Roman Pawłowski: Jaki wpływ na produkcję filmową i telewizyjną miałby przepis ograniczający działalność konkurencyjną aktorów z teatrów? Maciej Strzembosz:- To skomplikuje pracę producentów filmowych i telewizyjnych, co nie znaczy, że jestem temu osobiście przeciwny. Rozumiem, że jeśli aktor pracuje w teatrze na etacie, to ma obowiązki wobec swojej instytucji. Pytanie, w którą stronę pójdziemy: czy w stronę modelu niemieckiego, gdzie jest ścisły podział na aktorów teatralnych, telewizyjnych i dubbingowych, czy też w stronę systemu elastycznego, w którym aktorzy będą pracowali i tu, i tu.
Który model jest bardziej odpowiedni w polskich warunkach? - Na model niemiecki jesteśmy za biedni. A ścisły podział doprowadziłyby do odejścia z teatrów wielu dobrych aktorek i aktorów. Wszystko zależy od elastyczności dyrektorów. Już dzisiaj niektórzy szefowie teatrów stawiają ostre ograniczenia aktorom i producenci mają dylemat, czy zmniejszać ich udział w serialach.
Projekt ministerstwa przewiduje rekompensaty za wypożyczenie aktora. Czy to dobre rozwiązanie? - Wyobrażam sobie formułę, że producent zwraca część kosztów jego
ZUS-u czy pensji, odpowiednią do okresu zatrudnienia na planie zdjęciowym. Albo że opłacamy koszty, jakie ponosi teatr, który musi wprowadzić zastępstwo do spektaklu. Producenci są gotowi do ustępstw, jeśli im zależy na aktorze. Sam jako producent sfinansowałem pobyt na planie zdjęciowym Joanny Brodzik z dzieckiem. Rekompensata dla teatru nie rozwali budżetu serialu, a teatrom bardzo pomoże. Wszystko zależy od tego, czy to się producentowi opłaca - na tym polega wolny rynek.