Poszłam na wystawę - pierwszą w Polsce, na której obrazy tzw. Whielkiego Krasnala można zobaczyć na żywo. Do końca roku każdy może je obejrzeć w filii Centrum Artystycznego "Fabryka Trzciny" przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Nazwa "Whielki Krasnal" to trawestacja nazwiska słynnego polskiego malarza o inicjałach W.S. Grupa działa w sieci i jest kompletnie anonimowa. Nie wiadomo, ile jest w niej osób, skąd rozsyłają swoje e-maile, a mimo to zostali nominowani do Paszportu Polityki. Z powodu ich zaczepnych e-maili i plików JPG, w których ubliżali ważnym postaciom polskiej sceny artystycznej, spodziewałam się drastycznych przeżyć. Krasnale - funkcjonują też jako "The Krasnals" - zaczęli od żartów z Wilhelma Sasnala, wrzucając do sieci złośliwe parodie jego obrazów, potem rozszerzyli swój target i rozsyłali obleśne karykatury np. Joanny Rajkowskiej i Łukasza Gorczycy. Było w tym coś ze strategii Dudy Gracza: wszyscy umazani jesteśmy w błocku, otaczają nas fałszywe wielkości i
gra pozorów, ale wystarczy zarechotać, by świat z powrotem stanął na nogi. Specjalnością Krasnali był rechot z polskiej lewicy, z podtekstem, że owi lewicowcy wszystko robią dla kariery, a na lewicowości można świetnie zarobić.
Wysłali też obraz sygnowany "Whielki Krasnal" na aukcję w domu Sotheby's, który go na dodatek sprzedał, podobno z przekonaniem, że to Sasnal i odtąd Krasnals zaczęli się pojawiać na aukcjach charytatywnych. Niedawno widziałam ich - bardzo zabawny - obraz przedstawiający Michaela Jacksona w otoczeniu maskotek sprzedany na aukcji Wielkiego Serca w Krakowie. Jednak jeśli jeden obraz Whielkiego Krasnala wywołuje jakiś dreszczyk emocji, to grupa 10 takich obrazów nie jest 10 razy lepsza. Przeciwnie. W filii Farbryki Trzciny Krasnale pokazali cykl "Brothers in Arms". Dawno nie widziałam czegoś tak nudnego. Nie wymaga chyba dzisiaj wielkiej odwagi namalowanie karykatury Baracka Obamy i opatrzenie jej pseudonimem. Podobna historia z Putinem. Postacie polskiej sceny artystycznej - jak Wilhelm Sasnal albo Adam Szymczyk - które jeszcze mogłyby wywołać jakąś reakcję i zostały pokazane w pierwszej wersji tej wystawy we Francji, tutaj znikły.
Na osłodę jest Piotr Uklański w płaszczu nazisty, ale tak fatalnie namalowany, że słabszy od niego jest tylko Sławomir Sierakowski w towarzystwie świń. O tym, że to Sierakowski, dowiedziałam się zresztą z blogu. Jeśli gra z rynkiem w wykonaniu Krasnali wydaje się jakoś trafna, bo polega na proponowaniu czegoś bezwartościowego, co sam rynek winduje w górę, to krytyka współczesnej kultury wychodzi im mało krytycznie, a ich manifest o tym, że "artysta jest dzisiaj sztuczną kreacją rynku i polityki", a "my chcemy być wolni", wydaje się skrajnie naiwny. Systemu nie da się obalić z poziomu prostaczka a Krasnale. W rozpędzie przekłuwania balonów Krasnale przez przypadek przekłuli swój własny. O wiele lepszą strategią była strategia terroru, atakowania zza węgła. Może lepiej było nie wychodzić z ukrycia. Jak rozłożyć ich do końca? Nie widzę lepszego sposobu niż wręczyć im Paszport Polityki.