http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Czechow na kosmodromie

Jacek Szczerba
2009-11-25, ostatnia aktualizacja 2009-11-25 16:24

Od piątku w kinach film o lekarzu radzieckich kosmonautów. W tym miesiącu wygrał trzecią edycję festiwalu filmów rosyjskich Sputnik nad Warszawą

Papierowy żołnierz
Papierowy żołnierz
"Papierowy żołnierz" Aleksieja Germana jr. to film manieryczny, ale urzekający.

Czym może uwodzić? Połączeniem dziwacznej atmosfery, inteligenckich rozterek i formy przypominającej transowy balet przed kamerą.

Jesteśmy w Kazachstanie w roku 1961. Kończą się przygotowania przed posłaniem na orbitę pierwszego kosmonauty. W sztabie badającym kandydatów do lotu jest lekarz Daniła Pokrowski (Gruzin Merab Ninidze). Przeżywa rozterki niczym z Czechowa, tylko że rzuconego w inną epokę: po co właściwie ten podbój kosmosu, skoro świat tu, dookoła, jest źle urządzony? Ale jednocześnie trzeba powtarzać sobie, że jest to świat najlepszy z istniejących, bo ten imperialistyczny to przecież zero.

Daniła zdecyduje, który z lotników ma odpowiednie predyspozycje (- Ty naprawdę nic nie czujesz? - pyta Gagarina nazywanego w filmie Jurijem). A misja jest przecież straceńcza - co chwilę przytrafiają się nieudane próby ze sprzętem, śmiertelne wypadki zdarzają się nawet podczas badań pilotów.

Kazachski kosmodrom wygląda jak błotnisty PGR. Ale też trochę księżycowo: są tu tory kolejowe i pociągi jadące jakby donikąd, jest też przechadzający się majestatycznie wielbłąd. Aleksiej German jr (ur. 1976) używa wyłącznie długich ujęć - trochę jak z Tarkowskiego, trochę jak z Węgra Mikloša Jancso. Kamera jest albo statyczna - wtedy rozgrywa się przed nią coś na wielu planach - albo wędruje za bohaterami, ciągle trzymając się blisko nich. Rzeczywistość z tego filmu, choć brzydka, jest wyjątkowo fotogeniczna: i deszcz, i błoto, i zmieniające się kolory nieba. Tylko gdzieś tam, w oddali, startuje pierwsza w historii rakieta z człowiekiem na pokładzie.

Sceny z Kazachstanu są przetykane przebitkami z Moskwy. Daniła jest na daczy z kumplami - każdy obnosi się z jakimś problemem, każdy jęczy, z rąk do rąk krążą kieliszki z wódką. Daniła zastanawia się, czy jest marnym człowiekiem (co z tego, że akurat obronił pracę naukową), jego żona Nina (Chulpan Chamotowa), też lekarz, chce mieć z nim dziecko. Za to w Kazachstanie za Daniłą łazi wpatrzona w niego młoda Wiera (Anastazja Szewieliowa), a on mgliście hamletyzuje - i na kosmodromie, i na daczy. W ogóle wszyscy są tu jakby w gorączce. Napięcie każdego gestu bohaterów jest równie gwałtowne jak w filmach Żuławskiego.

No i mamy jeszcze Historię (koniecznie przez duże "H") wychodzącą akurat z kolejnego zakrętu. Niedaleko kosmodromu żołnierze palą baraki nieczynnego już obozu pracy nazywanego pozostałością po stalinizmie. Tyle że w tym samym czasie po okolicy kręci się mężczyzna sprzedający portret Stalina podświetlony paroma żarówkami. - Tylu ludzi pozabijał i wciąż się śmieje - komentuje ten upiorny obraz Daniła.

Tytuł filmu nawiązuje do pieśni Bułata Okudżawy o dzielnym żołnierzyku, który, nie zdając sobie sprawy, że jest tylko papierową zabawką, rzuca się w ogień. No właśnie, kto w tej fabule jest owym papierowym żołnierzem?

''Papierowy żołnierz'', reż. Aleksiej German jr, Rosja, 2008

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':