http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Cały świat fetuje Camerimage

Jakub Wiewiórski, Łódź
2009-11-27, ostatnia aktualizacja 2009-11-26 16:38

Ten festiwal jest dla Łodzi tym, czym Era Nowe Horyzonty dla Wrocławia, Open'er i Festiwal Polskich Filmów Fabularnych dla Trójmiasta, a Malta dla Poznania

W sobotę w Łodzi zacznie się 17. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Autorów Zdjęć Filmowych Plus Camerimage. Przyjadą Terry Gilliam i Volker Schlöndorff. Ale w tym roku większe emocje niż sama impreza budzi to, czy powstanie zapowiadane od lat nowoczesne centrum festiwalowe

Plus Camerimage to najbardziej rozpoznawany łódzki festiwal. Mimo że przynajmniej z nazwy jest imprezą branżową, skierowaną do operatorów filmowych, którzy sami siebie uważają za przedstawicieli niedocenianej profesji, a na Camerimage mają status gwiazd rocka.

Przed dwoma laty branżowy amerykański miesięcznik "Variety" wymienił Camerimage jako jedną z 50 imprez w świecie, których nie wolno przegapić.

Podkreślano luźną atmosferę spotkań widzów z filmowcami, bo nie ma salonów dla VIP-ów oraz tłumy gromadzące się nie tylko na seansach, ale też na konferencjach, panelach dyskusyjnych oraz warsztatach prowadzonych przez światowej klasy operatorów i reżyserów.

Z Camerimage po stolicę

Taka marka jak Plus Camerimage to skarb dla miasta znajdującego się w gronie faworytów w wyścigu do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Dlatego politycy wszystkich opcji "chuchają i dmuchają", żeby szef festiwalu Marek Żydowicz nie wyprowadził go z Łodzi tak jak dziesięć lat temu z Torunia. W maju łódzcy radni jednogłośnie przeznaczyli 5 mln zł na powołanie spółki, która ma wybudować Centrum Festiwalowo-Kongresowe "Camerimage Łódź Center", a potem nim zarządzać. W zamian Żydowicz, który stanął na jej czele, zobowiązał się, że będzie organizował festiwal w Łodzi przez najbliższe 19 lat. Centrum powstanie w ciągu czterech lat.

Szef Camerimage obiecał radnym, że namówi Franka Gehrego, wybitnego architekta, którego dziadkowie pochodzą z Łodzi, twórcę m.in. Muzeum Guggenheima w Bilbao i Tańczącego Domu w Pradze, do stworzenia koncepcji architektonicznej budynku. Gehry ma przyjechać do Łodzi w trakcie festiwalu i ją przedstawić.

Nie wiadomo jednak, czy Camerimage Łódź Center w ogóle powstanie. Na sam projekt architektoniczny potrzeba 40 mln zł. O ile miasto jest gotowe wyłożyć połowę tej kwoty, to urząd marszałkowski już nie. Brakuje więc pieniędzy nie tylko na projekt, ale też na budowę. Budynek miałby kosztować około 150 mln dol., z czego połowa ma pochodzić z funduszy unijnych.

Gdyby jednak Camerimage Łódź Center powstało jest planowane jako jeden z najważniejszych elementów Nowego Centrum Łodzi tworzonego na 90 ha obok Dworca Fabrycznego. Sam dworzec zostanie według zapewnień władz Łodzi i szefów kolei przeniesiony pod ziemię, zaś w sąsiedztwie powstaną: w zabytkowej elektrowni EC1 Centrum filmowe Davida Lyncha o dość enigmatycznie określonej formule, które według słynnego reżysera ma się stać miejscem spotkań kreatywnych artystów z całego świata, ale też nowoczesnym studiem do nagrywania muzyki filmowej, nawet z orkiestrą; Rynek Kobro, który ma stać się sercem nowego centrum, a zarazem pierwszym łódzkim rynkiem, Specjalna Strefa Sztuki (centrum sztuki współczesnej w zbudowanym od nowa budynku).

Co na festiwalu?

W głównym konkursie o Złotą Żabę powalczy 17 filmów. Wśród nich zdecydowanie mniej niż w ubiegłych latach amerykańskich, bo tylko trzy. To przede wszystkim „A Single Man” debiutującego w kinie Toma Forda (projektanta sławnego ze współpracy z Guccim) z Colinem Firthem w roli profesora geja cierpiącego po stracie ukochanego, ale też „Aż po grób” Aarona Schneidera z Robertem Duvallem w roli głównej (jego koproducentem jest TVN), który otworzy festiwal, oraz znani z kin „Wrogowie publiczni” Michaela Manna. Ciekawostka: do dwóch pierwszych muzykę napisali Polacy Abel Korzeniowski i Jan A.P. Kaczmarek.

Pojawi się za to choćby nieobecna w zeszłym roku kinematografia azjatycka. Będą ją reprezentować irański dramat obyczajowy „Co wiesz o Elly?” Asghara Farhadiego o początkowo beztroskiej, a w drugiej części dramatycznej wyprawie grupy znajomych nad morze (zwycięzca nowojorskiego Tribeca Film Festival) oraz japońskie „Pożegnania” Yojiro Takity - zdobywca Oscara 2009 dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego o eks-wiolonczeliście, który podejmuje pracę w domu pogrzebowym.

Nie można też nie wspomnieć o „Libanie” Samuela Maoza (Złoty Lew w Wenecji) oraz o filmach reżyserów, którzy przyjadą na festiwal (jeśli chodzi o operatorów, tradycyjnie pojawią się w Łodzi niemal wszyscy). Mowa o „Parnassusie” słynącego z niezwykłej wyobraźni byłego Pythona Terry'ego Gilliama z niedokończoną rolą Heatha Ledgera i „I, Don Giovanni”, wspólnym dziele Carlosa Saury i Vittoria Storaro, którzy odbiorą specjalną Złotą Żabę dla duetu reżyser - operator. O główne festiwalowe trofeum będą się ubiegać także dwa świetnie przyjęte filmy polskie: zwycięzca FPFF w Gdyni „Rewers” Borysa Lankosza i „Dom zły” Wojciecha Smarzowskiego.

Będzie co oglądać, ale szkoda, że na festiwalu poświęconym sztuce wizualnej niektórych tytułów nie zobaczymy. - Brakuje mi "Bright Star" Jane Campion sfotografowanego niczym na obrazach Vermeera, "Białej wstążki" Michaela Haneckego, którą jestem oczarowana, "A Serious Man" braci Coen czy "Life During the War Time" Todda Solondza - zauważa Maria Kornatowska, krytyk filmowy, laureatka nagrody PISF.

O osobne nagrody będą się ubiegać także: etiudy studenckie (o Złotą Kijankę im. László Kovácsa), polskie filmy (oceni je jury złożone z obcokrajowców), dokumenty (długo- i krótkometrażowe) oraz wideoklipy. Będą także retrospektywy laureatów honorowych nagród festiwalu - reżysera Volkera Schlöndorffa („Blaszany bębenek”, „Utracona cześć Katarzyny Blum”), operatora Dantego Spinottiego („Gorączka”, „Tajemnice Los Angeles”), producenta i reżysera dokumentów Terry'ego Sandersa (laureat dwóch Oscarów), a także cykl „panorama kina europejskiego” oraz przeglądy filmów z Grecji i Islandii.

Do Łodzi przyjadą po nagrody także scenograf Allan Starski („Lista Schindlera”, „Pianista”), montażystka Thelma Schoonmaker (od lat współpracująca z Martinem Scorsese), producent Richard Zanuck („Wożąc panią Daisy”, „Planeta małp”). To element strategii rozszerzania festiwalu o przedstawicieli tych profesji filmowych, którzy podobnie jak operatorzy (wśród nagrodzonych jest jeszcze Dariusz Wolski, autor zdjęć do „Piratów z Karaibów”) nie mogą równać się popularnością z aktorami czy reżyserami.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 6 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':