Zwolnienie pierwszego "półkownika" III Rzeczpospolitej to wynik umorzenia sprawy sądowej, którą bohaterowie filmu - dystrybutorzy Amwaya wytoczyli w 1997 roku jego autorowi Henrykowi Dederce i producentom: łódzkiej firmie Contra Studio i
TVP. Oskarżyli ich o zniesławienie i podawanie nieprawdziwych informacji. Jako zabezpieczenia powództwa zażądali zakazu rozpowszechniania filmu.
W kolejnych instancjach wygrywała to jedna, to druga strona. W 2006 roku
Sąd Najwyższy, do którego producent filmu wystąpił o kasację wyroku, zwrócił sprawę do Sądu Apelacyjnego, a ten zawiesił postępowanie. Ponieważ żadna ze stron nie wystąpiła o wznowienie procesu, we wrześniu sprawa została automatycznie umorzona i zakaz stracił moc.
- Cieszę się, że "Witajcie w życiu" wreszcie zostanie pokazane, bardzo jestem ciekaw reakcji dzisiejszej widowni, to w końcu film historyczny - powiedział producent Jacek Gwizdała z Contra Studio.
"Witajcie w życiu!" to fabularyzowany dokument o kulisach działalności Amwaya, jednej z największych na świecie sieci sprzedaży bezpośredniej, zajmującej się dystrubucją kosmetyków i środków czystości. Na pomysł filmu Dederko wpadł, kiedy w połowie lat 90. dwie jego znajome zostały dystrybutorkami Amwaya i próbowały wciągnąć reżysera do sieci. W wywiadzie dla pisma "Obywatel" wspominał: - Opowiadały o miliardach dolarów, tymczasem żyły na skraju ubóstwa. Zastanowiłem się, co to za program edukacji ludzi sukcesu, który w czasie kilku miesięcy zrobił z dwóch rozumnych dziewczyn kogoś na granicy patologii
Działalność firmy reżyser pokazał od środka, m.in. sfilmował mityng amwayowców w Sali Kongresowej w Warszawie, gdzie amerykańskiemu mówcy sala odśpiewała "Jeszcze Polska nie zginęła". Wykorzystał także materiały szkoleniowe Amwaya. Przed kamerą polscy amwayowcy opowiadali o metodach werbowania nowych dystrybutorów, przypominających werbunek do sekty. Ich wypowiedzi reżyser zderzył z inscenizowanymi scenami, przedstawiającymi, m.in. elektrody podłączone do mózgu, niszczenie budzików czy wyścig szurów na ruchomej taśmie.
- Przed emisją filmu pokazaliśmy go dwa razy dystrybutorom, którzy w nim wystąpili. Byli zachwyceni. Dopiero kiedy ktoś wyniósł kasetę z filmem z telewizji i zaniósł ją do polskiego przedstawicielstwa Amwaya, sprawa trafiła do sądu - opowiada Gwizdała.
Amway i jego dystrybutorzy wytoczyli autorowi i producentom filmu w sumie pięć spraw: trzy cywilne, jedną karną i jedną przed kolegium do spraw wykroczeń. Zarzuty dotyczyły zniesławienia, podawania nieprawdziwych informacji, manipulowania wypowiedziami. Chodziło m.in. o informację, że 95 proc. zysków Amwaya przejmuje tylko 0,2 proc. najwyżej postawionych dystrybutorów oraz o fabularyzowane sceny, sugerujące, że Amway posługuje się technikami prania mózgów. Paradoksem jest, że interesy dystrybutorów Amwaya reprezentował mecenas Jerzy Naumann, który jest autorytetem w kwestii wolności słowa i ekspertem Centrum Monitoringu Wolności Prasy.
"Witajcie w życiu!" przez długie lata funkcjonowało w drugim obiegu, jak w czasach PRL-u: kasety z filmem sprzedawano na bazarach, organizowano tajne projekcje dla zaufanych. W 1998 roku "Gazeta" opublikowała listę dialogową. Potem film przeniknął do internetu, kilka fragmentów ktoś umieścił na serwisie youtube.
W 2004 roku Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że "Witajcie w życiu!" nie kreuje negatywnego wizerunku firmy, a tylko krytycznie ocenia "dążenie do sukcesu za wszelką cenę". Rok później Sąd Apelacyjny w Warszawie zmienił wyrok uznając, że film pokazuje korporację w negatywnym świetle. Przełomem w sprawie było orzeczenie Sądu Najwyższego, który w 2006 roku zwrócić sprawę do Sądu Apelacyjnego, sugerując, że należy powołać eksperta od reżyserii. - To film o skomplikowanej strukturze, a nie dokument, który można oceniać w kategorii prawda/fałsz. Oprócz treści ocenić trzeba warsztat artystyczny - orzekł sędzia Antoni Górski. Do oceny filmu przez ekspertów jednak nie doszło, z powodów proceduralnych sprawa została umorzona.
W ostatnich dniach amwayowcy próbują nie dopuścić do planowanego pokazu na Warszawskim Festiwalu Filmowym. Jak poinformował Jacek Gwizdała, przedstawiciele firmy wywierają naciski na sponsorów festiwalu, wystosowali także listy do ministerstwa kultury i Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, które współfinansują festiwal.
Zakaz emisji "Witajcie w życiu!" w TVP nadal obowiązuje (
telewizja nie wystąpiła o kasację od wyroku w tej sprawie). Zdaniem Gwizdały można go jednak pokazać w innym kanale telewizyjnym. Wszystko zależy od TVP, która jest właścicielem praw do telewizyjnej emisji filmu. W kinach może być pokazywany bez przeszkód.
"Jest to zorganizowane i perfidne działanie" - powiedział o naciskach dystrybutorów Amwaya na sponsorów i państwowe urzędy dyrektor WFF Stefan Laudyn. - Nasi partnerzy i sponsorzy zachowują się wspaniale - chciałbym im podziękować za zrozumienie i poszanowanie dla wolności słowa. Wygląda na to, że do ostatniej chwili będzie trwała wojna nerwów, ale wierzę, że uda nam się pokazać film. Wszystko wyjaśni się we wtorek, kiedy ma się odbyć pierwszy pokaz "Witajcie w życiu".