Kinga Kenig: Na okładce "Powidoków" jest zdjęcie mężczyzny z zaciśniętymi ustami i łzą spływającą po policzku. W jakich okolicznościach powstała ta fotografia? Witold Krassowski: W 1989 r. fotografowałem spotkania Janusza Onyszkiewicza w Przemyślu i Jarosławiu. Wydaje mi się, że ludzie wtedy po raz pierwszy poczuli się związani ze swoim krajem, zrozumieli, że coś od nich zależy. Że są gospodarzami i że to są ich sprawy. Człowiek pokazany na tym zdjęciu zwyczajnie się popłakał, słuchając prostych słów Onyszkiewicza, który mówił, co w kraju trzeba zrobić, żeby dało się żyć.
To były czasy wielkiej polityki. Nie pokazujesz jej jednak w sposób bezpośredni. - Wydarzenia polityczne same w sobie mało mnie interesują. Znacznie bardziej interesowało mnie pokazywanie nastroju czasu i emocji ludzi, którzy wtedy żyli i działali. To ma szansę coś dla nas znaczyć jeszcze przez wiele lat.
Czego się dowie z tego albumu młody człowiek, który lat 1989-97 w ogóle nie pamięta? - Będzie on dla niego siermiężną egzotyką, która z powierzchni naszego życia już zniknęła, a w tym albumie jest na każdej stronie. Mam jednak nadzieję, że będzie to dla niego album żywy, bo można w nim zobaczyć emocje obecne w życiu każdego człowieka. Nie nazywam rzeczy po imieniu, nie pokazuję, jak wyglądało to czy tamto. Wydaje mi się, że do przekazania takiej wiedzy fotografii nie warto używać.
Album podzieliłeś na 14 rozdziałów. Każdy z nich ma swój temat i historię. - Interesowało mnie opowiadanie małych historyjek składających się z kilkunastu zdjęć. Wolę to niż klasyczny album fotograficzny, który zaczyna się jednym zdjęciem, kończy innym i niewiele ma struktury w środku. Starałem się tak dobrać historyjki obrazkowe na różne tematy, żeby razem złożyły się na obraz epoki.
Wybrałem tematy, które moim zdaniem w tamtym czasie były istotne. Głównie dotyczyły zjawisk społecznych. Rozdział o Stoczni Gdańskiej opowiada o klasie robotniczej, która obaliła stary system, ale w nowym utraciła rolę polityczną. Targ koński symbolizuje rozstanie z koniem jako zwierzęciem pracującym z człowiekiem. "Przejście podziemne" to obraz rodzącego się kapitalizmu łóżkowego, kiedy wszyscy rozstawiali straganiki i usiłowali zarabiać. W "Zadymach" z kolei chodzi o odzyskanie prawa do demonstracji, do wyrażania swoich poglądów. "Disco polo" było największym wydarzeniem kulturalnym lat 90. w sensie zasięgu i ilości pieniędzy, jakie przez ten przemysł przepłynęły. Rozdział "Miss Polonia" odzwierciedla dążenie młodych kobiet z prowincji, żeby wyrwać się z szarzyzny i beznadziei, która zapanowała we wsiach i miasteczkach po wprowadzeniu reform Balcerowicza.
Jak zmieniła się Polska przez te 20 lat z punktu widzenia fotografa? - Zmieniły się ludzkie twarze, znika z nich zmęczenie. Za to pojawiły się nuda i bezmyślność, co na zdjęciach wygląda znaczniej mniej fascynująco. Kiedy robiłem te zdjęcia, przemiany społeczne dokonywały się na powierzchni, było co fotografować. Mniej więcej po 1997 roku życie społeczne zaczęło się toczyć wielotorowo, dziś zamiast wielkich procesów charakterystycznych dla całości społeczeństwa mamy wiele zjawisk dotyczących niewielkich grupek. W dodatku one bardziej dotyczą mentalności - i tutaj już fotograf musi się wycofać. Dzisiejsze czasy są niezwykle interesujące, ale znacznie mniej fotogeniczne. Przekazanie istoty, nastroju obecnych chwil jest nie lada sztuką.
Wszystkie zdjęcia w albumie są zrobione na negatywie. Dziś wszyscy używają aparatów cyfrowych. Czym tak naprawdę różnią się te metody? - Pod względem jakości obrazu fotografia cyfrowa prześcignęła negatyw. Właśnie dlatego chropowatość i niedoskonałość filmu może być czasami elementem estetycznym wartym wykorzystania.
Jednak najważniejsza różnica polega na tym, że zdjęcia zrobione aparatem cyfrowym robi się za łatwo i za szybko. I wbrew pozorom trudniej jest fotografowi zbudować z masy tak stworzonych zdjęć jakąś historię. Czas potrzebny do zastanowienia jest wbudowany w technologię fotografii analogowej. W technologii cyfrowej go nie ma.
*Witold Krassowski urodził się w 1956 r. Z wykształcenia jest lingwistą. Fotografią społeczną i reportażową zajmuje się od 30 lat. Jego zdjęcia pokazujące życie codzienne w Polsce w latach 80. i 90. były często publikowane w Niemczech i Wielkiej Brytanii. "The Indpendent Magazine", z którym Krassowski był związany, zamieścił przeszło 20 fotoreportaży jego autorstwa, m.in. przed wizytą Margaret Thatcher w Polsce w 1988 r. Krassowski jest laureatem World Press Photo, zasiadał także w jego jury. W Polsce jego nazwisko znane jest z wielu publikacji w prasie, wystaw i konkursów fotografii prasowej. Obecnie zajmuje się propagowaniem wiedzy o fotografii - jest kuratorem wystaw i wykładowcą. Zdjęcia Witolda Krassowskiego można obejrzeć na: www.powidokizpolski.pl