http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wirująca scena

Joanna Derkaczew
2009-12-31, ostatnia aktualizacja 2009-12-30 20:31

Próba przedstawienia (A)pollonia w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego
Próba przedstawienia (A)pollonia w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego
Fot. Albert Zawada / AG

Teatr dawno nie był tak różnorodny, widoczny i ruchliwy. Polscy artyści robili furorę od Ekwadoru po Moskwę, wywoływali dyskusje na temat sposobów mierzenia się z traumatyczną historią

Joanna Derkaczew
Joanna Derkaczew
ZOBACZ TAKŻE
Zwłaszcza "(A)pollonia" Krzysztofa Warlikowskiego (prezentowana w Awinionie i na Wiener Festwochen) i "Nasza klasa" Tadeusza Słobodzianka (wystawiona przez Bijana Sheibani w londyńskim National Theatre) były wydarzeniami szeroko dyskutowanymi w mediach, zauważonymi nie tylko przez znawców teatru, ale także przez komentatorów politycznych.

Dyrektorzy sprawnie wykorzystywali możliwość międzynarodowej współpracy, wchodząc w koprodukcje (np. "Między nami dobrze jest" Doroty Masłowskiej w reż. Grzegorza Jarzyny - TR Warszawa i Schaubühne, Berlin), biorąc udział w okolicznościowych projektach (np. "After the fall", transgraniczne przedsięwzięcie dotyczące refleksji nad konsekwencjami obalenia muru berlińskiego - dzięki niemu powstał w Starym Teatrze spektakl "Czekając na Turka" Andrzeja Stasiuka w reż. Mikołaja Grabowskiego).

Instytut Teatralny projektem "Teatr Polska" dał sygnał do przywrócenia tradycji objazdów po małych ośrodkach. Narodowy Instytut Audiowizualny wydał na DVD kilka najciekawszych spektakli "klasyków współczesności" (Krystiana Lupy, Krzysztofa Warlikowskiego, Jana Klaty), Cricoteka udostępniała kolejne nagrania prac Tadeusza Kantora, Instytut Jerzego Grotowskiego wyszedł z okresu mistyczno-hermetycznego i zaczął ułatwiać, nie blokować dostęp do przechowywanych rejestracji.

W roku 2009 w odstępie kilku zaledwie miesięcy powstały "Persona/Marilyn" Krystiana Lupy, "T.E.O.R.E.M.A.T" Grzegorza Jarzyny, "(A)pollonia" Krzysztofa Warlikowskiego, "Marat/Sade" Mai Kleczewskiej, "Trylogia" Jana Klaty czy rewelacyjny, dowcipny i odkrywczy projekt "Śmierć i dziewczyna. Dramaty księżniczek" grupy młodych reżyserek.

Bohaterem roku był Lupa. Nie tylko otrzymał teatralnego Oscara (Europejską Nagrodę Teatralną), stał się tematem książek, albumów i numerów monograficznych ("Notatnik Teatralny"), ale też "Personą" (pierwszą częścią szykowanego tryptyku) pokazał, że jest jednym z najnowocześniejszych twórców teatru w Polsce. Dzięki spektaklom reżyserów "z nazwiskami" aktywizowała się martwa artystycznie Warszawa, w odleglejszych od stolicy ośrodkach powstawały obiecujące produkcje najmłodszych.

Te dwa bieguny - gwiazdy na stołecznych i krakowskich scenach oraz "nowi" na prowincji - były najmocniej widoczne w mijającym roku. Mimo ogromnego rozrzutu estetyk, zainteresowań i tematów większość z nich skupiała się na problemie "wielkie, uniwersalne problemy, a intymne wybory codzienności". Jeśli rozliczenia z nieobecnym ojcem, to na tle "Odysei" (Krzysztof Garbaczewski), jeśli kryzys związków i tęsknota za romantyczną miłością, to podparta klasycznymi "Fragmentami dyskursu miłosnego" Rolanda Barthesa (Radosław Rychcik). Rekonstruowano

legendarne spektakle i teksty (w Wałbrzychu hasło "Znamy, znamy" stało się myślą przewodnią całego sezonu). Przede wszystkim więc - rewizja historii, sprawdzanie przydatności klasyki dla współczesnych dylematów.

Polityka pozostała obiektem zainteresowania twórców. Rzadziej jednak na scenie, częściej na kongresach, w manifestach publicznych, listach otwartych, w salach konferencyjnych. Szczególnie reżyserzy roczników 70', 80' uważniej przyjrzeli się instytucjonalnym i administracyjnym strukturom zatrudniających ich placówek. Najpierw przy okazji "dyrektorskich skandali", potem na wrześniowym Kongresie Kultury, wreszcie po zawiązaniu Forum Obywatelskiego Teatru Współczesnego upomnieli się o zmiany systemowe (kontrakty dyrektorskie, przejrzystość procedur wyłaniających władze teatru). Domagali się naświetlenia nadużyć kryjących się za kilkoma teatralnymi aferami (m.in. politycznych ingerencji w obsadę stanowisk dyrektorskich w Jeleniej Górze i Teatrze Nowym w Łodzi). Na szczęście koncentracja na działalności obywatelskiej nie odciągnęła ich od działalności artystycznej.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':