Stefan Laudyn, dyrektor WFF: - Jest mi przykro, że musimy odwołać pokazy. To pierwszy taki przypadek w historii festiwalu. Ma jednak aspekt pozytywny - zwrócił uwagę na problem wolności słowa i swobody wypowiedzi artystycznej.
Historia ocenzurowania "Witajcie w życiu!" Dederki sięga 1997 r., kiedy amerykański koncern Amway i jego polscy dystrybutorzy wytoczyli osobno dwie sprawy sądowe przeciwko autorowi i producentom filmu -
TVP i Contra Studiu z Łodzi - o zniesławienie i podawanie nieprawdziwych informacji. W sprawie dystrybutorów sąd zastosował zabezpieczenie w postaci zakazu wyświetlania filmu. I właśnie ta sprawa została umorzona przed miesiącem, co otworzyło drogę do pokazu na festiwalu. Mimo to kilka godzin przed pokazem prezes Szwedo zawiadomił, że nie wyraża na niego zgody.
Zdaniem Jadwigi Żułnowskiej zbiura prawnego TVP zgoda na wyświetlenie filmu naraziłaby telewizję na poważne konsekwencje prawne. - Amway przez swoich prawników zagroził TVP wytoczeniem procesu o odszkodowanie, w razie gdyby film został pokazany lub jego kopia wyciekła. To potężna korporacja, nie mogliśmy ryzykować - mówi mec. Żułnowska.
Innego zdania jest Jacek Gwizdała z Contra Studia. -Uważam, że mamy prawo pokazać ten film. Zakaz nie obowiązuje. To cenzura prewencyjna.
TVP ma wyłączne prawa do "Witajcie w życiu!". Gwizdała we wrześniu zaproponował ich odkupienie, jednak TVP nie zgodziła się. Mec. Żułnowska: -To by niczego nie zmieniło, film ma wady prawne i każdy nabywca musiałby się liczyć z roszczeniami.
Film próbowała także kupić korporacja Amway. Jej prawnicy domagali się przed sądem zniszczenia wszystkich kopii, jednak sąd odrzucił ten wniosek. Amway w oświadczeniu wysłanym do "Gazety" zaprzecza, że wywierał naciski na TVP. -To, że nie wolno pokazać tego filmu, nie wynika z woli TVP, ale z wyroku sądu, który uznał racje osób pokrzywdzonych przez film -napisała Anna Wieraszko, rzecznik prasowa Amway Polska.
Jakie są szanse na zwolnienie filmu Dederki? TVP liczy na korzystny wyrok w drugiej sprawie, którą producentom filmu wytoczył Amway. Po kasacji w Sądzie Najwyższym sprawa wróciła do sądu apelacyjnego, zeznania złożyli już biegli z dziedziny psychologii i filmologii. Ich opinie były pozytywne dla filmu.
- Chcemy pokazać ten film, do sprawy wrócimy po wyroku, mam nadzieję, że korzystnym dla TVP -powiedziała mec. Żułnowska.
Dokumentalista Andrzej Fidyk, który jako szef redakcji dokumentu TVP zamówił przed laty film o Amwayu, uważa, że film Dederki warto dzisiaj pokazać. - Obnaża mechanizm wielkich korporacji, które wciągają ludzi wswoją sieć. Ten problem był tak samo aktualny 12 lat temu jak dzisiaj. Widziałem "Witajcie w życiu!" po latach, wytrzymał próbę czasu. To dobry film.
Laudyn zapowiedział, że zwróci się z prośbą o interwencję w sprawie "Witajcie w życiu!" do Europejskiej Akademii Filmowej. A przewodniczący jury warszawskiego festiwalu
Jan A.P. Kaczmarek, kompozytor i laureat Oscara, mówił wczoraj: - To oburzające, że 20 lat po zniesieniu cenzury w Polsce ona wciąż jest stosowana. Żadna instytucja nie może być wyjęta spod krytyki.
Laudyn: -"Witajcie w życiu!" to ważny film, mówi o problemie, który dotyczy lub może dotyczyć wielu Polaków. Wierzę, że go wkońcu pokażemy.
Andrzej Fidyk twierdzi, że nie zetknął się z podobnym przypadkiem nigdzie na świecie. -To, co zdarzyło się wokół filmu Dederki, jest unikalne.
"Witajcie w życiu" To fabularyzowany dokument o sekciarskich metodach stosowanych przez Amway. Kiedy ta sieć sprzedaży bezpośredniej weszła na polski rynek na początku lat 90., tysiące ludzi uwierzyły w obietnicę bogactwa. Dederko sfilmował mityngi, wykorzystał materiały szkoleniowe, nagrał opowieści amwayowców o metodach werbowania dystrybutorów.
Zarzuty Amwaya dotyczyły zniesławienia, manipulowania wypowiedziami i podawania nieprawdziwych informacji (m.in. że 95 proc. zysków przejmuje tylko 0,2 proc. najwyżej postawionych dystrybutorów, oraz sugestie, że Amway posługuje się technikami prania mózgów).
Film po zakazie emisji funkcjonował w drugim obiegu, jak w PRL-u. Jego fragmenty są dziś dostępne w YouTube