"Papierowy żołnierz" Aleksieja Germana jr. to film manieryczny, ale urzekający.
Czym może uwodzić? Połączeniem dziwacznej atmosfery, inteligenckich rozterek i formy przypominającej transowy balet przed kamerą.
Jesteśmy w Kazachstanie w roku 1961. Kończą się przygotowania przed posłaniem na orbitę pierwszego kosmonauty. W sztabie badającym kandydatów do lotu jest lekarz Daniła Pokrowski (Gruzin Merab Ninidze). Przeżywa rozterki niczym z Czechowa, tylko że rzuconego w inną epokę: po co właściwie ten podbój kosmosu, skoro świat tu, dookoła, jest źle urządzony? Ale jednocześnie trzeba powtarzać sobie, że jest to świat najlepszy z istniejących, bo ten imperialistyczny to przecież zero.
Daniła zdecyduje, który z lotników ma odpowiednie predyspozycje (- Ty naprawdę nic nie czujesz? - pyta Gagarina nazywanego w filmie Jurijem). A misja jest przecież straceńcza - co chwilę przytrafiają się nieudane próby ze sprzętem, śmiertelne wypadki zdarzają się nawet podczas badań pilotów.
Kazachski kosmodrom wygląda jak błotnisty PGR. Ale też trochę księżycowo: są tu tory kolejowe i pociągi jadące jakby donikąd, jest też przechadzający się majestatycznie wielbłąd. Aleksiej German jr (ur. 1976) używa wyłącznie długich ujęć - trochę jak z Tarkowskiego, trochę jak z Węgra Mikloša Jancso. Kamera jest albo statyczna - wtedy rozgrywa się przed nią coś na wielu planach - albo wędruje za bohaterami, ciągle trzymając się blisko nich. Rzeczywistość z tego filmu, choć brzydka, jest wyjątkowo fotogeniczna: i deszcz, i błoto, i zmieniające się kolory nieba. Tylko gdzieś tam, w oddali, startuje pierwsza w historii rakieta z człowiekiem na pokładzie.
Sceny z Kazachstanu są przetykane przebitkami z Moskwy. Daniła jest na daczy z kumplami - każdy obnosi się z jakimś problemem, każdy jęczy, z rąk do rąk krążą kieliszki z wódką. Daniła zastanawia się, czy jest marnym człowiekiem (co z tego, że akurat obronił pracę naukową), jego żona Nina (Chulpan Chamotowa), też lekarz, chce mieć z nim dziecko. Za to w Kazachstanie za Daniłą łazi wpatrzona w niego młoda Wiera (Anastazja Szewieliowa), a on mgliście hamletyzuje - i na kosmodromie, i na daczy. W ogóle wszyscy są tu jakby w gorączce. Napięcie każdego gestu bohaterów jest równie gwałtowne jak w filmach Żuławskiego.
No i mamy jeszcze Historię (koniecznie przez duże "H") wychodzącą akurat z kolejnego zakrętu. Niedaleko kosmodromu żołnierze palą baraki nieczynnego już obozu pracy nazywanego pozostałością po stalinizmie. Tyle że w tym samym czasie po okolicy kręci się mężczyzna sprzedający portret Stalina podświetlony paroma żarówkami. - Tylu ludzi pozabijał i wciąż się śmieje - komentuje ten upiorny obraz Daniła.
Tytuł filmu nawiązuje do pieśni Bułata Okudżawy o dzielnym żołnierzyku, który, nie zdając sobie sprawy, że jest tylko papierową zabawką, rzuca się w ogień. No właśnie, kto w tej fabule jest owym papierowym żołnierzem?
''Papierowy żołnierz'', reż. Aleksiej German jr, Rosja, 2008