http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Bajka o Raszku, Pavel, Ota

Mariusz Szczygieł
2010-01-26, ostatnia aktualizacja 2010-01-25 18:04

Historią pewnego narciarza Ota Pavel wzleciał jak ptak z rodziny ptaków morskich

Bajka o Raszku

Ota Pavel

przeł. Mirosław Śmigielski

Pan Slawista, Poznań



Dwóch rzeczy nie lubię czytać i być może wymaga to wyjaśnienia u psychoanalityka. Bajek i reportaży sportowych. Konwencja bajkowa, choćby zastosował ją sam Kołakowski, ucina natychmiast moje zainteresowanie. A sport uważam za piękny w dwóch przypadkach: kiedy go nie uprawiam i nie muszę o nim czytać.

Istnieje książka, o której często piszę jako o najbardziej antydepresyjnej książce świata. Kupuję ją w ilościach hurtowych i daję znajomym z różnych okazji. Kiedy słyszę (a słyszę coraz częściej): "Jak ja nie lubię czytać", polecam właśnie ją. Uważam, że może zarazić radością czytania, poza tym jest książką o miłości do życia. To "Śmierć pięknych saren" czeskiego pisarza Oty Pavla.

Mimo to, kiedy dostałem pocztą jego przełożoną na polski niewielką nowelkę "Bajka o Raszku", omijałem ją kilka tygodni łukiem. Wiedziałem, że jest połączeniem właśnie dwóch gatunków - bajki i reportażu sportowego. A dokładnie - biografią mistrza skoków narciarskich Jirziego Raszki w formie bajki.

Pan Bóg wymyślił niechęć, żebyśmy ją przełamywali, więc dziś już mogę powiedzieć: ta książeczka to festiwal talentu, uroku i bezpretensjonalności. Coś bardzo odświeżającego. Zamknąłem ją i poczułem prawdziwą przyjemność z obcowania z dwiema osobowościami - Otą Pavlem i Jirzim Raszką.

(Tym, którym coś zgrzyta w odmianie, od razu wyjaśnię, że wbrew tłumaczowi będę się trzymał prawidłowej odmiany i pisał o Raszce, nie o Raszku).



Jak Chrystus błogosławiący

"Przed wojną moja mamusia strasznie chciała pojechać do Włoch" - tak zaczyna się jedno z najpiękniejszych dzieł czeskiej literatury. "Śmierć pięknych saren" - wydawana razem z "Jak spotkałem się z rybami - jest autobiograficzną opowieścią o szczęśliwym dzieciństwie w Busztehradzie koło Kladna i nad rzeką Berounką. Jej głównym bohaterem jest ojciec Oty Leo Popper. Marzyciel, który zostaje światowym rekordzistą w obnośnej sprzedaży elektroluksów, kocha rzekę i wędkowanie, a swoje życie umie przeżywać jak święto.

Ota Pavel - sprawozdawca sportowy i reporter - o swojej rodzinie zaczął pisać w ramach terapii w szpitalu psychiatrycznym, do którego trafił po olimpiadzie w Innsbrucku, gdzie zobaczył Diabła i podpalił budynek. Mówił, że gdy wracał do zdrowia, dzięki pisaniu znów stawał się chłopcem, bezpiecznym przy boku taty.

Urodził się w 1930 r. w Pradze jako Ota Popper, matka - jak mawiał - była czeską chrześcijanką, a ojciec Żydem. Według ustaw norymberskich bracia Oty byli krzyżówkami drugiego stopnia, a on trzeciego. Roztargnienie ojca i jego ciągła komiwojażerka prawdopodobnie spowodowały, że Ota nie miał żydowskiej metryki ani nie był obrzezany. Dzięki temu został uznany za krzyżówkę trzeciego stopnia i ominął go (tak jak matkę) transport do Terezina. Trafił tam ojciec i dwaj bracia.

Piękna sarna to sarna, po której mięso wyrusza ojciec. Żeby opuścić miasto, odpruwa gwiazdę Dawida, co grozi śmiercią. Chce nakarmić swoich synów, przeczuwając, co ich za chwilę czeka. "Chłopcy napychali się na przyszłe lata, aby przeżyć Terezin, Oświęcim, Mauthausen i marsze śmierci ( ) i wszystkie te wspaniałe rzeczy, jakie Niemcy im zgotowali".

Wrócili do domu wszyscy. Przyjaciel Oty, więzień Auschwitz (poznał Popperów w Terezinie) pisarz Arnoszt Lustig mówił, że rodzina, która wróciła w całości tak jak Popperowie, to jedyny taki przypadek w dziejach nazizmu. Ojciec po wojnie wstąpił do partii komunistycznej, wierząc, że wreszcie nastają ci, którzy nie dzielą ludzi na białych i niebiałych, na Żydów i nie-Żydów. Kiedy w 1951 r. aresztowano Slanskiego i innych towarzyszy żydowskiego pochodzenia, ojciec był w takim szoku i strachu, że doprowadził do zmiany nazwiska na Pavel.

Kiedy Ota jako sprawozdawca pojechał do Moskwy w 1961 r., napisał bratu: "Jedno Ci powiem: jestem szczęśliwy, że jestem Czechem. Tutaj się gubisz, tutejsi ludzie nikną jak krople wody w morzu, a Ty wiesz, że w domu, nawet gdybyś był tylko brukarzem, każdy Cię zna i jesteś taką ważną cząsteczką".

Pięć lat temu brat Oty Jirzi (80-letni wtedy) wyciągnął na światło dzienne 400 jego listów. Chciał je wydać, ale kiedy zaczął czytać, tak go poruszyły, że odwieziono go do szpitala psychiatrycznego. Tego samego, w którym umarł brat. Jedna z książek syna Oty Pavla ma tytuł "W mojej głowie też wariatkowo" (nie wyszła po polsku) i także powstała jako efekt terapii.

"Czasem nawet to było przyjemne. Pięknie jest być błogosławiącym Chrystusem" - napisał Ota Pavel, ale dodał: "Najgorzej, gdy za pomocą proszków doprowadzają człowieka do stanu, w którym zdaje sobie sprawę, że jest wariatem. Oczy zasnuwa smutek, człowiek już wie, że nie jest Chrystusem, ale biedakiem bez zdrowych zmysłów, które sprawiają, że człowiek staje się człowiekiem".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Droższe papierosy = mniej palaczy

Podniesienie akcyzy na papierosy zwiększy wpływy do budżetu państwa i uratuje życie 7 proc. Polaków - twierdzi w najnowszym raporcie Światowa Organizacja Zdrowia

Prosty scenariusz z nieoczekiwaną puentą

Fakt, panie władzo, wystąpiłam w filmie porno, w trójkąciku. On jeden i nas dwie. Fakt, dostałam za to 1200 zł, ale liczyłam na dyskrecję! A teraz, fakt, dostałam SMS. Mam zapłacić 500 zł, bo inaczej wpuszczą film do sieci. No jak tak można?!

DODATKI I KOLEKCJE GAZETY WYBORCZEJ

W środę z ''Gazetą'':

  • Gazeta Dom