http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

"Witajcie w życiu!" o Amwayu pod ochroną cenzury

rozmawiał Roman Pawłowski
2009-10-17, ostatnia aktualizacja 2009-10-16 16:25

- Konstytucja zakazuje cenzury prewencyjnej. Problem w tym, że nie precyzuje, co należy rozumieć przez cenzurę prewencyjną - rozmowa z dr. Adamem Bodnarem

Dr Adam Bodnar
Fot. Agnieszka Wocal / AG
Dr Adam Bodnar
ZOBACZ TAKŻE


Roman Pawłowski: Od 12 lat publiczność nie może legalnie obejrzeć filmu Henryka Dederki "Witajcie w życiu!" z powodu zakazu wydanego przez sąd na wniosek dystrybutorów firmy Amway. Polskie sądy wydają podobne zakazy w sprawach o ochronę dóbr osobistych. Spotkało to m.in. autorów filmu "Miasto z wyrokiem" o Radomiu '76, zakazanego przez dwa lata na wniosek byłego sekretarza partii z Radomia i książkę "Skok na rurę" Witolda Michałowskiego o firmie Aleksandra Gudzowatego Bartimpex. Czy do Polski wróciła cenzura prewencyjna?

Adam Bodnar: Polskie prawo faktycznie przewiduje możliwość tzw. zabezpieczenia powództwa w sprawach o ochronę dóbr osobistych, polegającego na wstrzymaniu rozpowszechniania danej informacji czy materiału do czasu rozpoznania sprawy i uzyskania wyroku. Chodzi o art. 755 paragraf 2 kodeksu postępowania cywilnego. Problem polega na tym, że przepisy umożliwiające zabezpieczenie powództwa mogą działać jak miecz Damoklesa.

Szczególnie bolesne skutki mają dla wolności słowa. Mogą być szczególnie groźne dla lokalnej prasy, portali internetowych czy działaczy społecznych, których często nie stać na prawne starcie z politykami czy biznesmenami i skuteczną obronę przed zastosowaniem tego środka.

Jaka jest skala tego zjawiska?

- W skali kraju tych spraw nie jest aż tak wiele, jednakże wciąż się zdarzają. W ostatnim dziesięcioleciu z tego środka korzystał nie tylko Amway, ale także biznesmeni - Andrzej Perczyński, Zygmunt Solorz, celebryci - Edyta Górniak, nawet pewna spółdzielnia mieszkaniowa ze Szczecina, która wniosła o zakaz publikacji na temat swojej transakcji z miastem. Sprawy dotyczyły tytułów z całego spektrum polskiej prasy. Nie znaczy to oczywiście, że wniosek o zabezpieczenie powództwa uwzględniany jest automatycznie.

Sądy mogą odmówić jego uwzględnienia - tak było np. w sprawie SKOK-ów przeciwko "Gazecie Wyborczej" i "Polityce".

Jakie są konsekwencje stosowania przepisu w przypadku artykułów prasowych czy filmów telewizyjnych?

- Społeczeństwo zostaje pozbawione dostępu do informacji, a media nie mogą spełniać swojej funkcji.

Trybunał w Strasburgu w wyroku w sprawie wytoczonej przez gazety "The Observer" i "The Guardian" przeciwko Wielkiej Brytanii podkreślił, że "wiadomości są zanikającym dobrem (perishable commodity) i zakazanie ich publikacji, nawet na krótki czas, może pozbawić je wartości i zainteresowania".

W Polsce szczególnie niebezpieczne jest to, iż tymczasowe zakazy obowiązują częstokroć przez wiele lat, aż do wydania prawomocnego wyroku, na który w sprawach o ochronę dóbr osobistych trzeba czekać bardzo długo.

Kiedy w końcu dochodzi do wyroku uniewinniającego i zwolnienia zabezpieczenia powództwa, opinia publiczna z reguły nie jest już zainteresowana daną informacją, jako nieaktualną i pozbawioną znaczenia.

Czy to zgodne z konstytucją? Przecież cenzura jest w Polsce zakazana.

- Konstytucja zakazuje cenzury prewencyjnej, podobnie jak koncesjonowania prasy. Problem w tym, że nie precyzuje, co należy rozumieć przez cenzurę prewencyjną, a w szczególności, czy oznacza to całkowity zakaz publikacji, czy też w definicji tej mieści się również wstrzymanie publikacji na jakiś czas.

Czy były próby zmiany przepisów?

- Przepis zmieniono w 2005 r., nie jest już tak restrykcyjny jak kiedyś. Sąd może dzisiaj odmówić udzielenia zabezpieczenia, jeżeli sprzeciwia się temu ważny interes publiczny. Niemniej wciąż prawo pozwala na zakazanie dalszego rozpowszechniania i pokazywania dzieła do czasu zakończenia sprawy o ochronę dóbr osobistych.

Co trzeba zmienić, aby wyeliminować sądową cenzurę?

- Całkowita rezygnacja z prawa do zabezpieczenia nie jest dobrym rozwiązaniem. W niektórych, bardzo wyjątkowych sytuacjach dobro osoby pokrzywdzonej (lub ewentualnie ważnego interesu publicznego, takiego jak ochrona bezpieczeństwa państwowego lub porządku publicznego) powinno przeważyć nad wolnością słowa.

Niemniej w takich sprawach mamy prawo się spodziewać, że wyrok zostanie wydany w takim czasie (a zakaz publikacji zdjęty), aby informacja nie straciła na aktualności. Ten okres powinien być jednak liczony w dniach, a nie w latach.

Co zrobiła dotąd Fundacja Helsińska w tej sprawie?

W kwietniu 2006 roku zorganizowaliśmy debatę wspólnie z Izbą Wydawców Prasy oraz "Rzeczpospolitą". Po tej debacie Rzecznik Praw Obywatelskich zakwestionował przepis o zabezpieczeniu pod względem zgodności z Konstytucją.

Niestety, Trybunał Konstytucyjny nie wydał do tej pory wyroku. Pod koniec maja 2009 r. skierowaliśmy pismo monitujące do TK z nadzieją przyspieszenia sprawy, ale dotąd termin rozprawy nie został wyznaczony.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':