http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polskie krzepi, czyli powrót wielkich rockowych spędów

Robert Sankowski
2010-02-12, ostatnia aktualizacja 2010-02-11 18:26

Robert Sankowski
Robert Sankowski
ZOBACZ TAKŻE


Był taki film Michała Tarkowskiego "Koncert". Ubarwiony paroma zainscenizowanymi scenami dokument, który trafił do dystrybucji w 1982 roku, nakręcony podczas odbywającego się w łódzkiej Hali Sportowej "Rockowiska". Wielkiego, trwającego kilka dni rockowego spędu. Film jak film - miejscami manieryczny i drażniący, chwilami trochę zbyt wyraźnie zainspirowany słynnym amerykańskim "Woodstockiem", ale paroma scenami - jak na przykład zapisem występu Republiki czy sekwencjami z udziałem Brygady Kryzys - zapierający dech w piersiach i do dziś uzasadniający otaczającą go legendę.

Poza znakomitą formą paru ówczesnych kapel w "Koncercie" udało się uchwycić jednak coś jeszcze - klimat halowych festiwali, których na początku lat 80. namnożyło się w Polsce sporo. Oprócz Rockowiska - w najlepszym swoim momencie trwającego nawet pięć dni - była przecież równie znacząca poznańska Rock Arena. W Warszawie mieliśmy alternatywne Róbrege. A gdy w połowie dekady w Polsce eksplodowała moda na muzykę heavymetalową, fani ciężkich brzmień ściągali z całego kraju do katowickiego Spodka na coroczną Metalmanię.

- Byliśmy muzyczną potęgą - mówił mi ostatnio perkusista Dezertera Krzysztof Grabowski, wspominając przy okazji filmu "Wszystko, co kocham" lata 80. Coś w tym jest. Nie chodzi może nawet o poziom zespołów (choć niektóre były przecież świetne). Rzecz bardziej w wielkości sceny i zainteresowaniu, jakie jej towarzyszyło. Tłumy walczące pod kasami o bilety na koncerty polskich wykonawców, największe hale w kraju wyprzedane do ostatniego miejsca, choć w programie tylko lokalni wykonawcy - to był fenomen tamtej dekady.

Ostatni raz byłem na podobnej imprezie gdzieś na początku lat 90. Trwał właśnie kolejny boom na polską muzykę rockową, więc popularność podobnych imprez była rzeczą naturalną. Tak samo jak później naturalny wydawał się ich koniec - w świecie sformatowanych komercyjnych rozgłośni radiowych i darmowych koncertów w rodzaju rozmaitych "juwenaliów".

A jednak nie. W sobotę w poznańskiej Arenie znów przez cały dzień rozbrzmiewać będzie wyłącznie polska muzyka. Impreza ma może obco brzmiąca nazwę Rock in Arena (w końcu bez angielszczyzny dziś ani rusz), ale organizatorom bliska jest tradycja wspomnianej Rock Areny. Na scenie wystąpią gwiazdy - Hey, Coma, Happysad. Ale pojawi się też kilka mniej znanych kapel, jak np. krakowskie punkowe C98. Silną reprezentację będzie też miała scena lokalna - w Arenie zagrają kreowane na gwiazdkę sceny niezależnej Muchy oraz objawienie ostatniego roku Orchid z wokalistką Natalią Fiedorczuk.

Właśnie poziom lokalnej sceny sprawia, że pomysł reaktywowania idei wielkich halowych koncertów gromadzących wyłącznie polskich wykonawców dziwi trochę mniej. Że rodzimi artyści - mimo nieobecności w mediach i mizernych nakładów płyt - przyciągają coraz więcej widzów, widać od dawna. Że dzięki temu rodzą się także poważne lokalne gwiazdy, to już zjawisko nowsze. Ale też zauważalne. Poza silnym muzycznie Poznaniem na taką manifestację siły własnej sceny mogłoby sobie pozwolić także parę innych miast. Choćby Wrocław, gdzie rezydują Oszibarack, Digit All Love czy L.U.C. Albo Trójmiasto z Dick4Dick na czele.

Trudno uwierzyć w siłę nowej polskiej muzyki? No to na koniec taka wiadomość: już na początku mijającego tygodnia na Rock In Arena zabrakło biletów. Koncert wyprzedał się do ostatniego miejsca. Co w poznańskiej Arenie oznacza ok. 7 tys. widzów. Naprawdę nieźle jak na imprezę bez żadnej zagranicznej gwiazdy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':