http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zadziwiający Michelangelo Buonarotti

Anna Arno
2009-12-23, ostatnia aktualizacja 2009-12-22 17:28

ZOBACZ TAKŻE
Takich książek nie lubią historycy sztuki. Pozbawionych naukowego dystansu, pisanych namiętnie i swobodnie. "Michał Anioł. Nieszczęśliwy rzymianin" jest owocem prywatnej przygody autorki z artystą. Ciekawość, potrzeba zbliżenia się, zrozumienia pozwalają przezwyciężyć onieśmielenie ogromem tematu, gigantyczną bibliografią. Wciąż powstają nowe opracowania i przyczynki, specjaliści spierają się o szczegóły. Ewie Bieńkowskiej nie zależało jednak na uczonej analizie. Interesowało ją "życie i dzieło". Jej książka nie jest ani biografią, ani krótkim przewodnikiem po twórczości artysty. Otrzymujemy zapis poszukiwania pełnego zachwytów i rozczarowań, ślad własnego docierania do Michała Anioła.

"Nieszczęśliwy rzymianin" to tytuł szczególny. Michał Anioł był florentczykiem przywiązanym do rodzinnego miasta. Ten regionalizm jest częścią jego legendy, której fundament położył preferujący toskańskich artystów biograf Giorgio Vasari. Ale aby naprawdę poznać Michała Anioła, trzeba też pojechać do Rzymu, którego wielkość, jak podkreśla Bieńkowska, stworzyli przede wszystkim przybysze i cudzoziemcy. To tam powstał pomysł grobowca Juliusza II, który miał stać się ukoronowaniem sztuki Buonarottiego. Dla monumentalnego grobowca z czterdziestoma marmurowymi figurami Juliusz II był gotowy przebudować Bazylikę świętego Piotra. Jednak zrezygnował z projektu i zaprzągł Michała Anioła do dekorowania Kaplicy Sykstyńskiej. Dziś tłumy oglądają sklepienie Sykstyny i fresk "Sądu Ostatecznego", które Buonarotti malował z poczuciem klęski.

Michał Anioł jest w Rzymie wygnańcem - samotnym, zgorzkniałym, przekonanym, że marnuje czas. Świadectwem zmagania się z życiem są jego pisane w przerwach w pracy bardzo prywatne wiersze, "o sobie jako człowieku pracującym fizycznie, zamieszkującym jakiś zakątek miasta, starym, chorym. Dzisiaj one są najcenniejsze - bardziej niż te, w których buduje drabinę do nieba" - pisze Bieńkowska. Wydobywa ona te wiersze, które świadczą o zmaganiu ze starością, z zawiedzionym erosem, z bliską śmiercią.

Trudno uwierzyć, że największy rzeźbiarz wszystkich czasów wzdycha: "Po cóż lepiłem lalki, gdy kres czyha/ Na mnie, jakiego doznał człek, co w sile/ przebywszy morze potem w bagnie zdycha" (przeł. L. Staff). Jedną z kluczowych dla zrozumienia Michała Anioła intuicji jest podkreślane przez Bieńkowską umiłowanie piękna, którego nie mógł pogodzić z religią. "Może odczuwał jako bolesny fakt, że w chrześcijaństwie nie znajdował miejsca dla piękna, którego tak były głodne jego oczy?".

"Jest szczególnie ruchliwy przy przywoływaniu do bytu Słońca: najpierw groźnym i monumentalnym gestem nakazuje istnienie, prawie dotykając żółtopomarańczowej kuli, potem odlatuje plecami do nas i różowa szata obciska pośladki - opisuje Bieńkowska Stworzyciela z fresku Buonarottiego. - Pisanie o sklepieniu Sykstyny było dla mnie podniecające i radosne. Odpowiadało, w słabszym stopniu, radości patrzenia - zadzierania głowy w kaplicy, przechodzenia z miejsca na miejsce, by ustawić się na wprost coraz innych malowanych postaci".

To książka dla amatorów w najlepszym znaczeniu tego słowa. Dla miłośników sztuki gotowych na przygodę. Bieńkowska pisze o tym, jak późno odkryła Sykstynę - dopiero rozjarzone kolorami po restauracji freski pozwoliły jej na to spotkanie. To znamienne, że jej ulubioną postacią w "Sądzie Ostatecznym" jest człowiek, który z przerażenia zasłania jedno oko, ale nie może się powstrzymać i wciąż patrzy drugim, wytrzeszczonym w zadziwieniu.

Ewa Bieńkowska, Michał Anioł - nieszczęśliwy rzymianin, wydawnictwo Sic!, 2009

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Whitney Houston nie żyje

Mariah Carey, Alicia Keys, Rihanna, Justin Bieber - największe gwiazdy muzyki mówią dziś i piszą, że Whitney Houston była dla nich wzorem i inspiracją