http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Złodziej Moneta wpadł, bo nie płacił alimentów

Michał Kopiński, Piotr Żytnicki, Iwona Torbicka
2010-01-14, ostatnia aktualizacja 2010-01-13 18:43

Odnaleziono "tajemniczego mężczyznę w jasnym golfie". A z nim obraz Claude'a Moneta "Plaża w Pourville", który dziewięć lat temu wyparował z Muzeum Narodowego w Poznaniu

ZOBACZ TAKŻE
To była największa powojenna kradzież w Poznaniu. We wrześniu 2000 r. pracownicy muzeum przyglądają się "Plaży" i widzą, że wystaje z ramy. Oryginał zniknął, a w ramie tkwi nieudolna kopia. Szok tym większy, że to jedyny obraz Moneta w Polsce! Policja powołuje specjalną grupę, by odzyskać warte kilka milionów dolarów płótno i złapać złodzieja. Nikt nie przypuszcza wtedy, że to zadanie na dziewięć lat.

Nadzieję dawały znalezione na ramie odciski palców. Policja postawiła trzy hipotezy: obraz ukradli mężczyźni starający się o pracę ochroniarzy albo pracownicy muzeum, albo za kradzieżą stał tajemniczy mężczyzna w jasnym golfie.

Kilka dni przed kradzieżą w muzeum pojawił się młody człowiek podający się za studenta malarstwa. Usiadł przy obrazach, tuż obok Moneta, i rysował. Policjanci założyli, że w teczce na rysunki mógł przynieść ze sobą kopię i w odpowiednim momencie wstawić ją w ramy, zabierając oryginalne płótno, którym owinął się pod golfem. Szybko wyszło, że "człowiek w golfie" podał w muzeum fałszywe dane. Rozesłano więc po Polsce portret pamięciowy: 30-35 lat, ponad 175 cm wzrostu, jasna cera i blond włosy. Bez skutku.

Jedyny ślad prowadził do Olkusza koło Krakowa. To stamtąd "student" wysłał prośbę o możliwość wykonania szkiców. Ale jego dane na liście również były fałszywe. Nic nie dało przeszukanie antykwariatów i aukcji, przesłuchania paserów i kolekcjonerów.

Dla osoby lub instytucji, która przyczyni się do odzyskania obrazu, ufundowano łącznie 100 tys. zł; 40 tys. nagrody przeznaczyło na ten cel Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a 60 tys. firma Polkomtel SA.

W 2001 r. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu umorzyła śledztwo ze względu na "wyczerpanie możliwości znalezienia sprawcy i obrazu". Dopiero dwa miesiące temu nastąpił przełom. Za sprawą... alimentów. Bo w Olkuszu policja zatrzymała mężczyznę, który nie łożył na swoją rodzinę. Zdjęto mu odciski palców i założono kartotekę. A w grudniu poznańscy policjanci wrócili do sprawy i wrzucili odciski palców z ramy obrazu do systemu AFIS. To program, który w kilka sekund porównuje miliony odcisków. I wyrzucił Roberta Z.

Policjanci z Poznania pojechali na południe Polski i w ścisłej tajemnicy, nie informując nawet miejscowych policjantów, zaczęli obserwować Roberta Z. Po kilku dniach zapadła decyzja: zdejmujemy go. Zaskoczony mężczyzna przyznał się do kradzieży i oddał płótno. Grozi mu kara do 10 lat więzienia.

Złodziej to 41-letni technik budownictwa. Wbrew podejrzeniom policjantów obrazu nie wywiózł za granicę ani go nie sprzedał. "Plaża w Pourville" przeleżała dziewięć lat w specjalnie zbudowanej skrytce w domu jego rodziców. Okazało się, że wiele lat temu zakochał się w impresjoniście, gdy zwiedzał europejskie muzea. Obraz ukradł w Poznaniu, by czasami wyjąć go zza szafy i ponapawać się nim w samotności.

Agnieszka Lewandowska, główny konserwator Muzeum Narodowego, była pierwszym ekspertem, któremu policja pokazała odzyskany obraz. - Na oko nie mogę z całą pewnością stwierdzić, że mamy do czynienia z oryginałem. Ale jestem prawie pewna, tym bardziej że pasuje do płótna, które pozostało w ramie. Zbadamy to dokładnie w ciągu kilku dni.

Dobry humor ma też poznański reżyser Maciej Odoliński, który latem rozpoczyna zdjęcia do filmu o kradzieży obrazu. - Po prostu dodam happy end - zapowiada. I ma nadzieję, że w końcu dostanie dotację od miejskich urzędników. Składając poprzedni wniosek, Odoliński miał usłyszeć, że skoro obrazu nie odzyskano, to w złym świetle stawia to Poznań.

Monet namalował "Plażę w Pourville" w 1882 r. Olej na płótnie o wymiarach 60 x 73 cm należy do cyklu obrazów z tej nadmorskiej miejscowości. "Plaża" od 1990 r. wisiała w poznańskim Muzeum Narodowym, wcześniej - w muzeum w Kórniku. Nie była specjalnie strzeżona. Według rzeczniczki Muzeum Narodowego Aleksandry Sobocińskiej płótno zostało zakupione do zbiorów poznańskich w 1906 r. Wcześniej należało do prywatnego kolekcjonera z Berlina, który z kolei zakupił obraz w Paryżu.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 4 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Białoruś oskarża Polskę o finansowanie zamachu stanu

Tak twierdzi reżimowa telewizja Białoruś 1. Powołuje się przy tym na sfałszowaną depeszę polskiego MSZ

Dlaczego wierzę. Do Krzysztofa Vargi

Napisał pan, że wiara jest deską ratunku, ale nabitą gwoździami. Tak, można się na drodze wiary mocno poranić. Ale my, chrześcijanie, wierzymy, że u kresu tej drogi będzie na nas czekać coś wspaniałego