http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Niezwykły przypadek Aglai Veteranyi

Agnieszka Wolny-Hamkało
2009-10-06, ostatnia aktualizacja 2009-10-05 17:47

W tekstach Veteranyi śmierć jest punktem centralnym - wszystko ku niej ciąży. Lejtmotywy? Rozchwiana, zanikająca tożsamość, jaką możemy zaobserwować u ludzi dojrzewających i żyjących na scenie




Jest taka moda podyktowana prawami rynku i mechanizmami mediów, żeby konstruując biogram pisarza, dodać jakiś pikantny szczegół. Najlepiej "zabawny", "nietypowy" lub "intrygujący". Dzięki temu dowiadujemy się, że autor wcześniej trudnił się pilnowaniem cerkwi, że był hodowcą strusi albo chociaż sprzedawcą staników. Marketingowo dobrze robi kontekst polityczno-społeczny: status ściganego, wypędzonego albo buntownika. Cynicy głoszą, że receptą na sławę jest wczesna śmierć - najlepiej samobójcza.

Życiorys Aglai Veteranyi, niemieckiej autorki rumuńskiego pochodzenia (status emigrantki), nie potrzebuje dodatkowych zabiegów. Jest tak malowniczy, że wręcz niewiarygodny. Ale to prawda: wychowała się w wielu miastach i miasteczkach, wozach i namiotach rumuńskiego cyrku. Jej matka była akrobatką, która fruwała pod kopułą cyrku, podczas gdy mała Aglaja obsesyjnie myślała o jej śmierci.

Ojciec był klownem i realizatorem absurdalnych filmików, które pochłaniały cały domowy budżet. W rolach głównych obsadzał swoją żonę i córkę. Dziewczynka dorastała w hermetycznym środowisku cyrkowców, właściwie unikając "normalnego" procesu socjalizacji. Nie chodziła do szkoły. Wkrótce rodzina uciekła do Niemiec, gdzie pełna wyrzutów sumienia wobec pozostawionych krewnych, lęku, w permanentnym poczuciu zagrożenia odstawiała swoje obłędne przedstawienia.

Wszystkie te szczegóły są istotne dla potencjalnego czytelnika tekstów Aglai. Cała jej rozedrgana, poetycka, pełna mrocznego surrealizmu literatura przepełniona jest powracającymi w różnych kontekstach i konfiguracjach wątkami z jej życia.

Zresztą nawet słowo "autorka" wydaje się nieadekwatne, bo Aglaja - aktorka, reżyserka, artystka, pisarka - uczyniła ze swojego życia nieustający performance. Poeta napisał kiedyś: "Modlę się za tych chłopców, którzy utożsamiają życie z literaturą".

To właśnie przypadek Aglai, która lubiła na żywo zmieniać codzienne dialogi w dialogi sceniczne, pełne absurdu i purnonsensu. Zapisywała nie tylko swoje życie, używając literackich form swobodnie, niezależnie od granic wyznaczanych przez gatunki. Spisywała całą rzeczywistość - fragmenty książek, wiadomości prasowe, reklamowe slogany. Często przerabiała je, zmieniając w teksty surrealistyczne.

Jak ująć ten projekt "Aglaja" we wszystkich jego odcieniach? Jak to sprzedać, pokazać światu i nie uronić nic z żywej sztuki? Podjęła się tego tłumaczka Katarzyna Leszczyńska, konstruując nietypowy hołd dla autorki - książkę na pograniczu dokumentu, albumu i dzieła literackiego.

Historia jej powstawania to historia podróży śladami pisarki. Teatry i księgarnie, kawiarnie i prywatne mieszkania. Przeprowadziła dziesiątki rozmów, dotarła do najbliższych przyjaciół i mężczyzn artystki. Trzymała jej słynne zeszyty, które pisarka zapełniała gęsto od początku do końca. Zaglądała do jej komputera. "Kto znajduje, źle szukał" ukazuje Aglaję w wielu kontekstach - jako pisarkę, performerkę, kochankę, lojalną przyjaciółkę, ale też surową nauczycielkę, męczącą egotyczkę, aktorkę życia codziennego, która ubiera się w uśmiech jak w biżuterię. Oprócz wierszy, prozatorskich miniatur, minidramatów, notatek, bajek czy reportaży znajdziemy tu jej zdjęcia, pocztówki i kolaże, które uwielbiała robić. Całości dopełniają wspomnienia jej przyjaciół i wywiady, wśród nich rodzaj autoryzowanego, przemyślanego manifestu.

W Polsce ukazały się do tej pory trzy książki Veteranyi: "Dlaczego dziecko gotuje się w mamałydze" (2003), "Regał ostatnich tchnień" (2004) i "Uprzątnięte morze, wynajęte skarpety i pani Masło" (2005) - wszystkie hipnotyzujące charakterystyczną, rytmiczną narracją. Zapisane w krótkich poszarpanych kolumnach lapidarne zdania sprawiają, że tekst jest nerwowy i dynamiczny. W tym świecie dominuje ponury żart, groteska, ale także piękno języka, z którego siły Aglaja zdawała sobie sprawę.

Oczarowywała czytelnika. "Ja jestem wrażliwa i podatna na tego typu dziwne książki, które zmieniają sposób myślenia - pisała w "Wysokich Obcasach" Dorota Masłowska. "Potem myśli się takimi rzadkimi, rozstrzelonymi zdaniami (...). Patrzy się inaczej, bardziej powoli, staranniej". W tekstach Veteranyi śmierć jest punktem centralnym - wszystko ku niej ciąży. Lejtmotywy? Rozchwiana, zanikająca tożsamość, jaką możemy zaobserwować u ludzi dojrzewających i żyjących na scenie. Zmieniające się, zdradliwe ciało, którego nie można być pewnym, z którego lepi się wiele różnych postaci. Dziecko - wrzucone w ponurą rzeczywistość, wykorzystywane przez dorosłych, pozbawione dzieciństwa, już od pierwszych lat "zanieczyszczone" wszechobecną śmiercią.

Złośliwcy mogliby powiedzieć, że to kolejne "zebrane rachunki z pralni Franza Kafki", zbieranina, kolaż. Faktycznie te teksty są nierówne i nie bez przyczyny nie ukazały się wcześniej w formie książki. Ale i tak warto jeszcze raz dać się uwieść tej "podziwiaczce" i "obejmowaczce świata".

Kto znajduje, źle szukał



Aglaja Veteranyi

przeł. i oprac. Katarzyna Leszczyńska

Czarne, Wołowiec

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy