http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kino z targetem po pięćdziesiątce

Paweł T. Felis
2010-02-11, ostatnia aktualizacja 2010-02-10 20:21

To skomplikowana
To skomplikowana

Hollywoodzkie kino coraz częściej przełamuje terror młodości. Od jutra w kinach "To skomplikowane" z Meryl Streep - o kobiecie w średnim wieku, która okazuje się dla byłego męża bardziej atrakcyjna niż młoda żona

To skomplikowane
To skomplikowane
GALERIA ZDJĘĆ
Grające w filmie Nancy Meyers gwiazdy żartują z samych siebie: Meryl Streep chce zoperować sobie plastycznie "opadającą powiekę" (chirurg chce jednak zoperować od razu obydwie), Alec Baldwin przyznaje się do nadwagi ("zobacz, jak utuczyła mnie nowa żona"), a Steve Martin nie ukrywa siwizny, problemów ze zdrowiem i kobietami (w samochodzie słucha kaset z lekcjami "jak radzić sobie po rozwodzie").

"To skomplikowane" rozgrywa się wokół tego właśnie trójkąta - Streep gra porzuconą dawno temu żonę (dla młodszej), Baldwin jest jej byłym mężem, a Martin - neurotycznym i chorobliwie nieśmiałym absztyfikantem. Właścicielka restauracji Jane właśnie rozpoczyna nowy etap życia i remontuje dom - dzieci opuściły gniazdo, mężczyzny nie ma, a dwie umywalki, dla niego i dla niej, zbyt uporczywie przypominają o samotności. Jake ciałem młodszej żony chyba się już nacieszył: teraz musi męczyć się z upiornym kilkulatkiem (owoc krótkotrwałej zdrady małżonki) i uprawiać seks na zawołanie - zgodnie z przykazaniami specjalistów z kliniki leczenia bezpłodności. Jane, na którą patrzy z boku, wydaje się mu wszystkim, czego szuka w kobiecie: jest niezależna, piękna, inteligentna, a nawet zaskakująco tolerancyjna. Nawiązuje więc z byłą żoną romans (młodzież w filmie takimi bezeceństwami jest zdruzgotana), ale ma konkurenta - poczciwego Adama, dla którego rozmowa przy świecach jest ważniejsza niż erotyczne figle.



Obraz Nancy Meyers to oczywiście zgrabnie napisana i z klasą zagrana komedia romantyczna, tyle że o 50-latkach i dla 50-latków - zupełnie jak w "Lepiej późno niż później" Meyers, w którym Jack Nicholson flirtował (internetowo i nie tylko) z Diane Keaton. Hollywoodzkie kino coraz częściej przełamuje terror młodości i łechce swój starszy "target": w każdym wieku można przeżyć wyjątkową miłość, nigdy nie jest za późno na nowy początek itd.

Z drugiej strony "To skomplikowane" wydaje się fantazją skrojoną z marzeń wszystkich porzuconych żon w średnim wieku i próbuje leczyć je z kompleksów: mniejsza o wiek i o ciało - i tak jesteśmy o niebo lepsze (i atrakcyjniejsze) niż nasze młodsze konkurentki. Jeśli mąż marnotrawny ma odrobinę oleju w głowie, prędzej czy później do nas wróci. A była żona będzie go mogła wtedy przyjąć lub odprawić z kwitkiem.

Przed takim wyborem staje właśnie Meryl Streep, która nawet w popularnej komedii potrafi stworzyć rolę niemieszczącą się w schemacie - w "To skomplikowane" Jane jest oczywiście bogata (bo zdradzona kobieta może odnieść sukces), zrozpaczona odejściem dzieci, ale przede wszystkim świadoma swojej kobiecości. W fabularny żart (byli małżonkowie lądują w łóżku i muszą ukrywać się przed swoimi rodzinami, a nawet wspólnymi dziećmi) Streep wnosi więc dyskretną finezję i rys dojrzałości - jej bohaterka niby zachowuje się jak dwudziestolatka, ale cały czas ma świadomość, że wszystko to gra. A dojrzała kobieta wie, jakie zasady w tej damsko-męskiej grze się sprawdzają - i wie, kiedy trzeba ją skończyć.

Polscy twórcy komediowo-romantycznych produktów powinni "To skomplikowane" (i co najmniej parę innych, podobnych filmów) obejrzeć: można robić kino bez wielkich ambicji, poruszać się w ramach konwencji i bajkowo-hollywoodzkich zasad, a jednocześnie mimochodem całkiem celnie opowiedzieć o czymś, co banałem nie jest - o erotyzmie i miłości w wieku dojrzałym. O jednym jednak nasi twórcy mogą tylko pomarzyć - Meryl Streep, zdaje się, za żadne pieniądze w "Nigdy w życiu" czy "Tylko mnie kochaj" by nie wystąpiła.

''To skomplikowane'', reż. Nancy Meyers, USA 2009, dystr. UIP

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':