http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

28 ran Sharon Tate

Jacek Szczerba
2009-10-07, ostatnia aktualizacja 2009-10-07 10:31

Jack Nicholson: Sytuacja Polańskiego była modelowym przykładem tego, co może zrobić rozgłos. Został ekskomunikowany ze wspólnoty Hollywoodu, ponieważ jego żona wykazała brak gustu, dając się zamordować i stając się pożywką dla gazet


CREDIT ŠRUE DES ARCHIVES/AGIP/Rue des Archives
ZOBACZ TAKŻE
W Ameryce Roman Polański zrobił dwa wielkie filmy, przeżył tragedię, a na końcu trafił do więzienia.

Hollywood był dla niego miejscem idealnym. Tam pracują najlepsi w branży, tacy jak on. Wspominał: „Za kierownicą wynajętego kabrioletu Mustang przekroczyłem słynną bramę Cecila B. De Mille'a, którą pamiętałem jeszcze z czasów, gdy wyświatlano nam w Łodzi » Bulwar Zachodzącego Słońca «. Potem objechałem kompleks pseudoklasycystycznych budynków - biur Paramountu. Nie czułem podniecenia, nigdy rzeczywistość nie dorówna marzeniu”.

A jak odbierały go miejscowe media?: "Zjawił się człowiek podniecający. Ma 35 lat, wygląda o dziesięć młodziej. Jest krępy, muskularny, pełen życia, nosi długie włosy, buty do kostek, złote spodnie obcisłe w biodrach, a u dołu rozkloszowane, i zieloną koszulę z wysokim kołnierzykiem. Brawurowo prowadzi motocykl i samochód, podbija serca pięknych aktorek".

Diabelskie zapłodnienie

Do Hollywood sprowadził Polańskiego Robert Evans, syn dentysty z Bronksu, aktor, a później wiceprezes studia Paramount. Tak zapamiętał swoje pierwsze spotkanie z Romanem: "Od razu czuło się, że to wielki indywidualista. Podniósł popielniczkę i postawił ją do góry nogami. Przejrzał tytuły na mojej półce. Przez kilka minut odgrywał przede mną zwariowane historie - coś pomiędzy Szekspirem a teatrem absurdu".

Dla Evansa Polański sfilmował książkę Iry Levina "Dziecko Rosemary". Jako Rosemary zaangażował Mię Farrow. Po paru dniach zdjęć przyszła do niego: - "Nie lubisz mnie, dlaczego? Nigdy nic mi nie mówisz". "Nic nie mówiłem, bo wszystko, co robiłaś było dobre".

Z powodu zbyt złowieszczej fizjonomii Polański nie dał Jackowi Nicholsonowi roli męża Farrow. Wziął Johna Cassavetesa, który „potrafił być tak dociekliwy, że chciał wiedzieć, dlaczego podchodzi do okna albo otwiera drzwi. Ten facet śmiertelnie mnie znudził, a poza tym jest kiepskim reżyserem, każdy głupi zrobiłby film w rodzaju » Cieni «”.

Polański kręcił w zgodzie ze swą charakterystyczną odzywką: "Jest świetnie, robimy jeszcze jeden dubel". Opóźnił zdjęcia, przez co Frank Sinatra, wówczas mąż Farrow, nie mógł jej wziąć do własnego filmu - "Detektyw". To m.in. doprowadziło do ich rozwodu.

Materiały z planu "Dziecka..." wyglądały znakomicie. Polańskiego przy pracy przyjeżdżali podglądać Elia Kazan, Mike Nichols i Otto Preminger. Powodzenie filmu podbił jeszcze slogan reklamowy: "Módlcie się za dziecko Rosemary".

Polański nie przewidział tylko jednego - konsekwencji zatrudnienia Antona LaVeya, założyciela Kościoła Szatana, w charakterze konsultanta do spraw okultyzmu. LaVey miga na ekranie jako diabeł zapładniający Rosemary. W ten sposób film i jego reżyser znaleźli się w kręgu zainteresowania czcicieli szatana.

Bydlak i Bruce Lee

"Kołysanka", którą Krzysztof Komeda skomponował do "Dziecka Rosemary", zapewniła mu muzyczną nieśmiertelność. On sam, niestety, rychło zmarł. Po hollywoodzkiej balandze najpierw wywrócił się sam, uderzając się w głowę, a potem padł razem z niosącym go Markiem Hłaską. Dostał zatoru w mózgu. Gdy po jego śmierci Polański zadzwonił do Polski, żeby zapytać wdowę Zofię Komedową, jak może jej pomóc, ta odpowiedziała ponoć: "Stań się na nowo człowiekiem, bo teraz jesteś zwykłym bydlakiem".

Rosnącą arogancję Polańskiego widzieli też inni. Cassavetes powiedział w wywiadzie, że Polański podczas kręcenia okrutnych scen zachowywał się "jak dzieciak w sklepie ze słodyczami". Wtórował mu Evans, mówiąc o Polańskim: "Istniały tylko dwa punkty widzenia: jego i jego".

Dzięki temu, że żona Romana Sharon Tate grała w filmie „The Wrecking Crew” (1969) dziewczynę ćwiczącą karate, poznał jej instruktora - Bruce'a Lee. Zaczął z nim trenować. Lee zachęcał Polańskiego do atakowania go, kiedy nie będzie czujny. Raz, po treningu, oparł nogę na zderzaku wozu i z okularami (był krótkowidzem) zsuniętymi na czubek nosa wiązał sznurowadła. Wtedy Polański uderzył go stopą: „Nawet na mnie nie spojrzał: błyskawicznie wyciągnął rękę i złapał mnie za kostkę. - » Będziesz musiał spróbować kiedy indziej «- powiedział”.

Polański na pogrzebie Bruce'a Lee był jednym z niosących jego trumnę.

Skąd wziąłeś tego karła?

Żeby po raz drugi ściągnąć Polańskiego z Londynu do Ameryki - tym razem z powodu czarnego kryminału "Chinatown" - Evans musiał mu obiecać, że urządzi wieczerzę na Święto Paschy (było to dla Polańskiego ważne, choć podaje się za agnostyka). I urządził. Z Kirkiem Douglasem w roli rabina: "Bez żadnego dubbingu, perfekcyjną hebrajszczyzną recytował głośno modlitwy".

Chcąc poprawić nieco rozwlekły tekst "Chinatown", Polański zamyka się na osiem tygodni ze scenarzystą Robertem Towne. Leniwy Towne sabotuje robotę - "nabija fajkę, sprawdza w biurze zleceń, kto do niego dzwonił, bawi się z owczarkiem szkockim Hirą". A Roman się wścieka: "Gdziekolwiek się ruszę, widzę psie kłaki. Scenariusz cuchnie, pies śmierdzi".

Panowie różnią się w dwóch kwestiach: Polański chce, żeby bohaterowie - grani przez Jacka Nicholsona i Faye Dunaway - się przespali, i nie życzy sobie happy endu. Uważa, że zapamiętał oglądany w dzieciństwie film "Myszy i ludzie" (1939), bo tam siłacz Lenny umiera w finale. Scenę miłosną i tragiczne zakończenie rozgrywające się w "Chinatown" Polański napisał sam.

- Skąd wziąłeś tego karła? - pyta w filmie Nicholson na widok Polańskiego, który gra faceta rozcinającego mu nożem nos. Nicholson przez pół filmu gra z opatrunkiem na tymże nosie. Polański śmiał się: "Żaden amerykański twardziel by mu tego nie zaproponował. Mógł się na to zdobyć tylko europejski przybłęda".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    54 głosy