Wallace to oczywiście szalony wynalazca; automatyzacja w jego domu obejmuje nawet budzenie, ubieranie i jedzenie śniadania. Gromit to jego rozgarnięty pies. W pierwszym filmie obaj wyruszają rakietą (ta ma hamulec ręczny!) na księżyc, który, wedle ich wiedzy, zrobiony jest z sera, a Wallace ubóstwia ser, zwłaszcza położony na krakersie i popijany herbatą.
W drugim pracują w branży piekarskiej, gdy w mieście dochodzi do serii zabójstw piekarzy: padło ich już 12, Wallace może być tym 13.! Na razie zakochuje się w natrętnej pani występującej w reklamówce, która jest właścicielką zalotnej pudlicy. Żaden z tych filmów nie ma więcej niż 30 minut.
Park (rocznik 1948, zdobywca czterech Oscarów) tłumaczy: "Może dlatego kocham Gromita, że sam nigdy nie miałem psa". Gromit nic nie mówi, ale o ileż bardziej znaczące od słów jest jego sardoniczne unoszenie brwi. Gdy Park miał dziesięć lat ojciec dał mu kamerę Super 8 i pozwolił filmować plastelinowe figurki. Od 1985 r. Park pracuje w studiu Aardman Animations znajdującym się w skromnym magazynie w Bristolu. Używa plasteliny trwalszej od normalnej zwanej aardmix. I tak jednak praca nad każdym filmem zaczyna się od serii rysunków. Wszystkie fabuły w sposób niezwykle pomysłowy nawiązują do różnych gatunków filmowych. Park popełnił też dwie pełnometrażowe animacje "Uciekające kurczaki" (2000) i "Wallace i Gromit: Klątwa królika" (2005), które zarobiły odpowiednio 175 i 190 mln dol. Obie były skutkiem wspólnej działalności Aardman i amerykańskiego
studia DreamWorks. Ostatnio Park popisał umowę z
Sony.
Wciąż można jeszcze kupić dwa filmy Parka dołączone do "Gazety" w zeszłym tygodniu, oba zdobyły Oscara - "Wallace i Gromit: Wściekłe gacie" (1993) i "Wallace i Gromit: Golenie owiec" (1995). W pierwszym podstępny pingwin za pomocą wynalazku Wallace'a dokonuje kradzieży diamentu, w drugim - mającym historyczne znaczenie, gdyż narodził się w nim bohater innej serii: baranek Shaun - Wallace i Gromit rozwiązują zagadkę kryzysu na rynku owczej wełny.