http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wszystkie g³osy Ameryki

Zbigniew Basara
2010-02-20, ostatnia aktualizacja 2010-02-19 17:30

Hollywoodzkie kino i jazzowe audycje Willisa Conovera w "G³osie Ameryki" pomog³y Ameryce odnie¶æ zwyciêstwo nad ZSRR. Dlaczego dzisiaj Waszyngton nie prowadzi dyplomacji kulturalnej?

ZOBACZ TAK¯E
Pod koniec stycznia ¶wiat obieg³a wiadomo¶æ o wycofaniu z chiñskich kin trójwymiarowego "Avatara" Jamesa Camerona - w³adze zast±pi³y go pompatyczn± biografi± Konfucjusza. Los mieszkañców Pandory, którzy ratuj± swoj± planetê przed chciw± ziemsk± korporacj±, przypomina³ podobno tragediê chiñskich ch³opów zmuszanych przez lokalne w³adze do opuszczenia domów, by deweloperzy mogli wybudowaæ kolejne centra handlowe. Wcze¶niej zawieszono chiñsk± wersjê "Idola", bo re¿im w Pekinie obawia³ siê, ¿e program, w którym zwyciêzcê wybiera 400 milionów widzów, mo¿e doprowadziæ do ¿±dañ demokratycznych wyborów.

Autorytarne rz±dy rywalizuj±ce z USA doceniaj± polityczne oddzia³ywanie kultury bardziej ni¿ Waszyngton, który niemal zaprzesta³ prowadzenia dyplomacji kulturalnej. Wydatki na ni± w przeliczeniu na g³owê mieszkañca lokuj± USA w tyle nie tylko za Francj± i Wielk± Brytani±, ale tak¿e Szwecj± i Singapurem. Waszyngton przeznaczy³ na ten cel w 2010 r. 600 milionów dolarów (0,1 proc. bud¿etu Pentagonu), z czego tylko kilkana¶cie milionów idzie na promocjê amerykañskiej sztuki za granic±. To suma, jak± Holandia wydaje na popularyzowanie swoich twórców w USA.

Zimna wojna, z³oty wiek

Wysi³ki Waszyngtonu na rzecz tworzenia pozytywnego wizerunku USA poprzez wymianê kulturaln± siêgaj± 1936 roku, kiedy to delegacja amerykañska na Panamerykañsk± Konferencjê Pokojow± w Buenos Aires zaproponowa³a podpisanie porozumienia o wspólnym przeciwdzia³aniu nazistowskiej propagandzie w krajach Ameryki £aciñskiej. Dwa lata pó¼niej w Departamencie Stanu utworzono wydzia³ ds. relacji kulturalnych. Wspó³pracowa³ on z korporacjami i takimi filantropami jak Nelson Rockefeller, który po wybuchu II wojny ¶wiatowej sponsorowa³ wymianê kulturaln± z Brazyli±, Meksykiem i Argentyn±.

Rok po zwyciêstwie aliantów z inicjatywy s³ynnego senatora Jamesa Williama Fullbrighta stworzono istniej±cy do dzi¶ program wymiany naukowej, z którego stypendiów skorzysta³o w ci±gu pierwszych 50 lat 250 tysiêcy osób z ca³ego ¶wiata. Do dzi¶ wiêkszo¶æ bud¿etu na dyplomacjê kulturaln± idzie na op³acenie stypendiów naukowych.

Zimna wojna to "z³oty wiek" dyplomacji kulturalnej, bo konfrontacjê z ZSRR traktowano jako zmaganie siê dwóch ideologii. W 1953 utworzono Agencjê Informacyjn± Stanów Zjednoczonych (USIA), która w ci±gu dwóch pierwszych lat dzia³alno¶ci zorganizowa³a wystêpy 111 artystów (w tym jazzowej orkiestry Dizzy'ego Gillespiego i Nowojorskich Filharmoników) w 89 krajach.

Nie ulega w±tpliwo¶ci, ¿e G³os Ameryki i finansowane przez Kongres Radio Wolna Europa, magazyn "Ameryka" kupowany spod lady w empiku, pokazy filmów w ambasadzie amerykañskiej i kultura popularna importowana do PRL po '56 roku przyczyni³y siê do koñca zimnej wojny. Dziêki nim Ameryka jawi³a siê nam jako ¶wiat indywidualnej wolno¶ci i materialnego komfortu. - Ta muzyka by³a wrogiem totalitarnego porz±dku - mówi³ Vaclav Havel.

Zwyciêstwo kapitalizmu nad socjalizmem przynios³o zmierzch dyplomacji uprawianej za pomoc± sztuki. W 1992 r. (w którym ukaza³a siê s³ynna ksi±¿ka Fukuyamy o koñcu historii) USA pogr±¿one by³y w recesji, a nowy prezydent Bill Clinton ci±³ rz±dowe wydatki, gdzie siê da³o. Bud¿et USIA uleg³ drastycznej redukcji, a sze¶æ lat pó¼niej Clinton rozwi±za³ rz±dow± agencjê. Zamkniêto amerykañskie centra na ca³ym ¶wiecie, które dziêki bibliotekom i darmowemu dostêpowi do internetu by³y niezast±pionym ¼ród³em informacji - szczególnie w autorytarnych krajach Bliskiego Wschodu. Zast±pi³y je "amerykañskie k±ciki" w uniwersyteckich bibliotekach obs³ugiwane przez lokalny personel, mniej nara¿one na zamachy terrorystyczne.

Historia siê nie skoñczy³a

Ataki 11 wrze¶nia, inwazja na Irak oraz spadek popularno¶ci Ameryki rz±dzonej przez Busha wywo³a³y debatê na temat konieczno¶ci powrotu do rz±dowej dyplomacji kulturalnej. Uczestnicz± w niej g³ównie akademicy, dyplomaci, eksperci z instytutów politologicznych i organizacji pozarz±dowych.

Przeciwnicy takiego rozwi±zania zauwa¿aj±, ¿e dziêki mechanizmom rynkowym amerykañska kultura popularna zalewa ¶wiat jak nigdy dot±d, w³±czaj±c w to kraje arabskie i muzu³mañskie. Wp³ywy z eksportu filmów, DVD i gier wideo wzros³y w latach 1986-2005 z niespe³na 2 mld dol. do przesz³o 10 mld - i to nie uwzglêdniaj±c pirackich kopii. - Jeste¶my jedyn± ga³êzi± gospodarki, która ma dodatni bilans handlowy w ka¿dym kraju ¶wiata - mówi Dan Glickman, dyrektor Amerykañskiego Stowarzyszenia Producentów Filmowych i Wideo (MPAA). Tak¿e instytucje kultury wysokiej prowadz± w³asn± dyplomacjê - jak choæby Muzeum Guggenheima, które trzy lata temu pokaza³o w Pekinie wielk± wystawê sztuki amerykañskiej sponsorowan± przez aluminiowy koncern Alcoa.

Zwolennicy zwiêkszonej roli rz±du przywo³uj± s³owa prezydenta Woodrowa Wilsona , ¿e "eksport przemawiaj±cej uniwersalnym jêzykiem kultury popularnej to niez³y interes i niez³a dyplomacja". - To wci±¿ dobry biznes, ale kultura masowa od czasów Wilsona siê zmieni³a. Pe³no w niej cynizmu i przemocy - mówi "Gazecie" Martha Bayles, profesor komunikacji spo³ecznej na uniwersytecie Boston College, której ksi±¿ka "The Ugly Americans: How Not to Lose the Global Cultural War" uka¿e siê w tym roku w wydawnictwie Yale University Press. - Co innego serial "Prawo i porz±dek", który oferuje ¶wietn± rozrywkê i jednocze¶nie wiedzê na temat praw jednostki w demokratycznym systemie s±downiczym, a co innego wulgarne "Gotowe na wszystko" - dodaje Bayles.

- Ogl±daj±c tylko amerykañskie seriale, reality show i produkcje Hollywood, mo¿na pomy¶leæ, ¿e USA to kraj, którego mieszkañcy regularnie uprawiaj± seks z nieznajomymi spotkanymi na ulicy i aspiruj± do dekadenckiego stylu ¿ycia uzale¿nionych od kokainy sybarytów - twierdzi Jerrold Keilson, który na zamówienie Departamentu Stanu bada³ wra¿enia obcokrajowców odwiedzaj±cych USA. Jak wynika z badania przeprowadzonego w 2007 roku przez O¶rodek Badawczy Pew w¶ród mieszkañców 47 krajów, ci, którzy odwiedzili USA, maj± o tym kraju lepsze mniemanie ni¿ ci, którzy nigdy w nim nie byli.

Nicholas Cull, dyrektor programu dyplomacji publicznej na Uniwersytecie Po³udniowej Kalifornii, domaga siê od rz±du stworzenia sieci instytutów kulturalnych - np. imienia Benjamina Franklina - na wzór niemieckich instytutów Goethego czy British Council. "Czy zaprezentowanie elicie kulturalnej dalekiego kraju wybitnego spektaklu teatralnego mo¿e poprawiæ obustronne stosunki?" - pyta jednak prowokacyjnie na swoim blogu Michael Kaiser.

Szef Instytutu Sztuki i Kultury na Uniwersytecie im. George'a Madisona Frank Hodsoll zauwa¿a, ¿e w przeciwieñstwie do okresu zimnej wojny - kiedy no¶nikiem ideologii by³o pañstwo - wzros³a rola organizacji pozarz±dowych, serwisów spo³eczno¶ciowych czy przedsiêbiorców. Dlatego dzisiaj wymiana kulturalna powinna siê odbywaæ na równych prawach - i bez zaanga¿owania pañstwa.

¬ród³o: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • s³abe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 g³osów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedzia³ek z ''Gazet±'':