Jak co roku wielu czytelników przysyłało nam swoje opinie - czasem krótkie jednozdaniowe notki, czasem obszerne recenzje. Większość docierała do nas listownie, jednak z roku na rok coraz więcej głosów, szczególnie młodych czytelników, otrzymujemy przez internet. W tym roku największym uznaniem czytelników "Gazety" cieszy się "Gulasz z turula" Krzysztofa Vargi. Walka była wyrównana - zwycięska książka zdobyła 27 proc. wszystkich głosów.
Wcześniejsze powieści Vargi były już finalistkami Nagrody Literackiej "Nike": "Tequila" (2002) i "Nagrobek z lastryko" (2008). "Gulasz z turula" to jednak książka nietypowa w dorobku pisarza - zbiór reportaży i esejów o najnowszej historii Węgier, o nostalgiach historycznych, węgierskich wielkomocarstwowych marzeniach. Varga pisze: "nostalgia jest fundamentem, na którym buduje się węgierską tożsamość. Nostalgia za czasami wielkości, choć zbyt często była to wielkość iluzoryczna. Trudno jednak na nieuleczalnym smutku za stratą zbudować tożsamość inną niż nieszczęśliwa. Węgrzy zawsze będą więc nieszczęśliwi. (...) jak to melancholicy, nie do końca wiedząc, za czym tak naprawdę tęsknią".
Naszym zdaniem autorem najcelniejszego uzasadnienia jest Michał Ptak z Olsztyna. Otrzymuje od nas tygodniową dwuosobową wycieczkę w Europie. Głosował właśnie na „Gulasz z turula”: „Pamiętam tłusty i ciężkostrawny gulasz mojej babci, która zawsze powtarzała, że to »węgierskie jadło «. Varga ugotował zupełnie inny rodzaj gulaszu. Wymieszał w nim węgierskie przywary, melancholię, poczucie niespełnienia. Całość nieustannie podlewał wywarem z poczucia humoru, a na koniec dodał szczyptę tego, co najpiękniejsze u Węgrów: wspomnień z okresu świetlanej przeszłości i rozmyślań nad niełatwą przyszłością. Powstało z tego przyzwoite danie, które wzmaga apetyt na nowo!”.
Nagrodę publiczności w pierwszej edycji nagrody w roku 1997 zdobyła Olga Tokarczuk za "Prawiek i inne czasy". Później zdobywała to wyróżnienie jeszcze trzykrotnie - za "Dom dzienny, dom nocny" w 1999 r. i za "Grę na wielu bębenkach" w 2002 r. i przed rokiem, za "Biegunów", którzy zdobyli także główną nagrodę. W roku 1998 czytelnicy wyróżnili Zygmunta Kubiaka za "Mitologię Greków i Rzymian". W 2000 r. jury także zgodziło się z opinią czytelników - zwyciężył tom "Matka odchodzi" Tadeusza Różewicza. Rok później dwie książki zdobyły tę samą liczbę głosów - "Pod Mocnym Aniołem" Jerzego Pilcha i "Sąsiedzi" Jana Tomasza Grossa. W 2003 r. czytelnicy wybrali debiut Doroty Masłowskiej "Wojnę polsko-ruską pod flagą biało-czerwoną". W kolejnym roku gusta czytelników raz jeszcze zbiegły się z werdyktem jury - zwyciężył "Gnój" Wojciecha Kuczoka. W roku 2005 czytelnicy najwyżej ocenili "Podróże z Herodotem" Ryszarda Kapuścińskiego, przed trzema laty "Dwukropek" Wisławy Szymborskiej, a dwa lata temu reprotaże o czeskiej historii XX w. zebrane w "Gottland" Mariusza Szczygła.
Nagroda przyznawana przez czytelników "Gazety" ma charakter honorowy. A jak w tym roku wybiorą jurorzy? Dowiemy się w niedzielę wieczorem. Początek ceremonii w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie, bezpośrednia transmisja w Programie 2
TVP o godz. 19.
Tak czytelnicy uzasadniali swój wybór
Fabryka muchołapek, Andrzej Bart, W.A.B., Warszawa Adam Wnęk z Olsztyna: Poważna tematyka i głęboka treść podane - jak to u Barta - w błyskotliwej formie w pięknej polszczyźnie. Kolejne wydarzenie literackie i hit zasługujący na
Nike.
Agata Bereś: Znajdziesz w niej opisy Holocaustu, sceny dokonanego na Narodzie gwałtu. O tym właśnie mówi powieść Andrzeja Barta. I z całą pewnością nagrody Nike warta.
Bambino, Inga Iwasiów, Świat Książki, Warszawa Prof. Mieczysław Inglot: Autorka pokazuje nam społeczne, polskie odsłony dramatu swojego miasta. Widzimy ludzi z różnych sfer i odmiennych tradycji budujących nowe. Tworzących z odmiennych części nową wspólnotę. Tak jak w moim Wrocławiu.
Radek Bruch ze Szczecina: Przy barowym stoliku smakuję/ Słowa Odzyskane/ Tak gorzkie i cierpkie/ Tak dobrze wpływające na pamięć...
Gesty, Ignacy Karpowicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków Izabela Tumas: Jeżeli bohater "Gestów" to alter ego autora, Ignacemu Karpowiczowi należy się Nike, aby choć trochę złagodzić jego ból powtarzalności gestów, uciążliwości życia. I optymistycznie natchnąć, przekonując, że tak w uciążliwości, jak i w powtarzalności można w końcu doszukać się spełnienia.
Maria Szyszko: "Gesty" - to powieść odważna. Autor odkrywa ciemne strony życia bohatera, które w jakiś sposób przeżywa każdy z nas, a potem wstydliwie upycha w zakamarkach pamięci-niepamięci. To powieść intymna, przejmująca, sięgająca głębin jestestwa.
Pałac Ostrogskich, Tomasz Piątek, W.A.B., Warszawa Artur Wieś: Pisarz jest wierny dawnemu tematowi i jest mu chyba blisko do narratora i bohatera, którego stworzył. Piątek opowiada o mozolnym wychodzeniu z nałogu i o mozolnym życiu samotnika, ale idzie dalej - opowiada naprawdę po prostu o człowieku i mozolnym przedzieraniu się przez codzienność egzystencji.
Weronika z Koszalina: Wciągający monolog bohatera-opowiadacza o jego codziennym pisarskim życiu uzupełnia pasjonująca historia o Pałacu Ostrogskich i jego lochach i podziemnych zakamarkach. Symbolu zakamarków naszej podświadomości?
Królowa tiramisu, Bohdan Sławiński, Czarna Owca, Warszawa Kasia Z.: Jego powieść jest o "wielkim małym mężczyźnie", poszukującym kobiety, która zastąpiłaby mu matkę. Bohater to współczesne wcielenie Piotrusia Pana.
Kacha Szaniawska: Gęste i słodkie wspomnienie dzieciństwa miesza się tu z duszną młodością w małym miasteczku i "wynajmowaną" Warszawą. I choć człowieka mdli od nadmiaru metafor, archaizmów, kalamburów i cytatów, to nie można przestać chłonąć tego języka, tak jak żreć tiramisu.
Piosenka o zależnościach i uzależnieniach, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Biuro Literackie, Wrocław N: Melodyjność piosenek o śmierci jak jeden niekończący się wiersz. Zasługuje na najwyższe wyróżnienie. Wzruszają, niepokoją, uwodzą i ekscytują! To wersy o tym, co dzieje się dziś z człowiekiem i w człowieku.
Karolina Bykowska: W przeciwieństwie do pigwówki, dereniówki i innych alkoholi pobudza, uzależnia i obnaża zależności, w jakie wtrącają nas pragnienia raczej niż konieczności (...). Porusza tematy odwieczne, ciągle od nowa, pragnie, opada na czytelnika (...), udaje że, ćwiczy język, szukając granic rozciągliwości, nie stawia granic uczuciom, powtarza nie bezzasadnie i daje świadectwo, że współczesna poezja polska to nie tylko nekrologi. I jeszcze mi mało, gdy kończy.
Gulasz z turula, Krzysztof Varga, Czarne, Wołowiec Gabriela Kruszyńska: Smakowita, pikantna i tajemnicza jak mityczny turul opowieść o Węgrach, jakich nie znamy, i pysznościach, jakich nie kosztowaliśmy.
Paweł Sławski: Varga dokonał dokładnej defragmentacji węgierskiego dysku. Diagnoza jasna i niezwykle precyzyjna, a czyta się doskonale. Lektura obowiązkowa.
Agata Budzińska: Najlepsza książka w dorobku Vargi. O historii, mentalności i jedzeniu. Mądra i smakowita. Nike za kaszankę!