Tegoroczny konkurs jest wyjątkowy: po raz pierwszy w historii World Press Photo przyznano nagrodę za zdjęcie zrobione telefonem komórkowym - kadr zakrwawionej twarzy Nedy, która zginęła w czasie protestów w Iranie. Wyjątkowa jest też liczba nadesłanych zdjęć - 101 960, z czego najwięcej nadeszło z Chin i Indonezji.
Obrady jury trwały dwa tygodnie, podczas których jurorzy z całego świata w ciemnym, chłodnym pokoju, otuleni w śpiwory, przez 12 godzin dziennie wlepiali wzrok w ekran, na którym wyświetlano dziesiątki tysięcy fotografii. Nie przyznali nagrody nikomu z Polski, co wydaje się niepokojące po znakomitym roku 2009, gdy laureatami konkursu było aż pięciu naszych rodaków.
W konkursie wzięło udział 5847 fotografów z 128 krajów. Aż 586 zgłoszeń przyszło z Chin, jednak tylko dwa z nich zostały nagrodzone. Najwięcej nagród zdobyli Włosi (10) i Amerykanie (9). Z naszej części Europy nagrodzono jedynie Ukraińca i Węgra.
Podczas gdy World Press Photo wreszcie otwiera się na fotografię amatorską, coraz mocniej obecną w światowej prasie, klasyczny fotoreportaż od kilkunastu lat nie może znaleźć dla siebie nowej drogi. - Fotoreportaż, od początku swojego istnienia kojarzony z przekazem idei, w ostatnich latach stał się przede wszystkim stylem. Dziś ważniejsze jest, jak fotoreportaż wygląda, niż to, co opowiada - mówi Stephen Mayes, dyrektor agencji VII i sekretarz jury.
Jak zauważyła przewodnicząca jury Ayperi Karabuda Ecer z agencji Reuters, dziś prasowych zleceń na fotoreportaże jest jak na lekarstwo, a czas, jaki fotograf jest w stanie poświęcić jednemu tematowi, skraca się z roku na rok. Odbija się to na jakości nadesłanych prac. "Już po pierwszej turze konkursu widać było, że mamy dużo znakomitych zdjęć pojedynczych i bardzo mało dobrych, zróżnicowanych fotoreportaży. Podczas dwóch tygodni obrad zauważyłam, że my, ludzie fotodziennikarstwa, znaleźliśmy się w ślepym zaułku, z którego próbujemy się wydostać".
Według jurorki Daphné Angles z "New York Timesa" rozstrzygnięcie World Press Photo pokazuje jednak, że "ścieżki zaczynają się przecierać", a wielu reporterów w sposób nowatorski wytycza nowe kierunki. Zwycięskie zdjęcie Włocha Pietra Masturzo z Teheranu ma być tego przykładem. - To zdjęcie uderzyło nas swym pięknem - opowiada Daphné Angles.
- Nie patrzmy na to zdjęcie jak na wisienkę na torcie - radzi przewodnicząca jury. - Spójrzmy na wszystkie nagrodzone zdjęcia jak na płótno czy puzzle, bo tylko to pozwala zrozumieć, czym jest fotografia prasowa dziś.
Źródło: Gazeta Wyborcza