Jekaterynburg) stale podpadał cenzurze. Za "Żenię, Żenieczkę i Katiuszę" w ogóle stracił prawo do robienia filmów. Dzięki temu władze mogły go zmusić, by zabrał się za scenariusz "Białego słońca pustyni", odrzucony przez innych reżyserów. Skończony w 1969 roku film okazał się jednak arcydziełem. Cytaty z niego na trwałe weszły do codziennego słownika Rosjan, a filmowa ballada napisana przez Bułata Okudżawę do dziś jest szlagierem. Nagrody za "Białe słońce" Motyl doczekał się dopiero po 27 latach, kiedy prezydent Borys Jelcyn udekorował go Orderem Czci.
Źródło: Gazeta Wyborcza