http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Aktor ma wybierać: serial albo teatr

Roman Pawłowski
2009-10-16, ostatnia aktualizacja 2009-10-16 09:59

Ochrona instytucji kultury przed kaprysami i niekompetencją lokalnych polityków, ograniczenie aktorskich chałtur - minister Bogdan Zdrojewski chce jeszcze w tym roku znowelizować ustawę o działalności kulturalnej. To kosmetyka, czekamy na prawdziwą reformę - mówią twórcy.

Jan Englert w serialu ''Skorumpowani''
polsat
Jan Englert w serialu ''Skorumpowani''
ZOBACZ TAKŻE

Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl



Projekt nowelizacji ustawy z 1991 roku i innych ustaw (m.in. o muzeach, finansach i zamówieniach publicznych) wykorzystuje zarówno postulaty środowisk twórczych, jak i niektóre propozycje z szeroko dyskutowanego planu prof. Jerzego Hausnera. Trwają właśnie konsultacje projektu w środowiskach twórczych. Jakie zmiany przewiduje?

Silny dyrektor

Najważniejszą zmianą jest wzmocnienie pozycji dyrektora instytucji kultury, który byłby zatrudniany na czas określony od trzech do pięciu sezonów artystycznych (wrzesień - sierpień). Organizator - ministerstwo lub samorząd - mógłby go odwołać jedynie w wyjątkowych sytuacjach, takich jak choroba uniemożliwiająca pełnienie obowiązków, przekroczenie prawa związane ze stanowiskiem czy odstąpienie od uzgodnionego programu. Uniemożliwiałoby to wyrzucanie dyrektorów po roku, jak to miało niedawno miejsce w Łodzi, gdzie prawicowy prezydent miasta Jerzy Kropiwnicki wyrzucił szefa Teatru Nowego Zbigniewa Brzozę pod pretekstem, że jego teatr jest zbyt elitarny.

Samorząd mógłby także oddać instytucję kultury w zarządzanie osobie fizycznej lub prawnej na zasadach kontraktu menedżerskiego. Taki zapis istnieje w obecnej ustawie, ale był na tyle nieprecyzyjny, że nikt go nie stosował. Teraz zarządzanie teatrem miejskim mogłaby przejąć fundacja czy spółka na mocy umowy, w której samorząd zobowiązałby się do finansowania, a zarządca - do realizacji ustalonego programu.

Obie zmiany wzmacniają instytucje kultury, uniezależniając je od kaprysów i niekompetencji lokalnych urzędników. Jednocześnie ministerstwo miałoby mniejszy niż dotychczas wpływ na obsadzanie stanowisk dyrektorskich: autorzy projektu proponują ograniczenie listy instytucji, w których obowiązkowy jest konkurs na dyrektora, a jego nominacja bez konkursu wymaga zgody ministra. Dla samorządów to dobra zmiana: oznacza więcej swobody w dobieraniu dyrektorów. Dla twórców - niekoniecznie. Ministerstwo będzie miało mniej możliwości interwencji w sytuacjach konfliktowych, kiedy władze forsują swojego kandydata wbrew zespołowi czy środowisku.

Artyści sezonowi

Drugą ważną zmianą jest podział instytucji kultury na artystyczne i upowszechniania kultury. Do tych pierwszych należałyby teatry, opery, operetki, filharmonie czy orkiestry, do drugich: biblioteki, muzea, domy kultury - i uwaga: galerie i Biura Wystaw Artystycznych. Chociaż podział wydaje się arbitralny (szczególnie w przypadku galerii, które nie tylko upowszechniają kulturę, ale stymulują twórczość), odzwierciedla z grubsza stan rzeczy. Chodzi o cykl pracy, który w instytucjach artystycznych ma charakter sezonowy: trwa od września do sierpnia, natomiast w muzeach, bibliotekach czy domach kultury zamyka się w roku kalendarzowym.

Najważniejszą konsekwencją tego podziału jest propozycja przywrócenia sezonowych umów artystycznych dla aktorów, śpiewaków, muzyków i tancerzy zawieranych na określony czas od jednego do pięciu sezonów. To postulat środowiska dyrektorów teatrów, którzy krytykowali obecny system umów na czas nieokreślony, uniemożliwiający nowym dyrektorom dobieranie zespołu. Teraz dyrektor miałby wolną rękę w zatrudnianiu wykonawców, co ograniczyłoby konflikty między zespołami a dyrektorami. Dyrektor musiałby do kwietnia podjąć decyzję o przedłużeniu umowy lub jej zakończeniu, tak aby aktor czy aktorka mieli czas na znalezienie nowego angażu. Ochronie podlegaliby artyści pracujący dłużej niż 15 lat w jednej instytucji, ich umowy byłyby automatycznie przedłużane na czas nieokreślony. Oczywiście nowy system nie obejmowałby dotychczasowych umów, wprowadzany byłby w miarę ich wygasania.

Nierozwiązany pozostaje fundamentalny problem: instytucje artystyczne muszą rozliczać się w ramach jednego roku kalendarzowego, co utrudnia lub wręcz uniemożliwia dłuższe planowanie. Ministerstwo tłumaczy to trudnościami ze zmianą ustawy o finansach, jedyne ułatwienie, jakie wprowadza, to możliwość odroczonej płatności za usługi zrealizowane w poprzednim roku. To stanowczo za mało.

Zakaz konkurencji?

Zmorą teatrów zespołowych są występy aktorów w telewizji, filmie i reklamie. Dopasowanie planu prób i spektakli do kalendarza zdjęć graniczy często z cudem, mimo że artyści dostają pensje za dyspozycyjność. Ministerstwo chce to zmienić: dyrektor będzie mógł odmówić zgody na działalność konkurencyjną aktora (np. w teatrze prywatnym czy telenoweli), jeśli uzna, że to niekorzystne dla instytucji. Co więcej, teatr będzie miał prawo zażądać rekompensaty od telewizji czy producenta filmowego za udział aktora w produkcji i uzależnić od tego zgodę na jego występ. Praca u konkurencji bez zgody dyrektora byłaby powodem do zwolnienia.

Ta propozycja wywoła z pewnością najwięcej kontrowersji, większość aktorów w dużych ośrodkach, takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław występuje stale w telewizji i filmie, wielu dorabia w reklamie. Teraz musieliby wybierać: starać się o zgody swoich dyrektorów, czy rezygnować z umów sezonowych i występować w teatrze na zasadzie wolnych strzelców.

Grzegorz Jarzyna, dyrektor TR Warszawa: - Teatry są kuźniami, gdzie przez mozolne próby szlifuje się talenty, a telewizja jest przejadaczem tego potencjału. Dezorganizuje pracę całego zespołu i niszczy wizerunek aktora, przyprawiając mu gębę. Dla zespołu takiego jak nasz jest to strata kilkuletniego inwestowania w rozwój artystyczny aktora.

Inaczej jest z filmem: plany zdjęciowe zaplanowane są nawet rok wcześniej i można do nich dostosować pracę teatru, a sam występ w filmach artystycznych jest ważny dla rozwoju aktora.

Projekt nie rozróżnia jednak pracy w filmie, reklamie i telewizji. - Ministerstwo nie chce tu narzucać niczego dyrektorom, sami powinni ocenić, jaka działalność aktorów będzie niekorzystna dla instytucji, a na jaką warto się zgodzić - komentuje Iwona Radziszewska, rzecznik MKiDN.

Muzea nie dla zysku

Ministerstwo proponuje, aby nazwa "muzeum" zastrzeżona była dla instytucji nienastawionych na zysk, których celem jest ochrona i upowszechnianie dóbr kultury. To odpowiedź na pojawiające się jak grzyby po deszczu przedsięwzięcia komercyjne, takie jak Muzeum Kiczu otwarte niedawno w Miedzeszynie pod Warszawą, gdzie prezentowane są krasnale, pajace, kiczowaty zamek strachu i tandetna panorama bitwy pod Grunwaldem czy Muzeum Hansa Klossa w Katowicach, gdzie można zobaczyć m.in. figury woskowe Klossa i Brunnera i nabyć pamiątki związane ze "Stawką większą niż życie".

Nowe przepisy ułatwiają także sprzedaż eksponatów z kolekcji muzealnych. Chodzi o duplikaty czy przedmioty niezwiązane z kolekcją. Obecnie, aby je sprzedać, muzeum potrzebuje zgody aż pięciu instytucji, teraz wystarczyłaby zgoda ministra po zasięgnięciu opinii rady muzeum i ministerialnej Rady do spraw Muzeów.

Samorządy bez "Mecenatu państwa"

Najmniej w projekcie mówi się o finansowaniu kultury. Nowością jest pomysł opłaty konserwatorskiej pobieranej w miejscowościach zabytkowych, która ma być przeznaczona na renowację zabytków. Połowa opłaty ma zostawać w gminie, połowa ma zasilać Fundusz Promocji Kultury. Jest też propozycja zwolnienia instytucji kultury z podatku od nieruchomości i możliwość nieodpłatnego przekazywania instytucjom nieruchomości na cele kulturalne.

Ważną zmianą jest zapowiedź likwidacji programu "Mecenat państwa". To specjalny program wprowadzony po reformie samorządowej w 2001 roku, w ramach którego ministerstwo pomagało samorządom w finansowaniu przejętych przez nie wtedy instytucji. Z roku na rok fundusz ten zmniejsza się (z ok.130 mln zł w roku 2004 do 100 mln zł w tym roku), wciąż jednak jest podstawą działalności wielu teatrów, muzeów i centrów kultury w mniejszych ośrodkach. Pieniądze z "Mecenatu państwa" ministerstwo dzieliłoby w ramach istniejących programów operacyjnych (takich jak: wydarzenia artystyczne, edukacja kulturalna czy dziedzictwo kulturalne), instytucje samorządowe mogłyby się nadal o nie starać, ale straciłyby swoją wyjątkową pozycję. Byłby to krok w stronę ich zrównania z organizacjami pozarządowymi, co postulował w swoim projekcie prof. Hausner.

Nowelizacja dzisiaj, ustawa za rok

Czego nie ma w projekcie? Reformy finansowania kultury, o której dyskutowano na Kongresie Kultury i której plany zawarte były w trzech projektach firmowanych przez prof. Jerzego Hausnera, Macieja Strzembosza i Macieja Nowaka. Nowych instytutów eksperckich dzielących pieniądze niezależnie od ministerstwa, mechanizmów finansowania poszczególnych dziedzin kultury z opłat od przemysłów kultury, jednoprocentowego odpisu od podatku CIT od osób prawnych na cele kulturalne, rad powierniczych. Brakuje też rozwiązań dotyczących organizacji pozarządowych - ustawa wciąż mówi tylko o samorządowych i państwowych instytucjach kultury.

Joanna Mytkowska, dyrektorka Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie: - Ministerstwo proponuje poprawki trochę ułatwiające prace, które nie zmieniają zasadniczo archaicznego systemu zależności instytucji od ministerstwa lub samorządów. Nie likwiduje biurokratycznych obostrzeń, jak sztywne przepisy o zamówieniach publicznych. Opracowanie nowego systemu finansowania instytucji kultury z różnych źródeł wydaje się dziś kluczowym postulatem.

Propozycje zasadniczych reform mają się znaleźć w nowej ustawie o działalności kulturalnej, którą ministerstwo zapowiada na przyszły rok. Do grudnia mają trwać konsultacje w tej sprawie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

FBI prześwietliło Jobsa

W 1991 roku administracja prezydenta George'a Busha seniora rozważała zatrudnienie Steve'a Jobsa. FBI sprawdziło wtedy dokładnie Jobsa, a teraz upubliczniło tamte informacje

My, ateiści

Wiara jest być może ostatnią deską ratunku przed potwornością tego świata. Ale deską nabitą gwoździami - napisał w zeszłym tygodniu Krzysztof Varga. Wielu poruszyło to wyznanie niewiary

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W sobotę z ''Gazetą'':

  • Wysokie Obcasy