Do warszawskiej Zachęty przyjeżdża w marcu z Muzeum Sztuki Nowoczesnej Fundacji Ludwiga w Wiedniu wystawa
"Gender Check. Kobiecość i męskość w sztuce wschodniej Europy". Została wyprodukowana w Wiedniu przez Bojanę Pejic (urodziła się w Belgradzie, mieszka w Berlinie) - autorkę słynnej wystawy sprzed dziesięciu lat "After the Wall" ("Po upadku muru") w Sztokholmie pokazującej twórczość artystów zza dawnej żelaznej kurtyny.
Gender Check opowiada jeszcze raz tę samą historię, tylko inaczej - z punktu widzenia płci kulturowej. Mówi o tym, jak artyści z krajów byłego bloku wschodniego widzą ciało, seks, społeczne role kobiece i męskie, gdzie z tego punktu widzenia lokują się cenzura, przemoc, patriarchalne wzorce. Z Polski występują dwie artystki - należąca do historii sztuki wielka rzeźbiarka
Katarzyna Kobro i współczesna
Katarzyna Kozyra, która doskonale potrafi w swojej sztuce grać z pojęciami męskości i kobiecości. A poza tym cała masa nazwisk o słowiańskim brzmieniu, które dzisiaj są zdecydowanie lepiej znane widzom z Zachodu niż nam, co po tej wystawie powinno się zmienić.
Zbliżony obszar obejmie wystawa
"Ars Homo Erotica" w Muzeum Narodowym w Warszawie planowana na czerwiec tego roku. Przygotowuje ją historyk sztuki Paweł Leszkowicz, który poprzez dzieła wybrane z kolekcji Muzeum Narodowego oraz prace współczesnych artystów pokaże sztukę z punktu widzenia homoerotycznej wyobraźni. Będzie dużo aktu męskiego i cały dział poświęcony wyobraźni i tożsamości lesbijskiej. Współcześni artyści zaproszeni do wystawy pochodzą z krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Prócz Polski będą też m.in.
Ukraina,
Bułgaria,
Litwa. Co ma znaczenie polityczne - to w tych krajach, od kiedy upadł komunizm, zmagają się ze sobą dwa niesłychanie silne prądy - z jednej strony spóźniona (wobec Zachodu) rewolucja obyczajowa i powiązana z nią przemiana języka sztuki, z drugiej potężna fala przeróżnych - narodowych, religijnych, obyczajowych - konserwatyzmów.
Z tych dwóch wystaw dowiemy się być może, na jakim etapie tego konfliktu jesteśmy i w jakim miejscu - czy ciągle w skansenie Zachodu? Geografii nie da się zmienić, ale można przesuwać granice mentalne. "Gender Check" i "Ars Homo Erotica" zapewne przyśpieszą ten proces.
Nie rozwiążą jednak problemu tożsamości - Europa Wschodnia, Europa Środkowa wciąż krąży nam po głowie. Niby chcemy się z tego zaklętego kręgu wyrwać, ale jednocześnie on nas fascynuje - coraz bardziej. Muzeum Sztuki w Łodzi przygotowuje na marzec wystawę
"Modernizacje 1918-1939", czas przyszły dokonany", która może być jedną z najciekawszych historycznych wystaw sezonu.
- Wystawa pokaże kraje Europy Środkowo-Wschodniej, które powstały lub zyskały niepodległość po I wojnie światowej - prócz Polski Czechosłowację,
Węgry, Litwę, Łotwę, Estonię i Jugosławię - jako miejsca gdzie kwitł modernizm, przecząc stereotypowemu obrazowi tego regionu jako zacofanego - mówi kurator wystawy Andrzej Szczerski. - Pokażemy zdjęcia z budowy Gdyni, a także niezwykły fenonen - miasto Zlin zbudowane dla robotników fabryki Bata przez jej właściciela, jedno z najbardziej niezwykłych przedsięwzięć architektonicznych w tym czasie w Czechosłowacji.
Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie bierze w czerwcu na warsztat analizę sztuki i kultury w krajach połączonych wspólnym fatum po II wojnie. To
"Star City Communist Science Fiction" o futurologicznym aspekcie kultury popularnej i nauki w krajach socjalistycznych w latach 60. i 70. Będą też współcześni artyści, którzy czerpią z futurologicznej estetyki.
Pierwsza połowa roku będzie bardzo międzynarodowa. Na początek - w lutym - do Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie z Muzeum Sztuki Współczesnej w Barcelonie przyjedzie wystawa, której autorką jest Sabine Breitweiser z Wiednia
"Modernologie/Pułapki nowoczesności" (Isa Genzken, grupa Irwin, Dan Graham, Paulina Ołowska, Louise Lawler, Martha Rosler). Potem - w czerwcu - odbędzie się wystawa
"Window Shopping" przygotowywana specjalnie dla MSN przez Susanne Pfeffer z berlińskiego Instytutu Sztuki Współczesnej KunstWerke, też z międzynarodowym składem.
Poza tym zobaczymy wystawy indywidualne zagranicznych artystów - w CSW w Warszawie niezwykle ciekawej amerykańskiej fotografki i rzeźbiarki pracującej w Islandii
Roni Horn, a w Muzeum Sztuki w Łodzi wystawę klasyka amerykańskiej sztuki lat 60.
Roberta Morrisa. Warszawskie CSW z polskich nie do końca jeszcze odkrytych artystów proponuje pokaz
Pawła Kwieka.
Będzie gęsto i ciekawie. Byłoby ciekawiej, gdyby nie to, że w instytucjach narodowych i samorządowych mówi się o ograniczeniach budżetów na rok 2010. Mamy coraz bardziej dynamiczną sztukę, instytucje coraz bardziej otwarte na świat i budżety które nie idą za tym świetnym rozwojem.