http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Na trzy miesiące polubić męskie ciało

Rozmawiała Dorota Jarecka
2010-01-04, ostatnia aktualizacja 2010-01-03 17:02

- Chcę pokazać tajemniczy kanon sztuki, wydobyć go spod represji, tabu i wstrętu - mówi Paweł Leszkowicz, kurator wystawy poświęconej wątkom homoerotycznym w sztuce w Muzeum Narodowym w Warszawie

ZOBACZ TAKŻE
Dorota Jarecka: W czerwcu w warszawskim Muzeum Narodowym zostanie otwarta wystawa "Ars Homo Erotica". O czym mówi ten tytuł?

PAWEŁ LESZKOWICZ*: To nawiązanie do wystawy "Ars Erotica" w Muzeum Narodowym w 1994 r., której autorkami były Elżbieta Dzikowska i Wiesława Wierzchowska. Było na niej kilka homoerotycznych przedstawień, ale większość dotyczyła miłości heteroseksualnej. Łaciński tytuł to sygnał, że wystawa sięga do tradycji sztuki antycznej i klasycystycznej. Pokażemy m.in. kopie rzeźb antycznych: Antinousa, kochanka cesarza Hadriana, i tyranobójców z V wieku p.n.e., dwóch kochanków, którzy zabijając tyrana Aten, według legendy zapoczątkowali demokrację ateńską. Będą różne wyobrażenia Apolla. To będzie największa w historii w Polsce wystawa aktu męskiego od antyku od współczesności. Traktuję akt męski jako jeden z kodów sztuki homoseksualnej, tak jak akt kobiecy jest kodem sztuki heteroseksualnej.

Kod homoseksualny - co to znaczy?

- To znaczy, że akt męski został powiązany ze spojrzeniem homoseksualnym silniej niż kobiecy. Stało się wręcz tak, że mężczyźni nie lubią patrzeć na ciało męskie, bo to jest erotycznie niepokojące. W postrzeganiu aktu dominuje spojrzenie heteronormatywne. My chcielibyśmy na moment, na trzy miesiące trwania tej wystawy, odwrócić ten porządek i postawić w centrum to, co dotąd cyrkulowało na marginesach.

Chodzi też o próbę spojrzenia na całą historię sztuki przez jednopłciowe pożądanie, o to, by dostrzec, nawet w przedstawieniach, które dotychczas nie były w ten sposób odczytywane, taki aspekt. Na wystawie będzie sporo XIX-wiecznego aktu męskiego. To są rysunki mężczyzn w pełnej nagości, które powstawały na ówczesnych akademiach, realistyczne w przedstawieniu ciała, genitaliów, w których antykizujący styl zostaje przełamany przez intensywny kontakt z modelem. Nie definiuję tożsamości seksualnej tych artystów. Wybrałem tych, którzy głęboko wchodzili w męską zmysłowość i stworzyli dzieła, które wyglądają prawie jak współczesne dzieła sztuki gejowskiej.

Kiedy rysowali kobiety, też zapewne patrzyli na nie erotycznie.

- Ale to akt męski dominował od XV do XIX na akademiach. Studiowano przede wszystkim ciało męskie, najpierw kopiując antyczne posągi, potem z modela. Ciało kobiece było tabu. Na akademiach akt kobiecy pojawia się dopiero od lat 30. XIX wieku. W połowie wieku XIX - w związku z nasileniem medycznego dyskursu o homoseksualności i jej penalizacją zwłaszcza w kulturze wiktoriańskiej - powstaje napięcie. Akt kobiecy jest coraz bardziej oswajany, a akt męski coraz bardziej podejrzany. Warto dodać, że akt męski był też argumentem, by nie przyjmować kobiet do akademii. Mogły studiować ciała mężczyzn tylko w prywatnych pracowniach, i to tylko z zasłoniętymi genitaliami.

W Grecji miłość homoseksualna uważana była za coś wyższego niż heteroseksualna. Kiedy kultura wyrzuca na margines homoerotyczne przedstawienia?

- W IV wieku n.e., kiedy cesarz Konstantyn przyjmuje chrześcijaństwo i wprowadza kary za homoseksualizm. Za ostatni rozkwit takiej estetyki uważa się epokę cesarza Hadriana w II w. n.e. - produkcję posągów jego kochanka Antinousa, gdy utonął, nazwanie miasta jego imieniem. Potem następuje stopniowe wykluczanie grecko-rzymskiego homoerotycznego kanonu przypieczętowane kodeksem Justyniana w 529 roku i zamknięciem przez niego Akademii Platońskiej w Atenach. Zostaje wprowadzona kara śmierci za związki homoseksualne i automatycznie kojarząca się z tym sztuka staje się abiektem - zaczyna budzić wstręt.

Do kiedy?

- Do połowy XVIII wieku, do czasów Johanna Joachima Winckelmanna, który w swoich tekstach potrafił z rzeźby antycznej wydobyć homoerotyczną zmysłowość. Kodeks Napoleona w 1810 r. znosi penalizację homoseksualizmu. Rewolucja francuska była jednocześnie rewolucją seksualną. W sztuce klasycystycznej towarzyszącej rewolucji, w obrazach Davida i Girodeta pojawiają się homoerotyczne motywy: zmysłowe muskularne i androgeniczne ciała mężczyzn i efebów. Ale na dobre wolność ekspresji homoseksualności powraca w sztuce dopiero od lat 60. XX wieku.

Czy to nie będzie wystawa słabych prac, wyciągniętych z magazynów Muzeum Narodowego? Bo najlepsze są na stałej galerii.

- Ale kto ustala ten kanon? Kiedy zobaczyłem XIX-wieczne studia aktów męskich takich zapomnianych artystów, jak: Abramowicz, Alchimowicz, Trębacz, Lesser, o mało nie zemdlałem, tak są genialne. Jan Matejko też stworzył półakty męskie, które znakomicie oddają typ mężczyzn, którzy pozowali artystom - młodych robotników, żołnierzy, o zdrowych, umięśnionych ciałach. To są dobre rysunki i obrazy.

Są akty męskie niehomoerotyczne?

- Zdecydowanie tak. Ale myślę, że jeśli jakiś akt męski wydziela z siebie jakąkolwiek zmysłowość czy piękno, to należy do konwencji homoerotycznej. Nie ma tu np. fascynacji brzydotą, zainteresowania deformacją, są ciągłość tradycji klasycznej i energia erotyczna. Jeśli akty męskie są pokazywane w muzeach polskich, jest ich zazwyczaj niewiele i są wstawione pomiędzy pejzaże, sceny mitologiczne i akty kobiece. My je pokażemy w takiej dawce, że ujawni się ich specyfika. Erotyczny akt męski przedstawiany jest często jako wykwit współczesnej kultury, a on funkcjonował w historii sztuki ciągle. Tłumiony jest szczególnie w polskim wystawiennictwie. PRL nas przyzwyczaiła, że ciało męskie jest brzydkie.

Za to lata 30. mówiły co innego - że ciało męskie jest piękne. Sztuka nazistowska jest homoerotyczna. Świadomie się tym kodem posługiwała, sięgano do konotacji militarnych, do idealnego ciała, klasycznego i heroicznego.

- Socrealizm robił to samo. Nie będzie na wystawie przykładów sztuki nazistowskiej, ale będzie sztuka socrealistyczna. W Związku Radzieckim przedstawienia robotników były jeszcze bardziej homoerotyczne niż w Polsce. Jednak manipulacja estetyką to coś zupełnie innego niż swobodna ekspresja homoerotyzmu, obydwa totalitaryzmy prześladowały mniejszości seksualne. Tabu męskiej atrakcyjności to jest dziedzictwo komunizmu.

Jak to się stało?

- W PRL przedstawianie genitaliów męskich było cenzurowane jako pornografia. Dominowało deformowanie ciała, zmysłowy akt męski jest bardzo rzadki, ale jednak występuje, np. w rysunkach i performance Krzysztofa Junga, w rzeźbach Barbary Falender, w akcjach Grzegorza Kowalskiego. Ale cały czas mówimy o mężczyznach. Moją ambicją jest także zrobienie pierwszej w Polsce dużej wystawy o tematyce lesbijskiej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    28 głosów

Polska szkoła tylko dla grzecznych

Rodzice uczniów z rzeszowskiej podstawówki zapowiadają bojkot szkoły, jeśli z klasy nie zostanie usunięty agresywny dziewięciolatek

Piękność z komputera

Brytyjski urząd zakazuje reklam, na których aktorki nie są do siebie podobne. Może i u nas warto zakazać takich reklam?