20 lat nowej Polski w reportażach według mariusza Szczygła
Wydawnictwo Czarne,Instytut reportażu
Mariusz Szczygieł, jeden z najlepszych polskich reporterów, autor "Gottland", zbioru tekstów o Czechach, skomponował antologię o nowej Polsce. O nowej, czyli tej po 1989 roku. Zapewne każdy, kto przez te lata czytał, pisał, redagował reportaże dokonałby odmiennego wyboru.
Statystycznie patrząc na antologię widzimy, że co trzeci tekst został napisany przez kobietę, a tylko co piąty opisuje pierwszą dekadę dwudziestolecia, średnio zaś każdy reportaż ma objętość około osiemnastu stron. Wracamy w tych opowieściach do źródeł i fenomenu muzyki discopolo ("Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina..."), mamy wariant podejścia do polityki historycznej w tekstach o wszystkich zomowcach z plutonu specjalnego, którzy strzelali w kopalni Wujek, próbujemy na języku lustracyjnego wiru w opowieści o solidarnościowych muszkieterach z Nowej Huty, którzy ujawniają agentów ze swojego świata i tekst o licealnych konspiratorkach z roku 1968 z Płocka, czy ludziach ratujących w czasie wojny Żydów, którzy wolą się dzisiaj do tego publicznie nie przyznawać... . Mamy jedyny tekst napisany pod pseudonimem, to
dziennik szaleństwa gracza giełdowego zwany "Pamiętnikiem znalezionym na parkiecie", mamy historię przemytników, którzy w odróżnieniu od tzw. mrówek, przenoszących przez granicę alkohol, transportowali w swoich żołądkach woreczki z koakiną, latając z Ameryki Południowej do Europy. Mamy pakerów z siłki i rzeczywistość serialową, mamy opowieść o nowej, strasznej szkole lub jak kto woli o nowych, okropnych uczniach. Pojawia się portret budynku, budynku, który jest w jakimś stopniu metaforą nowego świata - cenrum handlowego Arcadia w Warszawie, największego centru handlowego w Europie.
Szczygieł wybrał też dwa reportaże o rzeczywistości zakłamanej i nieobecnej, piekle kobiet i Polsce podziemnej, Polsce nielegalnej aborcji i realnego podziema aborcyjnego. Jest też tekst o miłości dwóch lesbijek, które mają dziecko oraz zamykający tom wstrząsający tekst Wojciecha Tochmana, quasikazanie, wygłaszane przez młodego, lubianego księdza, który jest homoseksualistą, zarażonym HIV, który prowadzi ekstermalne życie seksualne, latając na weekendy do europejskich stolic i klubów gejowskich. I nie zna nikogo, komu mógłby o tym powiedzieć. Komu byłby w stanie powierzyć swoje tajemnice. Ten tekst Tochmana zamyka antologię, inny, o człowieku znalezionym na torach, otwiera ją. Człowiek znaleziony na torach stracił pamięć, nie wie kim jest, co robił, skąd się wziął, co umie, nie wie jak żyć. Trafia w nowe życie, uczy się go powoli, stawia nieudolne kroki, trochę jak całe polskie społeczeństwo po 1989 roku. Jedni go oszukują i wykorzystują, ze strony innych może liczyć na pomoc.
Antologia Szczygła jest zaproszeniem raczej do
lektury bardzo różnorodnych formalnie tekstów, niż do poznania pełnej wizji ostatnich dwudziestu lat. Być może bardziej nawet jest zaproszeniem do literackiej przygody z tekstami, które autor wyboru ceni za warsztatowe mistrzostwo, niż za to, że zbudują one jakąś wszechopisującą panoramę problemów i zjawisk. W tym wyborze poznajemy zatem wszystko to, co Mariusz Szczygieł ceni w reporterskiej robocie.
Znalezienie bohatera, bohaterki, bohaterów. Znalezienie formy oszczędnej, wiarygodnej, wyczerpującej, literackiej, ale nie pretensjonalnie erudycyjnej. Niemal wszystkie teksty z "20 lat..." napisane są z rozmachem, wymagały czasu, którego często już dzisiaj dziennikarze na pisanie tekstu nie mają. Te reportaże mają kompozycję, mają rozmach. Bywają porażające w swojej wymowie nawet wtedy, gdy wydaje nam się, że wszystko dobrze wiemy i poznaliśmy; być może najmocniejszą ilustracją jest tu tekst Ireny Morawskiej wokół zbrodni, która stała się kanwą filmu "Dług". W tym tekście odbywamy kilkunastoletnią podróż w czasie. Przez problemy i zjawiska, które nadeszł wraz z "nowymi czasami? Z czasem bezrobocia i błyskawicznych karier, czasem wojny zaradności z wykorzystaniem, nieporadności z cwaniactwem, kultu pracy zwyciężającego tradycyjne zaangażownie rodzinne, czasu rodzenia się nowej obyczajowości, a być może tylko ujawniania jej prawa do życia (homoseksualizm, homofobia).
Tak jak żaden pojedyńczy tekst nie jest w stanie opisać całości, tak samo nie może zrobić tego naawet wybór nalepszych tekstów. Ta antologia zostaia jednak przed oczyma bohaterów opowieści, które trudno usłyszeć w samej Warszawie. Ta książka jest podróżą w Polskę, o której być zbyt często nie chcemy pamiętać. Na szczęście reporterzy wybrani przez Mariusza Szczygła pojechali tam w naszym imieniu. I swoją robotę wykonali poruszająco. I już dzisiaj wiem, że bez tej książki ostatnich dwudziestu lat zrozumieć się nie da.