http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Zmutowany świat Zbigniewa Libery

Dorota Jarecka
2009-11-30, ostatnia aktualizacja 2009-11-29 17:28

W poniedziałek w Zachęcie otwarcie wielkiej retrospektywy Zbigniewa Libery. Odkryciem tej wystawy jest twórczość Libery z lat 80. i klimat, w której powstawała. Artyści z jego kręgu znali już wtedy moc ciała i seksualności, kpiny i szyderstwa

Zbigniew Libera, autor pudełek wypełnionych klockami lego do zabawy w obóz koncentracyjny, "Pozytywów" - świetnych przeróbek ikonicznych fotografii, i "Urządzeń korekcyjnych" pokazujących w krzywym zwierciadle kulturę konsumpcyjną - jeden z najwybitniejszych polskich artystów współczesnych ma retrospektywę w Zachęcie. Wszystko to, co znamy z reprodukcji albo o czym tylko słyszeliśmy, możemy tu zobaczyć. Wystawa jest ogromna, składa się z obiektów, zdjęć, archiwaliów, filmów i jest pierwszą w ogóle retrospektywą tego twórcy. Artysty, który - jak się dzisiaj uważa - swoimi filmami z lat 80., takimi jak "Obrzędy intymne" czy "Jak tresuje się dziewczynki", dał impuls do powstania nurtu sztuki zwanej krytyczną, mówiącej o traumie, konfliktach, ciele i seksualności.

Na tej wystawie widać, że ten impuls był złożony, że sztuka Libery nigdy nie była łatwym atakiem na konserwatywne społeczeństwo czy prostym politycznym manifestem. Nawet "Pozytywy" (2003), seria inscenizowanych zdjęć, która obiegła całą Polskę, nie jest jednoznaczna. Naga dziewczyna, która odgrywa tu znaną scenę z fotografii z wojny w Wietnamie przedstawiającą dziewczynkę poparzoną napalmem, biegnie w naszym kierunku roześmiana. To nie jest tylko krytyka zjawiska oswojenia i komercjalizacji przez media obrazów nieszczęść i konfliktów. To coś głębszego, bardziej związanego z traumą. Sztuczny uśmiech to grymas, którym reagujemy na to, co jest już nie do wyrażenia przez takie reakcje jak smutek czy płacz. Patrząc wstecz na prace Libery, zdałam sobie sprawę, że w zestawach "Lego. Obóz koncentracyjny" więźniowie obozu, czyli białe szkielety zaczerpnięte z zestawów do zabawy w piratów, też mają przylepione do twarzy sztuczne szerokie uśmiechy. A więc manipulacja społecznymi zachowaniami przez zabawkę, którą ujawnił w tej pracy Libera, ma jeszcze inne psychologiczne warstwy.

Widać tutaj, że Libera w pracach z początku lat 90. zapowiadał dzisiejszą krytykę Kościoła i społecznego funkcjonowania religii, jednak nigdy nie tworzył prac, które dałoby się jednoznacznie interpretować jako atak na Kościół. Na wystawie zobaczymy rzeźbę z 1990 r. - bramę zrobioną z pospawanych metalowych prętów, ale za niską, żeby można było pod nią przejść, chyba że na kolanach. W łuku ma napis "Christus Ist Mein Leben", gdzie "b" napisane jest charakterystyczna czcionką z dużym górnym i małym dolnym brzuszkiem - jak w słowie "Arbeit" nad bramą w Auschwitz. W tej pracy pojawia się już podstawowe dla późniejszych prac Libery przekształcenie znanych motywów przez mutację. Odczytujemy ten napis jako omyłkowy, jako potknięcie językowe, które uderza bardziej w to co nieświadome niż w to, co jest łatwym do nazwania i uświadomionym problemem. Obok zobaczymy archiwalny film Libery - dokument z otwarcia wystawy zbiorowej "Bakunin w Dreźnie" w 1990 r. w Düsseldorfie.

Zbigniew Libera, który przyjechał do Warszawy, by pracować nad wystawą, z Pragi, gdzie mieszka i gdzie przez rok prowadził pracownię gościnną na Akademii Sztuk Pięknych, mówi, że ta wystawa ma dla niego podwójne znaczenie. To, po pierwsze, retrospektywa, na której publiczność ma szanse zobaczyć cały jego dorobek. Po drugie, praca nad wystawą z kuratorką Dorotą Monkiewicz pozwoliła ustalić zapomniane daty i fakty. Dla niego samego odkryciem były jego własne prace z lat 80. - poza niewielką wystawą w warszawskim Rastrze w 2006 r. są pokazane tutaj po raz pierwszy.

Chodzi m.in. o serie fotografii poruszających problematykę seksualności - "Hermafrodyta" i "Ktoś inny" - pokazujące chłopca i mężczyznę grających kobiece role. Seria "Ktoś inny" to sam Libera w pończochach, uszminkowany, który jakby testuje ten swój "inny" obraz w oku aparatu fotograficznego. Staje się zresztą jasne, że stawiane w późniejszych pracach pytanie: "Co by było, gdyby było inaczej", np. gdyby produkowano zabawki w formie "łóżeczek porodowych dla dziewczynek" albo klocki lego do zabawy w obóz koncentracyjny, było w tej sztuce od początku i konsekwentnie wynika z najwcześniejszych poszukiwań.

Właśnie zainteresowanie innością i odmiennością prowadziło do prac krytycznych wobec "normalnych" ludzkich zachowań i używanych powszechnie produktów. Na niezwykle ciekawych rysunkach z lat 90. zobaczymy projekty prac, które w przeciwieństwie do słynnego "Universal Penis Expander" nigdy nie powstały, jak np. zabawki dla niemowlaków przypominające narzędzia pracy czy "Zmutowane wiertarki".

Dlatego zarówno lata 80., jak i lata 90. będą odkryciem tej wystawy, choć wcześniejsza dekada jest ważna dlatego, że jest mniej znana i gorzej opisana. Wystawa Libery, na której pokazano m.in. także stare numery wydawanego w Łodzi pisma "Tango" czy jego obrazy z lat 80., przypomina, że artyści z tego kręgu poznali już wtedy moc ciała, seksualności, wulgaryzmu. Znali też polityczną siłę kpiny i szyderstwa oraz polityczne znaczenie buntu przeciw sztuce wysokiej. Na okładce "Tanga" jest słynna Matka Boska Częstochowska z domalowanymi wąsami (praca Adama Rzepeckiego z grupy Łódź Kaliska). Ona jednak tak naprawdę mocniej uderza w kult Duchampa niż w kult maryjny.

Wystawa Zbigniewa Libery to krok w stronę tamtej fascynującej dekady. To sukces tego artysty, który do tej pory miał prawo czuć się marginalizowany przez polskie instytucje artystyczne (dlaczego np. wykładał w Pradze, a nie wykłada w Warszawie?). To także szansa nowego spojrzenia na polską sztukę najnowszą.



Zbigniew Libera 1982-2008, Zachęta, Warszawa, kuratorka Dorota Monkiewicz, do 7 lutego

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':