Telekstowe odsłony telewizji stały się bowiem czymś w rodzaju pełnej czerwonych latarenek ulicy w Amsterdamie, na którą panowie z całej Europy zjeżdżają, żeby przynajmniej popatrzeć. Po kliknięciu w guziczek "txt" bez potrzeby dalszych poszukiwań otwiera się przed nami świat pełen uciech.
Witają nas "panie od zaraz do towarzystwa", "dziewczyny, które cię rozgrzeją" i obietnica "100 proc. dyskrecji, 200 proc. satysfakcji". To w TV 4. W
TVN i TVN 7 już w progu spotykamy "bezpruderyjne kusicielki", "gorące kochanki", "figlarne psotnice", "tajemnicze studentki", "zamożne i zaniedbywane mężatki" oraz "starsze dyskretne, doświadczone". Jest też odpowiedź nadawcy na zimową sytuację na polskich drogach, chęć ulżenia doli pań pracujących w ich pobliżu, czyli: "Nowość! Randki na parkingu". W Polsacie nielepiej. Tylko
TVP jakoś trzyma fason.
A przecież o ile wiem, czerpanie zysku z cudzego nierządu jest w Polsce karalne, prawda? Ale to tylko część problemu. Nie chcę, to nie czytam. Gorsze jest to, że tak świadome swojej marki firmy jak TVN nie czują niestosowności publikowania takich treści pod swoim logo. Z jednej strony misyjne rozdzieranie szat, a z drugiej goła d... w charakterze skarbonki. Rozumiem, że sytuacja na rynku jest trudna, a pecunia non olet, ale chyba nie aż tak, żeby trzeba było po pomoc zgłaszać się do tirówek czy raić "zamożne mężatki".
Więcej na blogu Wizjatele