Najważniejszym tytułem jest bezapelacyjny zwycięzca konkursu głównego - "Głód" debiutanta Steve'a McQueena (wcześniej Złota Kamera w Cannes), który z precyzją godną Michaela Hanekego opowiada o strajku głodowym więzionych w 1981 r. w Wielkiej Brytanii terrorystów IRA. Fabułę zastępują tu długie, hipnotyzujące obrazy, ważniejsze od słów są drobne gesty (strażnik rytualnie myjący po "przesłuchaniu" ręce), zapachy (smród wylewanego przez więźniów na korytarz moczu i zabrudzonych fekaliami ścian w celach), nagie ciała bitych więźniów. Powolna agonia jednego z bojowników Bobby'ego Sandsa staje się brutalną puentą systemu, w którym przemoc rodzi przemoc, terroryści stają się ofiarami terroru, a sprawiedliwością ma być systematyczne upokarzanie.
Skrajnie przeciwną stylistykę wybrał w "Tlenie" (nagroda publiczności Ery Nowe Horyzonty) Iwan Wyrypajew - świat pomieszanych zmysłów i języków przedziera się do widza hip-hopową frazą, historia miłości i zabójstwa ma formę samplowanego klipu. Kino irytujące i transowe, bezczelne i przenikliwe (głównym "bohaterem" jest tu język, słowne rymy oderwane od znaczeń) - ze świetną rolą Karoliny Gruszki. Podobną brawurę ma "Dubel" Johana Grimonpreza, który techniką filmowego kolażu buduje opowieść o zwielokrotnionej tożsamości, która zmienia się wraz z kontekstem: Hitchcock spotyka tu Hitchcocka, słynne "Ptaki" zestawione są z poczciwymi, telewizyjnymi reklamami z lat 60., nie ma granicy między fikcją a rzeczywistością - wszystko sprowadza się do obrazu.
Przykładem głęboko intymnej rozmowy z widzem, która w polskim kinie w zasadzie się nie zdarza, jest piękny "Las" Piotra Dumały - naturalistyczna chwilami, hipnotyczna baśń, sen o śmierci, o ojcu i synu, którzy muszą się zabić, żeby przejść na drugą stronę. W podobny sposób rozmawiają z publicznością Henrik Hellström i Fredrik Wenzel w "Każdy myśli swoje" - niemal pozbawionej słów przypowieści z życia poukładanego, szwedzkiego miasteczka, w którym wszyscy żyją z gombrowiczowską "gębą", określoną rolą, z której trudno się wyrwać: można uciec tylko do lasu, do natury, która jednak od samotności wcale nie zbawia.
Dopełnieniem przeglądu jest obraz w tym zestawie najbardziej klasyczny, choć daleki od tradycyjnej biografii - "Plaże Agnes" to nostalgiczny, ironiczny autoportret
Agnes Vardy, która wspomina dawne filmy i miłości, rewolucyjne ideały Nowej Fali i feministek, ale też przeszłość nieustannie rekonstruuje, bawi się sobą jak bohaterem filmu: "Odgrywam właśnie rolę małej, rozgadanej i pulchnej staruszki".
Filmy zobaczyć będzie można w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi, Gdańsku, Katowicach, Lublinie, Gliwicach, Kielcach, Toruniu, Szczecinie, Częstochowie, Białymstoku, Olsztynie i Elblągu. Systematycznie będą też one - do końca kwietnia - wprowadzane do polskich kin. Szczegóły: <a class=c1n href=”
http://www.enh.pl”>www.enh.pl</a>