Roman Pawłowski: 20 lat temu uczestniczyła pani w wybieraniu dyrektora CSW. Jak to wyglądało?
Anda Rottenberg: Ministerstwo Kultury nie było przygotowane do procedur konkursowych, dlatego zaproponowaliśmy, aby kandydatów przesłuchała polska sekcja AICA - Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Sztuki, które jako jedyne stowarzyszenie w środowisku sztuki zachowało niezależność. Poza Krukowskim nikt się wtedy nie zgłosił, niemniej procedura była jawna i demokratyczna. Krukowski przedstawił cały swój program, zadawaliśmy mu pytania. Potem zarekomendowaliśmy jego kandydaturę ówczesnej minister Izabelli Cywińskiej, która go mianowała.
Czy dzisiejsze działania ministerstwa w sprawie CSW to nie jest krok wstecz? Minister w zaciszu gabinetu rozmawia z kandydatami, nazwiska i programy są nieznane.
Dzisiaj ministerstwo nie ma partnera do rozmów. Struktury związkowe się zestarzały, Związek Polskich Artystów Plastyków nie ma wiele wspólnego z tym, co się dzieje w życiu artystycznym. Dzisiaj polską sztukę tworzą współpracujący ze sobą dyrektorzy galerii, kuratorzy i artyści, którzy przeważnie są niezrzeszeni. Dlatego powołaliśmy Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej, które reprezentuje także najważniejsze polskie instytucje. Chcemy być partnerem dla ministerstwa.
Dlaczego domagacie się międzynarodowego konkursu na dyrekcję CSW?
To instytucja wyjątkowa, o charakterze ogólnopolskim, dlatego procedura wyłaniania dyrektora powinna być jawna i przejrzysta. Wobec międzynarodowego charakteru współczesnego życia artystycznego konkurs nie może być ograniczony do polskich kuratorów. W Japonii dyrektorami są kuratorzy z Europy, szefem Kunsthausu w Bazylei jest Adam Szymczyk, w Rotterdamie - Niemiec Schaffausen. Dla CSW ważne jest, żeby ta instytucja nabrała europejskiego oddechu.
Postulujecie powołanie rady powierniczej. Czy realne jest, aby taka rada miała wpływ na powoływanie dyrektora i nadzór nad jego działalnością?
Tak dzieje się już w Zamku Królewskim. Wszędzie, gdzie działają rady powiernicze, mają one poważny wpływ na działalność instytucji. Zapowiadane zmiany w przepisach mają wyposażyć rady w kompetencje nie tylko opiniotwórcze, ale i wykonawcze. To gwarantuje, że działalność dyrektora będzie oceniana przez środowisko, a nie urzędnika. Bo dzisiaj mamy ministra, który docenia sztuki wizualne i chce współpracować z artystami, ale jutro może przyjść inny.
A co z instytucjami samorządowymi? W Krakowie wybuchł konflikt wokół wyboru dyrektora Muzeum Sztuki Współczesnej.
Tam powinno się najpierw powołać dyrektora, potem budować siedzibę, a zrobiono odwrotnie. Jeśli teraz władze rozpisałyby konkurs, to najwcześniej za pół roku pojawiłby się dyrektor. I musiałby zacząć urzędowanie od burzenia źle postawionych murów. Władze powinny jak najszybciej powołać szefa MSW, ale po uwzględnieniu rekomendacji środowiska.
Tymczasem miasto chce odłożyć konkurs do momentu powołania instytucji, a naprawdę do przyszłych wyborów samorządowych.
Tak nie można działać. Nasze forum chce być partnerem także dla samorządów. Musimy zacząć myśleć kadencją dyrektora wybieranego według kryteriów merytorycznych, a nie kadencją polityka.
Źródło: Gazeta Wyborcza