Dotąd kupione w internecie polskie książki mogliśmy czytać na ekranach komputerów lub - dużo rzadziej - na ekranach komórek. eClicto - o wymiarach 118 x 188 x 8,5 mm i masie 174 gramów bez problemu zmieści się w teczce. Pozwala ściągać książki ze sklepu internetowego, który na starcie oferuje blisko 800 tytułów. - Drugie tyle czeka obecnie w kolejce. Te książki są w trakcie konwersji na format cyfrowy i będą stopniowo uzupełniać naszą ofertę. Chcemy, żeby oferta była jak najszersza. Zamierzamy dodawać od kilku do kilkunastu pozycji dziennie - zapewnia Maciej Topolski, rzecznik prasowy Kolportera.
Za eClicto, który jest sprzedawany w pakiecie ze 150 tytułami (85 obcojęzycznych, 45 to dzieła Szekspira), trzeba zapłacić 899 zł. Pełną listę dostępnych książek można sprawdzić pod adresem
http://blog.eclicto.pl/lista-darmowych-e-bookow-z-pakietu-startowego/.
Oprogramowanie eClicto umożliwia słuchanie muzyki i audiobooków (w komplecie z czytnikiem są słuchawki). Urządzenie pozwala też przechowywać i przeglądać zdjęcia (wyświetlacz jest czarno-biały). Wielkość czcionki można swobodnie modyfikować.
Polacy mogą korzystać z e-czytników od dawna i mają z czego wybierać: Irex, Hanlin, Onyx, Cybook czy Cool-ER. Od połowy października z Polski można zamówić również Kindle - najlepiej sprzedający się czytnik ma świecie oferowany przez amerykański sklep internetowy Amazon.com. Ich ceny zaczynają się od 1 tys. zł, a producenci nie proponują książek po polsku.
Jak podkreśla Kolporter, użytkownicy eClicto mogą korzystać z biura obsługi klienta oraz z pełnego serwisu gwarancyjnego i pogwarancyjnego, co może być zaletą dla tych, którzy czują się niepewnie z cyfrowymi gadżetami. Korzystanie z pierwszego polskiego czytnika będzie wymagało zainstalowania oprogramowania Manager eClicto, które czytelnikom pozwoli kupować i ściągać książki z e-sklepu, a wydawcom - przekształcać papierowe wydania książek w zabezpieczone przed kopiowaniem cyfrowe pliki. Użytkownicy nie będą mogli więc kopiować kupionych książek, a ich wypożyczenie znajomym albo członkom rodziny będzie wiązało się z wypożyczeniem całego czytnika.
Do tej pory na współpracę z Kolporterem zdecydowało się prawie 40 wydawców, w tym takie firmy jak: W.A.B., Zysk, Nowy Świat, Runa, Magia Słów, Znak, Replika. - Jest to głównie literatura popularna, autorów zagranicznych jest stosunkowo mało - przyznaje Topolski.
Księgarze określają obecny wybór w sklepie eClicto jako "skromny". - Oni nie mają siły rynkowej, która zachęciłaby większą grupę wydawców do współpracy. Jak pozyskają 1 tys. tytułów, to będzie dobrze - przewiduje proszący o anonimowość menedżer jednej z największych sieci księgarni. Dla porównania: działający od dwóch lat sklep internetowy Nexto.pl, który specjalizuje się głównie w literaturze fachowej i poradnikach, pozyskał 2,6 tys. tytułów.
Kolporter nie ujawnia, jak dużo inkasuje od sprzedanej e-książki. Jednak jak udało nam się ustalić, polscy wydawcy żądają od internetowych księgarni połowy ceny egzemplarzowej (za "Akademię Pana Kleksa" w eClicto zapłacimy 8,94 zł, z kolei za "
Afganistan. Relacja BOR-owika" - już 23,69 zł). Kolporter nie ujawnia również, ile zainwestował w swój projekt.
Wiadomo jedynie, że ma osiągnąć rentowność operacyjną po dwóch-trzech latach, a na starcie z fabryki na Tajwanie spółka sprowadziła 1 tys. urządzeń, które będą dostępne wyłącznie w sklepie internetowym. Kielecka firma podkreśla, że pierwszy tysiąc traktuje jako pilotaż. - Jeśli będzie cieszył się zainteresowaniem, w przyszłym roku wprowadzimy większy czytnik, z wyświetlaczem 10-calowym, na którym można będzie również czytać prasę. Już prowadzimy rozmowy z wydawcami gazet - dodaje rzecznik Kolportera.
Bartłomiej Roszkowski, szef firmy Net Press Digital prowadzącej sklep Nexto.pl i wydawnictwo Złote Myśli, szacuje, że cena fabryczna jednego czytnika eClicto przy tym nakładzie wynosi obecnie ok. 300 zł. Z kolei koszt stworzenia oprogramowania dla urządzenia oraz całego sklepu internetowego wynosi od 200 do 250 tys. Zatem łączne inwestycje Kolportera nie przekroczyły miliona złotych.
Budżet promocyjny eClicto jest na razie równie skromny jak oferta jego e-księgarni - spółka nie będzie reklamowała nowego produktu.
Zdaniem Roszkowskiego o powodzeniu eClicto zdecyduje nie tylko liczba dostępnych e-książek czy cena, lecz prostota użytkowania i maksymalne skrócenie drogi książki ze sklepu do czytnika. - Nie przypadkowo Amazon.com podkreśla: "Książka w 60 sekund". Gdy kupiłem Kindle'a, wydałem na książki w Amazonie w ciągu miesiąca więcej niż w całym poprzednim roku - mówi szef Net Press Digital. W przypadku eClicto droga jest nieco dłuższa: jedną książkę ściąga się kilka minut. Czytnikowi wyraźnie brakuje bezprzewodowego połączenia z internetem, co dodatkowo utrudnia kupowanie książek online, a konieczność posiadania komputera i instalowania specjalnego oprogramowania dodatkowo utrudnia korzystanie z urządzenia osobom mniej wyrobionym technicznie.
Według rzecznika Kolportera bezprzewodowy dostęp do internetu może pojawić się w bardziej zaawansowanych wersjach czytnika w przyszłym roku. - Dodatkowe funkcje będą kosztować i będzie to urządzenie skierowane do innego użytkownika - mówi Topolski.